BLIK rusza z akcją dla SOS Wiosek Dziecięcych

BLIK rozpoczyna kampanię zwracającą uwagę na znaczenie pierwszych, codziennych doświadczeń finansowych w dorastaniu i budowaniu samodzielności, wspierając przy tym działania Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce. W ramach akcji użytkownicy BLIKA będą mogli wspierać podopiecznych organizacji za pomocą przelewu na telefon, a operator zwiększy wartość każdej wpłaty o dodatkową złotówkę. Współpracy towarzyszą działania edukacyjne oraz kampania digitalowa oparta na motywie „kieszonki”.

Pierwsze lekcje samodzielności

Kieszonkowe to dla wielu dzieci pierwszy kontakt z odpowiedzialnością finansową, planowaniem wydatków i samodzielnym podejmowaniem decyzji. Nawet niewielkie kwoty pozwalają stopniowo uczyć się zarządzania budżetem oraz większej niezależności w codziennych sytuacjach. Jak pokazuje badanie Santander Consumer Banku, dodatkowe pieniądze na własne wydatki otrzymują dwie trzecie dzieci w wieku szkolnym. Jednocześnie skala tego zjawiska różni się w zależności od miejsca zamieszkania – w największych miastach kieszonkowe dostaje 74 proc. dzieci, podczas gdy na wsiach 58 proc.

Eksperci zwracają uwagę, że możliwość dysponowania nawet niewielkim budżetem pomaga dzieciom stopniowo budować niezależność i odnajdywać się w relacjach rówieśniczych. Temat samodzielności finansowej ma szczególne znaczenie w przypadku dzieci i młodzieży wychowujących się poza rodziną biologiczną. Wychowankowie pieczy zastępczej często dużo wcześniej niż ich rówieśnicy wchodzą w dorosłość i muszą odnaleźć się w rzeczywistości wymagającej większej samodzielności finansowej.

Dlatego BLIK i Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce, które tylko w 2025 roku wspierało blisko 1700 dzieci i młodzieży, wspólnie zwracają uwagę na to, jak drobne decyzje finansowe wpływają na poczucie samodzielności i relacje z rówieśnikami. W ramach akcji użytkownicy BLIKA będą mogli przekazywać wpłaty na rzecz organizacji za pomocą przelewu na telefon na specjalny numer: 731 403 403. Operator zwiększy wartość każdej wpłaty o złotówkę, a łączna kwota dodatkowego wsparcia może wynieść nawet 1 mln zł.

Z przelewów na telefon BLIK użytkownicy korzystają dziś bardzo naturalnie – wysyłając pieniądze rodzinie, znajomym czy dzieciom podczas wakacyjnych wyjazdów i codziennych sytuacji. Chcemy wykorzystać ten odruch również do pomagania. Wspólnie z SOS Wioskami Dziecięcymi zwracamy uwagę na to, że nie wszyscy młodzi ludzie mają dziś takie same możliwości zdobywania doświadczeń związanych z finansową niezależnością i funkcjonowaniem w grupie rówieśniczej. Wierzymy, że nawet niewielkie wpłaty, przekazywane przez wielu użytkowników, mogą stworzyć wartościowe wsparcie dla podopiecznych organizacji – mówi Krzysztof Ziewiec, dyrektor departamentu marketingu i PR w Polskim Standardzie Płatności, operatorze BLIKA.

Drobne wydatki, duże znaczenie

Coraz częściej pieniądze przesyłane dzieciom przelewem na telefon zastępują dziś tradycyjne kieszonkowe. Jak pokazuje raport Banku Pekao S.A. – dotyczący finansowych wydatków dzieci – dodatkowe środki są młodym ludziom szczególnie niezbędne podczas szkolnych wycieczek (78 proc.), wyjazdów wakacyjnych (69 proc.) czy zwykłych wydatków związanych ze szkołą i spotkaniami z rówieśnikami.

Potrzeby dzieci wychowujących się w pieczy zastępczej są dokładnie takie same jak ich rówieśników. One również funkcjonują w świecie spontanicznych spotkań, wyjazdów, wspólnych aktywności i codziennych wydatków, organizowanych często „na szybko”, przez telefon czy komunikatory. Możliwość uczestniczenia w takich sytuacjach na równych zasadach ma dla młodych ludzi bardzo duże znaczenie. Dlatego wspólnie z BLIKIEM chcemy wykorzystać powszechny dziś sposób przekazywania pieniędzy, by zwrócić uwagę jak naturalną częścią dorastania jest dla nastolatków otrzymywanie kieszonkowego i stworzyć przy tym dodatkowe wsparcie dla naszych podopiecznych. – mówi Łukasz Łagód, psycholog i doradca programowy w Stowarzyszeniu SOS Wioski Dziecięce w Polsce.

Kieszonkowe w nowej formie

Akcji towarzyszy kampania marketingowa, prowadzona w kanałach digitalowych i mediach społecznościowych, która potrwa do 23 lipca 2026 r. Jej osią stał się motyw „kieszonki” – miejsca symbolicznie kojarzonego kiedyś z gotówką wkładaną dzieciom do kieszeni czy skarbonki. Dziś coraz częściej zastępują ją szybkie przelewy na telefon. Twarzą kampanii została Danuta Stenka.

Centralnym elementem działań są dwa spoty wideo. Pierwszy pokazuje dziecięcą kieszonkę komentującą zwykłe sytuacje i małe przyjemności związane ze spotkaniami z rówieśnikami czy wspólnymi aktywnościami. Fabuła zwraca uwagę na to, że pozornie zwyczajne doświadczenia nie dla wszystkich młodych ludzi są równie dostępne. Historia z drugiego spotu opiera się na kontraście między dawnym wręczaniem gotówki a współczesnym „kieszonkowym na telefon”, które można wysłać natychmiast za pomocą BLIKA.

W ramach działań przygotowano również krótsze formaty wideo, treści edukacyjne dotyczące pierwszych kontaktów dzieci z pieniędzmi oraz współpracę z influencerami. W mediach społecznościowych pojawią się także materiały z ekspertami i przedstawicielami SOS Wiosek Dziecięcych, poświęcone codziennym wyzwaniom związanym z edukacją finansową najmłodszych.

Za koncepcję kreatywną i scenariusze odpowiada agencja Change Serviceplan, strategię mediową przygotowała Spark Foundry, za współpracę z influencerami odpowiada LiquidThread, a za produkcję dom produkcyjny Easy Hell.

Link do spotu: https://www.youtube.com/watch?v=hIojT0WSil8  

***

Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce od 1984 roku pomaga dzieciom porzuconym, opuszczonym, zagrożonym utratą opieki rodziców. W Polsce działają 4 Wioski SOS, gdzie dzieci pozbawione opieki rodziców biologicznych znajdują ciepły, kochający dom. Jednocześnie stowarzyszenie rozwija działania profilaktyczne w ramach Programu „SOS Rodzinie”, którego celem jest ochrona przed utratą rodziców i zapewnienie kompleksowego wsparcia rodzinom w kryzysie. W ciągu całego roku 2025 z pomocy Programów SOS Wiosek Dziecięcych skorzystało 2 451 dzieci i dorosłych, w tym 1 663 dzieci i młodzieży, z czego 386 w opiece zastępczej i programach młodzieżowych, a 1 277 w Programach Umacniania Rodziny „SOS Rodzinie”.

BLIK to powszechny standard płatności mobilnych. Możliwość skorzystania z BLIKA w aplikacjach bankowości mobilnej ma obecnie praktycznie każdy z klientów krajowych instytucji płatniczych oferujących aplikację mobilną. Za rozwój systemu odpowiada spółka Polski Standard Płatności (PSP). PSP stale rozwija możliwości BLIKA tak, aby system był jak najbardziej funkcjonalny dla jego użytkowników. Udziałowcami spółki PSP są: Alior Bank, Bank Millennium, Erste Bank Polska, ING Bank Śląski, mBank, PKO Bank Polski oraz Mastercard.

Rodzice SOS historia Basi 

Basia to energiczna blondynka, która zaraża uśmiechem, jeździ motocyklem, ma dwóch fajnych dorosłych synów i psa wielkości małego kucyka. 

W jej domku SOS zawsze jest dużo śmiechu. Poza Basią i terierem rosyjskim mieszka tam pięcioro dzieci (jedno się w międzyczasie usamodzielniło), dwa koty, dwie papugi, dwa króliki oraz rybki.  

Decyzję o zawodowej zmianie podjęła w pięćdziesiątym roku życia, w SOS Wioskach Dziecięcych jest od 2025 roku. 

Jako mała dziewczynka przez lata twierdziła, że będzie przedszkolanką, gdy trochę podrosła, w jej planach pojawiła się także piątka własnych dzieci. Ostatecznie urodziła i wychowała dwóch synów, którzy wyrośli na wspaniałych mężczyzn i, jak sama mówi ze śmiechem, są dowodem jej kompetencji wychowawczych.  

Całe życie mieszkała w Poznaniu, gdzie wraz z mężem prowadziła rodzinną firmę zajmującą się wyposażeniem wnętrz. Szło im bardzo dobrze, działalność się rozrastała, mieli duże zagraniczne kontrakty, których realizację Basia nadzorowała. Z czasem jednak praca, której duża część wiązała się z siedzeniem przed komputerem, przestała jej dawać satysfakcję. Basia postanowiła poszukać czegoś, w czym będzie się lepiej spełniać, zyskując poczucie sensu i przyjemność z zawodowych obowiązków.  

Nadal pracowała w firmie rodzinnej, ale zaczęła się zastanawiać, co innego mogłaby robić. Rozmawiała z bliskimi, znajomymi i rodziną na temat tego, gdzie oni by ją widzieli i wszyscy byli zgodni – Basia powinna pracować z ludźmi. Miała doświadczenie w opiece nad chorymi i starszymi, bo zajmowała się bliskimi z demencją i alzheimerem, uznała jednak, że na co dzień patrzenie na przemijanie w takiej postaci może być przygnębiające. Praca z dziećmi wydała jej się pomysłem optymalnym. Wówczas jeszcze nie wiedziała gdzie chce pracować ani jak. 

Aż przyszła wigilia roku 2024 i rodzinne słuchanie radia przy lepieniu pierogów. W audycji zaś odbywała się rozmowa o setkach dzieci czekających na rodziców zastępczych i o rekrutacji w SOS Wioskach Dziecięcych. Basia słuchała i – jak mówi – poczuła, że to właśnie chce robić. Mąż także uznał, że to jest miejsce dla niej. Decyzję, że się zgłosi, podjęła błyskawicznie. 

Co ciekawe, to nie był pierwszy raz, gdy usłyszała o SOS Wioskach Dziecięcych. Wielu jej znajomych wspierało Stowarzyszenie. Pamięta nawet, że oglądała nagranie z otwierania z jednej z wiosek SOS, gdy jej dzieci były małe. Wydaje się, że audycja radiowa pojawiła się w idealnym momencie na podjęcie decyzji o zmianie. 

Gdy mówiła o swoim pomyśle bliskim, widziała ich wzruszenie. Wspierali Basię i mówili, że to wymarzona rola dla niej. Między Nowym Rokiem a świętem Trzech Króli napisała i wysłała CV. Bardzo szybko zadzwonił telefon z działu kadr z zaproszeniem na rozmowę. Dalej rekrutacja przebiegała normalnym torem, a Basia zarówno podczas wolontariatu jak i stażu coraz bardziej czuła, że jest na swoim miejscu. 

Staż i pomaganie innym Mamom SOS to jedno, ale prawdziwe zderzenie z realiami ma miejsce w momencie objęcia własnego domku i przejęcia opieki nad dziećmi. Basia dostała pod opiekę od razu sześcioro – w tym czwórkę nastolatków. To był prawdziwy skok na głęboką wodę. 

Doskonale się w nowej roli sprawdziła. Nie wiadomo co na początku zadziałało bardziej – jej pogodne usposobienie, kolorowa osobowość czy motor, którym przyjechała, ale szybko znalazła z dziećmi wspólny język. Od początku starała się spędzać trochę czasu z każdym dzieckiem z osobna, by dać im całą swoją uwagę i lepiej je poznać. Dzieci są z różnych domów, z różnymi problemami, traumami, potrzebami, jest hałas i dużo bodźców. Basia stara się raz na dwa-trzy tygodnie robić sobie krótkie wolne, odwiedzać bliskich w Poznaniu, łapać dystans. Człowiek zmęczony i przebodźcowany może być drażliwy, a ona chce być jak najfajniejszą mamą dla swojej piątki, a właściwie szóstki, bo najstarsza usamodzielniona dziewczynka nadal chętnie wpada na obiad lub rozmowę. 

Dziś Basia mówi, że wszystko zależy od tego kim się jest, jakie się ma podejście do dzieci, kogo się widzi w drugim człowieku. Nie ma uniwersalnego podejścia, które da się zastosować do wszystkich. Ważne, żeby rodzice czy wychowawcy grali do jednej bramki. Basia może się w czymś nie zgadzać z asystentką, ale uzgadniają domowe zasady czy podejście do sytuacji, które się wydarzają. Basia mówi, że ona prędzej kogoś przytuli niż zgani, szanuje prawo dzieci do własnego zdania, ale stara się też nauczyć je, że czasem warto pójść na ustępstwa, nie stawiać spraw na ostrzu noża. Skupia się na talentach dzieci i motywuje je do rozwijania pasji, by w przyszłości robili to, co kochają. Jest dobrym obserwatorem i dużo słucha, starając się nie udzielać rad, zwłaszcza nastolatkom. 

Choć rzeczywistość zawsze się nieco różni od wyobrażeń, Basia spełnia się w swojej pracy i mówi, że dużo z niej czerpie na co dzień. Nie bez znaczenia jest piękno okolicy i brak korków na drogach, ale najważniejsze są dzieci. To, że może im pomagać i to, że ma wsparcie specjalistów. 

Osobom, które myślą o zostaniu Rodzicem SOS, ale mają wątpliwości, powiedziałaby, że warto spróbować. Nikt tu nie podpisuje cyrografu, w każdej chwili można się wycofać. Warto się sprawdzić, bo bez konfrontacji żyjemy wyobrażeniami – tego, co się może wydarzyć albo tego jacy jesteśmy – i tym, co by było gdyby. Fajnie jest, gdy możemy komuś coś dać od siebie i to przynosi efekty. Każdy może coś zmienić w swoim życiu, więc próbujmy, bo warto. 

„Gdybym czekała na idealny moment, to… wiele bym straciła”.  

Chcesz zostać Rodzicem SOS? 

Wejdź na stronę, sprawdź szczegóły i zacznij swoją historię 

Rodzice SOS Historia Alony i Ihora 

Przyjechali z Ukrainy do Polski w 2021 roku, żeby znaleźć lepszą pracę. Zamiast pracy odnaleźli swoje powołanie i miejsce na ziemi. Alona i Ihor to małżeństwo z 14-sto letnim stażem, które jako jedno z niewielu wspólnie pełni rolę Rodziców SOS. O wychowaniu dzieci mówią jak o marzeniu, które się ciągle spełnia, ale też jak o misji. „Czasami ludzie nas pytają: „Jak to jest, że opiekujecie się polskimi dziećmi?” A jaka jest różnica? To dziecko. Nieważne z którego kraju. Każde dziecko potrzebuje miłości, opieki, troski.” 

Jako pierwszy pracę w Wiosce SOS rozpoczął Ihor, był asystentem chłopca w ukraińskiej rodzinie a miesiąc później taką funkcję objęła również Alona. Jednak w ich życiu nie zawsze były dzieci. Ihor pracował na budowie, Alona mimo, że z wykształcenia jest nauczycielką, w Polsce pracowała w logistyce. Jak to się stało, że obydwoje zamieszkali w Wiosce SOS? 

Wszystko za sprawą koleżanki! Alona powiedziała nam historię o koleżance, która przyszła do niej, opowiedziała o pracy asystenta chłopca w rodzinie twierdząc, że Ihor idealnie będzie się nadawał. Alonę rozbawiła propozycja była przekonana, że Ihor nie będzie chciał pracować w ten sposób, ale mimo wszystko zaproponowała mu to. W tym miejscu historii warto napisać, że czasami, nawet gdy jesteśmy pewni niepowodzenia czegoś to warto spróbować. Ku zaskoczeniu Alony, Ihor zgodził się na propozycję i już niedługo później został asystentem chłopca! 

Niedługo później, obydwoje pracowali jako asystenci w SOS Wiosce Dziecięcej. Po kilku miesiącach chłopiec przestał potrzebować asystenta a Alona i Ihor pomimo chęci musieli zrezygnować. Jednak zrezygnować z nich nie chciał ówczesny dyrektor Wioski SOS. Zaproponował im, żeby zostali Rodzicami SOS. Jak mówi Alona, był on dla nich ogromnym wsparciem przed podjęciem decyzji, w trakcie całego procesu oraz już, gdy zostali Rodzicami. 

Jednak nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Marzenie o dziecku zaczęło się spełniać. W trakcie robienia kwalifikacji i szkolenia na rodzinę zastępczą z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie dostali propozycję wzięcia pod opiekę 10-cio dniowego chłopca. Po 1,5 roku tworzenia rodziny i próby adopcji dostali odpowiedź – osoba będąca obcokrajowcem nie może dokonać adopcji dziecka w Polsce. Obydwoje przyznają, że był to cios, ale teraz mówią, że tak miało być, bo inaczej nie trafiliby do Wioski jako Rodzice SOS. 

Ich historia z Wioskami SOS zaczęłam się 3 lata temu od funkcji asystenta i trwa aż do teraz. Od listopada 2025 roku są Rodzicami SOS. Obecnie wychowują 4 dzieci, z którymi na co dzień przebywa Alona, Ihor natomiast zgodnie z zasadami pracuje zawodowo poza Wioską jako pracownik branży budowlanej. 

Są małżeństwem wrażliwym na drugiego człowieka, empatycznym, pełnym miłości i chcącym się tą miłością dzielić. “Tak jak dzieci potrzebują dorosłych tak też my potrzebujemy dzieci. Nigdy nie widzieliśmy naszego życie bez dziecka.” O byciu Rodzicami SOS mówią jak o życiowej misji i marzeniu, które ciągle się spełnia. 

Spytałyśmy Alonę o radę dla osób zastanawiających się nad zostaniem Rodzicem SOS: “Wszystko jest możliwe. Jak jest miłość w sercu to trzeba z tego korzystać i dzielić się nią.” “Trzeba pamiętać, że wszystko jest możliwe. Ja przyjechałam z innego kraju i bardzo marzyłam o pracy z dziećmi. I trafiłam tam, gdzie trzeba.” 

Przyznają, że gdyby czekali na idealny moment to „życie by minęło. Nie ma idealnych momentów. Problemy zawsze są, mniejsze, większe i jak czujesz sercem, że chcesz i możesz to warto spróbować, bo idealny moment nigdy nie nadejdzie.” 

Chcesz zostać Rodzicem SOS? 

Wejdź na stronę, sprawdź szczegóły i zacznij swoją historię 

Rodzice SOS historia Ewy

Dwa lata temu, w połowie dystansu między czterdziestką a pięćdziesiątką, Ewa kompletnie zmieniła swoją ścieżkę zawodową i rozpoczęła pracę jako mama SOS.

Wspominając dzieciństwo, mówi: „byłam tak zwanym bezproblemowym dzieckiem. Może dlatego, że byłam trzecia”. Urodziła się w Gdyni, mieszkała w Gdańsku, miała dwóch starszych braci i liczną rodzinę poszerzoną, która była i jest dla Ewy bardzo ważna. Siedmioro rodzeństwa mamy, czworo taty,  samego kuzynostwa od strony mamy było ponad dwadzieścioro. Co roku czekała na wakacje i wyjazd do babci, gdzie zjeżdżały się także pozostałe dzieci. Spędzali czas gromadą, panował harmider, ale i budowały się bardzo ważne relacje. Aktywna i zaangażowana Ewa włączała się w obowiązki i opiekę nad najmłodszymi.

Wiele doświadczeń i słów bliskich osób po czasie w niej rezonowało. Stara się pamiętać o tym, że czasem usłyszane od kogoś zdanie zostaje z nami na długo. Wie, że samą postawą i zachowaniem możemy mieć wpływ, zwłaszcza na młodsze pokolenia, często nie mając świadomości, że w ten sposób młodych modelujemy.

Bardzo ważną postacią była dla Ewy babcia Halinka, prosta wiejska kobieta, oaza spokoju, której wspomnienie rozgrzewa serce. Zawsze znajdowała czas dla wnuków i każde z nich czuło się przy babci chciane i kochane. Nie mówiła dużo, miłość okazywała często przez przygotowywanie smakołyków dla dzieci, była bezpiecznym portem, do którego chciało się wracać.

Jako trzynastolatka Ewa pojechała z tatą do Turcji, co obudziło w niej ciekawość świata i chęć do odwiedzania nowych ciekawych miejsc. Umiłowanie podróży towarzyszy jej do dziś.

Mówi, że zawsze miała szczęście do spotykania dorosłych, którzy mieli pasje. Ludzi, którzy mimo trudności i ciężkich doświadczeń, mieli w sobie iskrę, działali i byli szczęśliwi.

Na początku Ewa wcale nie myślała o pracy z dziećmi. Było dla niej jasne, że tak jak mama, będzie pracować w biurze. W liceum przez chwilę myślała o studiach medycznych, ale ostatecznie wybrała ekonomię. Zawsze istotna była dla niej niezależność. Już w szkole średniej zapraszana przez ciocię do USA, dorabiała sobie w wakacje.

Do trzydziestki skupiała się na budowaniu kariery. Pracowała w bankowości, awansowała, miała stabilną sytuację zawodową, ale coraz częściej czytała o samorozwoju, analizowała swoje uzdolnienia i talenty, myśląc o zmianie i doświadczeniu pracy bliżej ludzi. W wieku 30 lat zmieniła pracę. W nowym miejscu powierzono jej zadanie zbudowania zespołu. W tworzeniu czegoś od zera był dynamizm i ekscytacja, których wówczas potrzebowała.

Po kilku latach pojawiła się myśl „czy to wszystko, na co mnie stać? Czy chcę, aby to była moja spuścizna?”. Przez chwilę Ewa myślała o samodzielnym zostaniu rodzicem zastępczym, obawiała się jednak braku wystarczającego wsparcia. Szkoliła się w gdańskim hospicjum, myśląc o pracy z chorymi. Wreszcie trafiła na spot SOS Wiosek Dziecięcych o poszukiwaniu mamy, która nie musi być idealna. Nie wywołał natychmiastowej reakcji, ale sprawił, że myśl o pracy w SOS zaczęła kiełkować. W międzyczasie Ewa została darczyńcą stowarzyszenia, dostawała listy opisujące, co słychać u dzieci, które wspiera, przypominał jej o nich magnes SOS na lodówce.

Myśli o tym, co się po sobie zostawi, często pojawiają się koło hipotetycznej połowy życia, a u Ewy dodatkowy wpływ wywarła także sytuacja rodzinna. Tata Ewy zachorował na alzheimera, a ona wraz z mamą podjęły się opieki nad nim. Opieka nad chorym tracącym pamięć, a z nią sprawność, jest ciężka zarówno dla chorującego jak i dla opiekunów – fizycznie i emocjonalnie; ale Ewa poczuła, że nareszcie robi coś ważnego. Opieka nad tatą dawała jej satysfakcję i przynosiła spokój. Dobrze się w tym zajęciu odnajdywała, szukała rozwiązań, które mogłyby pomóc obojgu rodzicom i widziała, że jej obecność dobrze wpływa na tatę, uspokajając go.

W ówczesnej pracy nie czuła się źle, miała dobre warunki, fajnych ludzi, ale zaczęła czuć wypalenie. Myśl o potrzebie zmiany wracała. Ewa szukając odpowiedzi sięgnęła po test talentów Gallupa i książki takie jak „Człowiek w poszukiwaniu sensu” Viktora E. Frankla.

Równocześnie słyszała od ludzi, że dobrze i swobodnie czują się w jej towarzystwie. Często się przed nią otwierali, mówili że umie patrzeć z ich perspektywy i nie ocenia. Lubiła się opiekować i bardzo motywowało ją wspieranie innych w rozwoju – najlepszym wyborem wydawała się w tym wypadku praca z dziećmi.

Od czasu zobaczenia spotu SOS Wiosek Dziecięcych minęło prawie 8  lat, gdy Ewa zdecydowała się zgłosić. Uznała, że bycie rodzicem SOS umożliwi jej wykorzystanie talentów. Jako osoba lubiąca wyzwania, chciała pracy wymagającej ciągłego rozwoju. Wiedziała, że będzie musiała przejść szkolenia, a codzienny kontakt z dziećmi będzie wymagał szukania rozwiązań i różnych sposobów dotarcia do drugiego człowieka.

Najbliżsi nie byli zaskoczeni. Wiedzieli, że to była dobrze przemyślana decyzja, wspierali i zachęcali Ewę do wzięcia udziału w rekrutacji. Po rekrutacji były szkolenia, kurs dla rodziców zastępczych, staż i wreszcie przeprowadzka do wioski SOS. Na początku Ewa objęła opieką piątkę dzieci, z których najmłodsze miało 12 lat. Dwoje z nich po roku się usamodzielniło, a pod opiekę Ewy trafiła dwójka w wieku dwa i pół oraz pół roku – rodzeństwo dzieci, które wychowywała już wcześniej. Mówi o nich z czułością i uśmiechem.

Początki bywały ciężkie. Z dużymi dziećmi trudniej jest szybko zbudować dobry kontakt, mają za sobą dużo doświadczeń, są zdystansowane i nieufne. Z kolei opieka nad maluchami to spory wysiłek fizyczny i niedosypianie. Bez pomocy asystentki byłoby naprawdę trudno. Ewa bardzo zaangażowała się w opiekę nad swoją gromadką i trochę zapomniała o sobie. „Wiedziałam, że dobry opiekun to wypoczęty opiekun, ale po roku okazało się, że moja energia się wyczerpuje. Zrozumiałam, że to nie tylko hasło. Dzieci są na pierwszym miejscu, ale wszystko zaczyna się ode mnie. Jeśli będę w złej kondycji, to nie ruszymy. Muszę dbać o siebie, o wypoczynek, kondycję fizyczną. Gdy mam wolne, dbam o to, by porozmawiać z dorosłymi, odreagować”.

Gdy pytam, co mogłaby przekazać ludziom, którzy myślą o zostaniu rodzicem SOS, zachęca do porozmawiania z osobami ze stowarzyszenia. Jeśli myśl o opiece nad dziećmi wraca, warto spróbować. To naprawdę tylko rozmowa, nie jakiś duży wysiłek, a może się okazać, że to właśnie wasza droga.

„To jak w tym starym spocie SOS, jeśli boisz się, że nie dasz rady, to dobrze, bo to znaczy, że sobie dasz. Jeśli masz obawy, to świetnie, to oznacza że jesteś odpowiedzialny, masz wyobraźnię, rozsądek i wiesz, że mogą być wyzwania. Ale nie będziesz tu sam” – mówi Ewa.

Bardzo ważne jest dla niej to, że w wiosce SOS ma wsparcie. Ma prawo do urlopu, asystentkę, a gdy wyjeżdża, dzieci są z osobą, którą znają. W skrajnych sytuacjach, np. gdyby sama wymagała leczenia szpitalnego, stowarzyszenie organizuje opiekę nad dziećmi. Ma do pomocy sztab ludzi – psychologa, pedagogów, dyrekcję, nawet konserwatora. Tak prozaicznie, jak się zepsuje kran, nie musi z dzieckiem na ręku szukać specjalisty, tylko dzwoni do biura i ktoś się tym zajmuje.

Gdy pytam o plany zawodowe, mówi że chciałaby zostać w SOS chociaż do usamodzielnienia najmłodszego chłopca. Pytana o emeryturę, śmieje się: „Na pewno coś jeszcze wymyślę. Lubię jak coś się dzieje”.

„Gdybym czekała na idealny moment, to…

… nie przyjdzie. Zawsze są jakieś sprawy do załatwienia. Mamy jedno życie, a jeśli będziemy je odkładać, obudzimy się na emeryturze. Jeśli mamy jakieś marzenie, intuicję, kierunek, sprawdźmy to. Najwyżej zrezygnujemy. Nie odkładajmy rzeczy na później, bo one mogą się nigdy nie wydarzyć”.

Chcesz zostać Rodzicem SOS?

Wejdź na stronę, sprawdź szczegóły i zacznij swoją historię

Wsparcie Miasta Siedlce na działania pieczy zastępczej

Wioska SOS w Siedlcach prowadzona przez Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce otrzymała wsparcie finansowe od Miasta Siedlce na dalszą opiekę i wychowanie dzieci przebywających w pieczy zastępczej. Dzięki przyznanym środkom możliwe będzie dalsze zapewnianie opieki i wychowania dzieciom, które z różnych powodów nie mogą dorastać w swoich rodzinach biologicznych.

Wioski SOS to miejsce, w którym dzieci i młodzież mogą dorastać w warunkach możliwie najbardziej zbliżonych do rodzinnych. Pod opieką wychowawców i specjalistów mają zapewnione stabilne środowisko, pomoc w nauce, wsparcie psychologiczne oraz możliwość rozwijania swoich pasji i zainteresowań. Domy SOS działające w ramach Wioski zapewniają również wsparcie w budowaniu relacji i przygotowaniu młodych ludzi do samodzielnego życia.

„Dzieci, które trafiają do pieczy zastępczej, bardzo często mają za sobą trudne doświadczenia. Naszym zadaniem jest stworzenie im bezpiecznego domu i zapewnienie wsparcia, które pomoże im odbudować poczucie stabilności i wiary w siebie. Dzięki współpracy z samorządem możemy każdego dnia zapewniać dzieciom opiekę i warunki do zdrowego rozwoju” – mówi Jarosław Świerczewski, Dyrektor Programu SOS Wioski Dziecięce Siedlce.

Miasto Siedlce dofinansowały opiekę nad dziećmi w Wiosce SOS

Środki przekazane przez Miasto Siedlce pozwalają realizować zadanie publiczne pod nazwą „Zapewnienie opieki i wychowania dzieciom w placówkach opiekuńczo–wychowawczych z zapewnieniem wspólnej obsługi ekonomiczno–administracyjnej i organizacyjnej placówek”. Zadanie realizowane jest na podstawie dwóch umów zawartych z Miastem Siedlce: nr 8/2026 z dnia 27 lutego 2026 r. (obejmującej okres od 1 stycznia do 31 stycznia 2026 r.) oraz nr 3/2026 z dnia 25 lutego 2026 r. (obejmującej okres od 1 lutego do 31 grudnia 2026 r.).

Wsparcie przekazywane jest przez Miasto Siedlce przy współpracy z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie w Siedlcach, który odpowiada za realizację działań z zakresu pieczy zastępczej na poziomie lokalnym.

Realizacja wyżej wspomnianego zadania publicznego, współfinansowana jest z dotacji otrzymanej od Miasta Siedlce.

Każdy może pomóc

Trwa okres rozliczeń podatkowych, dlatego każdy może w prosty sposób wesprzeć działania na rzecz dzieci. Przekazując 1,5% podatku na rzecz SOS Wioski Dziecięce w Polsce, można pomóc w zapewnianiu opieki dzieciom pozbawionym wsparcia rodziny, finansowaniu pomocy psychologicznej, zajęć rozwojowych oraz programów przygotowujących młodzież do samodzielnego życia.

***

Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce od 1984 roku pomaga dzieciom porzuconym, opuszczonym, zagrożonym utratą opieki rodziców. W Polsce działają 4 Wioski SOS, gdzie dzieci pozbawione opieki rodziców biologicznych znajdują ciepły, kochający dom. Jednocześnie stowarzyszenie rozwija działania profilaktyczne w ramach Programu „SOS Rodzinie”, którego celem jest ochrona przed utratą rodziców i zapewnienie kompleksowego wsparcia rodzinom w kryzysie.

Przez cały 2024 rok z pomocy Programów SOS skorzystało 2 489 polskich beneficjentów, w tym 1663 dzieci i młodzieży – 399 w opiece zastępczej oraz 1264 w Programie „SOS Rodzinie”. Oprócz tego, stowarzyszenie pomogło niemal 6 tysiącom osób w Kamerunie i Zimbabwe oraz rozpoczęło pomoc w Tanzanii, a 1436 ukraińskich uchodźców wojennych – głównie dzieci z pieczy zastępczej i ich opiekunowie – otrzymało pomoc terapeutyczną, psychologiczną i wsparcie niezbędne do życia w nowych realiach.

Każdy ma swoje potwory, ale niektórzy walczą z nimi samotnie…

Jak to jest z naszą świadomością na temat kryzysów i zaburzeń psychicznych? Co się dzieje z dziecięcą opieką psychiatryczną? Czy zapewniamy młodym wystarczające wsparcie? Co najbardziej obciąża psychicznie polską młodzież? Czy ciebie to nie dotyczy? I co w ogóle mamy z tym wszystkim zrobić

Ustanowiony ćwierć wieku temu Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją ma upowszechniać wiedzę na temat tej choroby i przekonywać cierpiących na nią do podjęcia leczenia. 23 lutego w portalach społecznościowych z roku na rok pojawia się coraz więcej postów będących świadectwem osobistych zmagań z depresją. Liczba tych wpisów czy nagrań nie wydaje się tak duża, gdy sprawdzimy statystyki – raport NFZ o zdrowiu[1] mówi o 1,285 mln, a inne dane o przynajmniej 4 milionach osób chorujących w Polsce na depresję [2].

Tego dnia pojawia się także wiele apeli, by depresję leczyć, z adresami i telefonami instytucji, do których można się zgłosić w kryzysie psychicznym.  Wygląda na to, że Polacy są coraz bardziej świadomi istnienia zaburzeń psychicznych, rozumieją że zachorować może każdy, nawet osoby publiczne, pozornie mające wszystko, czego do szczęścia potrzeba. Wiedzą też, do jakich specjalistów należy się zgłosić.

Męczy mnie już ta twoja depresja

Chciałoby się zapytać, dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze? Może dlatego, nasza świadomość jest pozorna – treści o depresji udostępniamy ze względu na szczególną datę, podobne działania innych w internecie albo bo tak wypada. Nie wynika to z naszych wewnętrznych przekonań. Bardzo trudno jest bowiem wewnętrzne przekonania zmienić, zwłaszcza jeśli samemu się na depresję nigdy nie chorowało

Publikujemy więc grafiki o tym, że depresja to choroba, równocześnie irytując się na koleżankę, że znów nie ma siły na spotkanie: „Agata i jej wieczna depresja, naprawdę to już męczące”. Piszemy, że depresję trzeba leczyć, ale drażni nas brat, który co prawda znajduje siłę na chodzenie do biura, ale na nic więcej. Patrzymy, jak leży na kanapie w bałaganie i denerwujemy się, że „depresja depresją, ale przecież mógłby się w końcu ogarnąć. Chociaż trochę”. To wszystko widzą dzieci. Czy przyjdą do nas po pomoc, gdy będą w kryzysie psychicznym?

Maciek, Kasia, Agata i ponad dwa tysiące innych

Według danych Komendy Głównej Policji w roku 2025 odnotowano 1925 prób samobójczych dzieci i młodzieży i 161 samobójstw zakończonych zgonem.

Te liczby mogą wydawać się abstrakcyjne, ale proszę sobie wyobrazić przeciętną trzydziestoosobową klasę liceum. 1925 osób to ponad 64 takie klasy. W każdej trzydziestu uczniów, konkretna Marysia, Ania, Nikola, Krzysiek i Antek. Klasa A, B, C, D… i gdy skończy się alfabet, zaczynamy od początku. 64 klasy dzieci, które nie chcą żyć tak bardzo, że postanawiają zakończyć własne życie. A to tylko odnotowane przypadki. Są jeszcze nieodnotowane. Jest jeszcze grupa dzieci z myślami rezygnacyjnymi, które oznaczają brak chęci życia, pragnienie śmierci, ale nie wiążą się bezpośrednio z podejmowaniem prób samobójczych.

W tym  samym czasie 161 dzieci podjęło próby zakończone zgonem. Wracając do naszej szkolnej analogii – to prawie 5,5 klasy. Ustawcie je na wyobrażonej sali gimnastycznej: klasa A, B, C, D, E i prawie połowa F. Proszę sobie przypomnieć z czasów szkolnych własnych lub potomstwa, ile to będzie dzieci. Wszystkie nie żyją.

Liczba prób samobójczych spadła o 6 procent w stosunku do roku 2024, z czego można wnioskować, że wprowadzono efektywne działania profilaktyczne lub powiększyła się liczba prób odebrania sobie życia, które nie zostały zgłoszone i oficjalnie odnotowane. O ponad jedną czwartą wzrosła liczba prób samobójczych dzieci i młodzieży zakończonych zgonem. To może być sygnał, że dzieci w bardzo złym stanie, w poważnym kryzysie psychicznym, nie otrzymują adekwatnej pomocy na czas.

Co z tą dziecięcą opieką psychiatryczną?

Od lat słyszymy, że psychiatria dziecięca w Polsce jest w zapaści. Poruszające wystąpienia Rzecznika Praw Dziecka i Rzecznika Praw Pacjenta, które miały miejsce w 2018 roku, skłoniły Ministerstwo Zdrowia do powołania Parlamentarnego Zespołu do spraw Zdrowia Psychicznego Dzieci i Młodzieży, który miał pracować nad poprawą sytuacji. Plan Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego, który obowiązywał do 2022 roku,  zakładał wzrost dostępności do opieki ambulatoryjnej i dziennej – w szczególności dla dzieci i młodzieży. W nowym modelu ochrony zdrowia psychicznego miały funkcjonować placówki na trzech poziomach referencyjności, w tym Centra Zdrowia Psychicznego dla dzieci wymagających leczenia farmakologicznego (poradnie zdrowia psychicznego i oddziały dzienne). Jak to realnie wygląda?

W Informacji o wynikach kontroli NIK z 2024[3] roku czytamy: „Wdrażane przez Ministra Zdrowia, od ponad czterech lat, nowe rozwiązania w systemie opieki psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży w dalszym ciągu nie zapewniły właściwej opieki.” – i dalej – „nie zapewniono dzieciom i młodzieży równego dostępu do niezbędnych świadczeń opieki psychiatrycznej w poszczególnych rejonach kraju[4]”.

Reforma skupiła się dotąd głównie na poprawie dostępu do świadczeń udzielanych przez psychologów, psychoterapeutów i terapeutów zajęciowych. Pomimo zwiększenia dostępności do tych specjalistów, nie spadła liczba hospitalizacji, a dzieci często umieszczano na oddziałach dla dorosłych pacjentów.

Nagłaśniać, protestować, wspierać

Co możemy z tym zrobić? Nagłaśniać sytuację, zabierać głos w debacie publicznej, wspierać inicjatywy na rzecz poprawy systemu opieki psychiatrycznej i domagać się realnych zmian – jak miało to miejsce w październiku 2025 roku w czasie Nadzwyczajnego Kongresu Zdrowia Psychicznego, w którym jako Stowarzyszenie „SOS Wioski Dziecięce w Polsce” braliśmy udział. Wraz z innymi organizacjami domagaliśmy się wówczas kontynuowania reformy systemu ochrony zdrowia psychicznego, z której ministerstwo chciało się wycofać.

Można też wesprzeć nasze Stowarzyszenie. Dzieci, które trafiają pod opiekę SOS Wiosek Dziecięcych, na początkowym etapie życia doświadczyły zbyt wiele. One nie mogą czekać na pomoc. Nasi podopieczni muszą być (i są) wspierani przez psychologów, terapeutów, psychiatrów,  Rodziców SOS i ludzi takich jak czytelnicy tego tekstu.

Dręczenie i obrażanie mogą zabić

Raport z badań Fundacji Dbam o Mój Zasięg wskazuje[5] , że około 21 procent osób badanych ze szkół średnich i 15 procent osób ze szkół podstawowych mierzy się z myślami samobójczymi lub doświadczeniem przebytej próby samobójczej.

17 procent badanych uczniów dokonywało w ciągu ostatniego roku samookaleczeń. Co trzeci uczeń twierdził, że w ciągu ostatniego roku był dręczony przez innych. 39 procent uczniów klas siódmych, mających za sobą próbę samobójczą, było regularnie obrażanych przez osoby znane ze szkoły. W przypadku szkół średnich było to 53 procent.

Przemoc rówieśnicza, dręczenie i wykluczanie wpływają negatywnie na zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży. Wiemy z doświadczenia, jak ważna jest profilaktyka i wczesna interwencja. Stowarzyszenie „SOS Wioski Dziecięce w Polsce” od lat edukuje dzieci ze szkół podstawowych, prowadząc bezpłatne warsztaty o tolerancji, empatii i przeciwdziałaniu cyberprzemocy.

Przedstawicielki Stowarzyszenia w lutym 2026 uczestniczyły w posiedzeniu sejmowej Komisji Dzieci i Młodzieży, na którym poruszano temat przemocy rówieśniczej. Znalazły się tam, by przedstawić zagadnienie z perspektywy osób pracujących bezpośrednio z dziećmi i rodzinami. Przemoc rówieśnicza to kolejny nasilający się problem społeczny, mający bezpośredni związek ze zdrowiem psychicznym dzieci, wymagający przemyślanych rozwiązań profilaktycznych i stworzenia systemu wsparcia dla ofiar.

Dane szokują, ale ciebie to nie dotyczy?

Dane dotyczące zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży są alarmujące. Czy nasze reakcje na te informacje nie są jednak nieco powierzchowne? Dopóki zagadnienie nie dotyczy nas osobiście – bo nie mamy dzieci albo nasze dzieci pozornie nie mają takich problemów –  kiwamy głowami ze smutkiem nad stanem rzeczy i zajmujemy się innymi sprawami. To zupełnie naturalny mechanizm, w końcu nie możemy przejmować się wszystkim, ale problemy i kryzysy psychiczne to zagadnienie, które może stać się nam bliskie szybciej niż się wydaje.

Kiedy w 2024 roku analizowałam stan psychiczny polskich nastolatków w latach 2010-2023 na podstawie dostępnych badań i raportów[6], zaskoczyło mnie, że to nie zdarzenia nagłe i nadzwyczajne miały długofalowo największy negatywny wpływ na zdrowie psychiczne polskich nastolatków. Świat, który stworzyli dorośli – pogoń za sukcesami, rywalizacja, szybko zmieniające się realia, codzienna niepewność, a także przemoc rówieśnicza, stres związany z korzystaniem z internetu i brak zaufania do dorosłych najbardziej obciążały młodzież.

„Mimo długiego okresu epidemii i wybuchu wojny na Ukrainie obawy uczniów dotyczące zdrowia, zagrożenia wojną, przybycia uchodźców i problemów ekonomicznych pozostają na bardzo niskim poziomie. Dominujące obawy dotyczą problemów ze szkołą, egzaminów i ogólnej niepewności co do przyszłości. Także podstawowe uciążliwości w życiu uczniów są związane z nauką i przeciążeniem materiałem szkolnym, a stres z nimi związany jest czynnikiem najsilniej korelującym ze słabą kondycją psychiczną[7]”. Kiedy weźmiemy pod uwagę wnioski zawarte w raporcie Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej, przekonanie że nas i naszych dzieci ten problem nie będzie dotyczył może się nieco zachwiać.

Zobaczyć problemy dzieci

Co możemy zrobić? Bądźmy uważni i słuchajmy swoich dzieci (ponad połowa nastolatków w trudnych chwilach szuka wsparcia u rodziców[8]). Nie zakładajmy, że dziecko przesadza lub próbuje coś na nas wymusić, wspominając o myślach samobójczych. Piszę o tym, bo jako matka, która była zmuszona do zapoznania się z działaniem polskiego systemu dziecięcej opieki psychiatrycznej, na korytarzach słyszałam podobne teksty o udawaniu i graniu na emocjach.

Jako rodzic i osoba pracująca w stowarzyszeniu opiekującym się dziećmi, z których wiele boryka się z traumami, lękami, zaburzeniami i problemami ze zdrowiem psychicznym, bardzo liczę na to, że polski system ochrony zdrowia zacznie być właściwie finansowany i zarządzany, co przełoży się na zapewnienie właściwej opieki (także psychiatrycznej) wszystkim dzieciom.

Nim się tego doczekamy, działajmy z tym, co mamy, w warunkach, które są. Wiem, że bycie rodzicem dorastającego dziecka jest trudne nawet bez dodatkowych wyzwań, a polscy rodzice według badań[9] są ogromnie wypaleni. Nie mam jednak dobrych wiadomości – nawet pomimo wypalenia i zmęczenia musimy problemy naszych dzieci i nastolatków udźwignąć. Szukajmy pomocy dla dzieci i siebie, szkolmy się, podnośmy kompetencje rodzicielskie, budujmy w dzieciach poczucie sprawczości i zdrowe poczucie własnej wartości, twórzmy sieci wsparcia.

Pamiętajmy także o dzieciach, które potrzebują pomocy, jak podopieczni Stowarzyszenia „SOS Wioski Dziecięce w Polsce”.

W przypadku kryzysu psychicznego, myśli samobójczych lub silnego stresu, natychmiastową, bezpłatną i całodobową pomoc uzyskasz dzwoniąc na: 800 70 22 22 (Centrum Wsparcia dla Dorosłych), 116 123 (Kryzysowy Telefon Zaufania), lub 116 111 (dla dzieci i młodzieży). W sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń pod numer alarmowy 112.


[1] https://ezdrowie.gov.pl/portal/home/badania-i-dane/zdrowe-dane/raporty/nfz-o-zdrowiu-depresja (dostęp: 4.03.2026)

[2] Zdrowie psychiczne Polaków. Depresja jest wśród nas…, 2023, Uce Research

[3] Opieka psychiatryczna nad dziećmi i młodzieżą. Informacja o wynikach kontroli, Najwyższa Izba Kontroli, Warszawa 2024 r.

[4] Tamże, s. 9.

[5] Dębski M., Pyżalski J. Borchet J., & Witkowska H. Dobre i złe wiadomości – życie online i offline a zdrowie psychiczne polskich nastolatków. Raport z badań. Fundacja Dbam o Mój Zasięg. Gdańsk 2025.

[6] Skupiłam się przede wszystkim na analizie Narodowych Programów Zdrowia, Narodowych Programów Ochrony Zdrowia Psychicznego, statystyk Komendy Głównej Policji, danych Narodowego Funduszu Zdrowia, badań przeprowadzonych na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka, a także na informacjach zawartych w raportach takich jak: raport przygotowany przez Sieć Obywatelską Watchdog Polska (2019), raport Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę (2022), raport Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej (2023), raport przygotowany na zlecenie fundacji Unaweza (2023), raport regulacyjny przygotowany we współpracy z UNICEF Polska (2024).

[7] S. Grzelak, D. Żyro, Jak wspierać młodzież w niestabilnym świecie? Wyzwania i rekomendacje dla wychowania, profilaktyki i ochrony zdrowia psychicznego po trudnych latach 2020-2022, Instytut Profilaktyki Zintegrowanej, Warszawa 2023 r.

[8] M. Dębski, J. Flis, MŁODE GŁOWY. Otwarcie o zdrowiu psychicznym. Raport z badania dotyczącego zdrowia psychicznego, poczucia własnej wartości i sprawczości wśród młodych ludzi w Polsce, Fundacja UNAWEZA, Warszawa 2023, s. 22.

[9] Według badań prowadzonych w latach 2018-2020 na rodzicach z 42 krajów, średni poziom wypalenia rodzicielskiego był w Polsce najwyższy(!). Zobacz: Roskam, I., Aguiar, J., Akgun, E. et al. Parental Burnout Around the Globe: a 42-Country Study. Affec Sci 2, 58–79 (2021). https://doi.org/10.1007/s42761-020-00028-4

Elżbieta Zdanowska

Absolwentka Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji w IPSiR  Uniwersytetu Warszawskiego, w trakcie studiów psychologicznych (Psychologia kliniczna i zdrowia), pracująca w Stowarzyszeniu „SOS Wioski Dziecięce w Polsce” od 2023 r.


SOS Wioski Dziecięce w Biłgoraju po 27 latach żegnają Mamę SOS – czy uda się znaleźć kogoś na jej miejsce?

Wychowanie 16 dzieci to bez wątpienia coś wyjątkowego. Jadwiga Król w 1999 roku zdecydowała, że swoje życie, plany i rozwój zawodowy skieruje do SOS Wioski Dziecięcej w Biłgoraju. Jej piękna historia porusza, inspiruje, ale też budzi obawę – SOS Wioski Dziecięce od lat zmagają się zbyt małą liczbą kandydatów na Rodziców SOS.

Jej przygoda z rodzicielstwem zastępczym rozpoczęła się z początkiem 1999 roku, kiedy to rozpoczęła procedurę przygotowania się do zawodu Mamy SOS. Przez pół roku pomagała funkcjonującym już rodzinom SOS, przygotowywała się również teoretycznie wraz z pomocą wioskowych specjalistów, psychologów i całej kadry. Był to ważny czas, który umocnił ją w przekonaniu o słuszności swojej decyzji.  Praca w Wiosce nie była jej pierwszą – za sobą miała już 19 lat doświadczenia zawodowego, spędzonych głównie w oświacie:

– Przez 15 lat byłam nauczycielką w różnych typach szkół i praca z dziećmi nie była mi obca. Idea SOS Wiosek Dziecięcych to było to czego szukałam. Mogłam stworzyć kochający dom dla dzieci, które były pozbawione opieki rodzicielskiej, jednocześnie mając duże wsparcie ze strony Stowarzyszenia. – opowiada Jadwiga.

Dalej poszło już sprawnie – pod jej opiekę trafiły pierwsze dzieci, za nimi kolejne i tak w ciągu 27 lat swoją opieką objęła w sumie 16 osób, które dzisiaj są już samodzielnymi dorosłymi. To długa przygoda pełna wyzwań, ale też pięknych chwil. Pytana o wybranie najpiękniejszej z nich nie może się zdecydować:

– Życie z taką gromadką przez tak długi czas wywołuje mnóstwo wspomnień. Pięknych wspomnień jest bardzo wiele. To każdy sukces dziecka – wspólnie przeżywane święta, rodzinne uroczystości, wakacje na Śląsku, skąd pochodzę. To ukończone szkoły i studia, pierwsze mieszkania na start w dorosłość. Ale też te małe, codzienne radości, które budują naszą wspólną historię. – wymienia.

Jeśli zaś chodzi o trudności i wyzwania, należą do nich z pewnością emocje i przeżycia, z którymi przychodzą dzieci.  Są to historie często pełne strachu, lęku i utraconego zaufania. Choć praca nad uporaniem się z tymi „potworami” jest ciężka, z pomocą specjalistów i terapeutów obecnych w Wiosce, Rodzic SOS i dzieci będące pod jego opieką nigdy nie są sami.

– Jeśli ktoś z Państwa zastanawia się nad byciem Rodzicem zastępczym, zachęcam przede wszystkim, by zajrzeć w swoje serce i odpowiedzieć sobie na pytanie: czy jestem gotowa dzielić codzienne życie z dziećmi, które dziś są mi obce, ale z czasem staną się moją rodziną? Budowanie wspólnego domu zmienia życie dzieci na lepsze, ale zmienia też nasze własne. To nie jest poświęcenie – wystarczy kochać to, co się robi. Wtedy nie czuje się, że to praca. A na początek – i trochę na zapas – najbardziej przydaje się cierpliwość. – radzi Jadwiga, zwracając się do wszystkich, którzy rozważają zostanie Rodzicem SOS.

Po opuszczeniu Wioski SOS w Biłgoraju, Jadwiga wróci do rodzinnych Gliwic. Nadal będzie utrzymywała kontakt z dziećmi, które pod jej dachem znalazły prawdziwą matczyną miłość, bezpieczeństwo i zrozumienie. Tymczasem, postara się odnaleźć nowe pasje i jak sama mówi Może jeszcze komuś pomogę.

Rodzice SOS potrzebni od zaraz

Takich osób jak Jadwiga jest dziś zdecydowanie za mało. Tymczasem potrzeby są ogromne – tylko w 2025 roku Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce otrzymało ponad 700 zapytań dotyczących przyjęcia dzieci do opieki zastępczej, a mogliśmy przyjąć jedynie 75 Każda nowa Mama lub każdy nowy Tata SOS to realna szansa na bezpieczne, stabilne i szczęśliwe dzieciństwo dla dzieci, które wciąż czekają na swój dom.

Rodzicem SOS może zostać osoba spełniająca określone wymogi formalne – m.in. niepozbawiona ani nieograniczona we władzy rodzicielskiej oraz gotowa do odpowiedzialnej, długofalowej opieki nad dzieckiem. Zapraszamy zarówno kobiety, jak i mężczyzn, małżeństwa oraz osoby niepozostające w związkach małżeńskich.

Kandydaci nie są pozostawieni sami sobie. Na każdym etapie rekrutacji i przygotowania do roli zapewniamy profesjonalne wsparcie. Po podjęciu pracy Rodzice SOS mogą liczyć na stałą pomoc specjalistów – psychologów, pedagogów i innych pracowników Wioski – a także na wsparcie w codziennym funkcjonowaniu domu, system szkoleń czy superwizje.

Osoby zainteresowane pełnieniem roli Rodzica SOS zachęcamy do przesłania CV na adres: rodzice@sos-wd.org lub do wypełnienia formularza zgłoszeniowego na stronie wioskisos.org. Każde zgłoszenie to krok w stronę domu dla dziecka, które na niego czeka.

Dzięki zaangażowaniu darczyńców SOS Wioski Dziecięce mogą tworzyć dla dzieci miejsce, w którym mogą poczuć się zauważone i kochane.

Aby przyłączyć się do wspólnej pomocy przekaż swoje 1,5% procent podatku na rzecz SOS Wiosek Dziecięcych, wpisując nr KRS 0000 056 901 w odpowiednią rubrykę formularza PIT.

***

Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce od 1984 roku pomaga dzieciom porzuconym, opuszczonym, zagrożonym utratą opieki rodziców. Jest częścią organizacji SOS Children’s Villages, obecnej w ponad 130 krajach świata. W Polsce działają 4 Wioski SOS, gdzie dzieci pozbawione opieki rodziców biologicznych znajdują ciepły, kochający dom. Jednocześnie stowarzyszenie rozwija działania profilaktyczne w ramach Programu „SOS Rodzinie”, którego celem jest ochrona przed utratą rodziców i zapewnienie kompleksowego wsparcia rodzinom w kryzysie.

Przez cały 2024 rok z pomocy Programów SOS skorzystało 2 489 polskich beneficjentów, w tym 1663 dzieci i młodzieży – 399 w opiece zastępczej oraz 1264 w Programie „SOS Rodzinie”. Oprócz tego, stowarzyszenie pomogło niemal 6 tysiącom osób w Kamerunie i Zimbabwe oraz rozpoczęło pomoc w Tanzanii, a 1436 ukraińskich uchodźców wojennych – głównie dzieci z pieczy zastępczej i ich opiekunowie – otrzymało pomoc terapeutyczną, psychologiczną i wsparcie niezbędne do życia w nowych realiach.

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Dołączamy do ogólnopolskiej akcji portalu NGO.pl „Nie ma nas na billboardach”

27 lutego łączymy siły z innymi organizacjami z całej Polski i włączamy się w inicjatywę „Nie ma nas na bilbordach” zainicjowanej przez NGO.pl. Chcemy wspólnie pokazać, że choć organizacji społecznych nie widać aż tyle w komercyjnych kampaniach reklamowych, ich działania mają realny wpływ na życie milionów osób.

Akcja jest symbolicznym głosem całego sektora pozarządowego. Przypomnieniem, że organizacje pozarządowe działają blisko ludzi i odpowiadają na realne potrzeby społeczne, nawet jeśli nie towarzyszy temu duża kampania reklamowa. W Polsce zaufanie do działań organizacji nabiera na sile. W ostatnim rozliczeniu podatkowym ponad 16 milionów podatników przekazało 1,5% swojego podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego, a łączna kwota wsparcia wyniosła blisko 2,3 miliarda złotych.

Organizacje społeczne rzadko są na billboardach, bo zazwyczaj są zajęte działaniem. Choć działają bardzo szeroko i realnie wpływają na jakość życia w Polsce, większość z nich nie inwestuje w promocję, koncentrując się na pracy społecznej. W Dniu Organizacji Społecznych chcieliśmy pokazać, jak różnorodna i wszechobecna jest ich działalność, jak wiele obszarów życia współtworzą fundacje i stowarzyszenia, często pozostając w tle – mówi Dorota Setniewska, koordynatorka kampanii „Nie ma nas na billboardach” z portalu NGO.pl.

Jako SOS Wioski Dziecięce dołączamy do tej inicjatywy, ponieważ każdego dnia wspieramy dzieci, które potrzebują stabilności, bezpieczeństwa i troski. Nasza obecność w akcji to wyraz solidarności z innymi organizacjami oraz podkreślenie, że prawdziwa zmiana dzieje się w codziennej pracy.

Dlatego, „Nie na billboardach, bo”:

  • Pomagamy rocznie prawie 2500 osób w Polsce z czego 67% to dzieci i młodzież
  • Od 42 lat opiekujemy się opuszczonymi i osieroconymi dziećmi w Polsce
  • Prowadzimy rocznie 7400 spotkań terapeutycznych dla dzieci
  • Pomagamy 451 rodzinom w kryzysach w 4 województwach
  • W 2025 roku przyjęliśmy pod opiekę stowarzyszenia 279 dzieci, 61 do opieki zastępczej, 218 do programów profilaktycznych.

Wesprzyj nas 1,5%

Dzięki zaangażowaniu darczyńców SOS Wioski Dziecięce mogą tworzyć dla dzieci miejsce, w którym mogą poczuć się zauważone, bezpieczne i kochane.

Aby przyłączyć się do wspólnej pomocy przekaż swoje 1,5% procent podatku na rzecz SOS Wiosek Dziecięcych, wpisując nr KRS 0000 056 901 w odpowiednią rubrykę formularza PIT.

***

Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce od 1984 roku pomaga dzieciom porzuconym, opuszczonym, zagrożonym utratą opieki rodziców. Jest częścią organizacji SOS Children’s Villages, obecnej w ponad 130 krajach świata. W Polsce działają 4 Wioski SOS, gdzie dzieci pozbawione opieki rodziców biologicznych znajdują ciepły, kochający dom. Jednocześnie stowarzyszenie rozwija działania profilaktyczne w ramach Programu „SOS Rodzinie”, którego celem jest ochrona przed utratą rodziców i zapewnienie kompleksowego wsparcia rodzinom w kryzysie.

38 pięter, 142 metry w pionie i jeden szczytny cel! Zapisz się na XIV Bieg na Szczyt RONDO 1 i pobiegnij dla najbardziej potrzebujących dzieci

28 marca w warszawskim biurowcu RONDO 1 już po raz czternasty zagoszczą miłośnicy biegania po schodach. Do pokonania będą mieli 38 pięter, a wydarzenie tradycyjnie wesprze podopiecznych SOS Wioski Dziecięcej w Kraśniku. Cały przychód z opłat startowych zostanie przeznaczony na wakacyjne wyjazdy. Łączna kwota dotychczasowego wsparcia przekroczyła już 400 tysięcy złotych.

Doświadczenie poprzednich edycji biegu pokazuje jasno, by nie zwlekać z decyzją o rejestracji. Wszystkie pakiety startowe zazwyczaj znajdują swoich nabywców w ciągu kilku dni od uruchomienia zapisów, a w ogólnodostępnej sprzedaży dostępnych jest ich tylko pięćset. Organizatorzy wydarzenia przewidzieli tym razem dodatkowe 200 miejsc dla drużyn firmowych.

Na co dzień zachęcamy naszych partnerów biznesowych, pracowników oraz przedstawicieli świata biznesu do sięgania po szczyt swoich możliwości. Pokonanie 38 pięter schodów prowadzących do mety Biegu Na Szczyt RONDO 1 doskonale – także w wymiarze symbolicznym – wpisuje się w tę ideę. Wierzymy, że dzięki zwiększonej puli miejsc oraz nowym klasyfikacjom firmowym, podczas tegorocznej edycji zobaczymy jeszcze liczniejsze grono osób pracujących na co dzień w RONDO 1, w branży nieruchomości komercyjnych, a także reprezentujących szeroko pojęty świat biznesu. Do zobaczenia na szczycie! – mówi Paulina Kowalczyk, Marketing Manager Rondo 1.

Dla grup firmowych przewidziano klasyfikację drużynową, opartą na sumie czasów trzech najszybszych członków każdego teamu. Dodatkowo, nagrodzona zostanie firma, która wystawi na bieg najliczniejszą reprezentację. Wyłonieni zostaną także najszybsi biegacze i biegaczki w klasyfikacji indywidualnej.

Wzorem poprzednich edycji wydarzenia, XIV Bieg na Szczyt RONDO 1 będzie zaliczany do klasyfikacji Towerrunning Tour – światowego cyklu biegów po schodach. Tegoroczna impreza będzie miała rangę Towerrunning 120. Rok temu w warszawskim biurowcu triumfowali późniejsi zwycięzcy klasyfikacji generalnej całego sezonu, czyli Chorwatka Tea Faber i reprezentant Malezji, Wai Ching Soh.

Poza swoim biznesowym i sportowym wymiarem, Bieg na Szczyt RONDO 1 od swojej pierwszej edycji w 2011 roku wspiera istotny cel charytatywny. Cały przychód z opłat startowych trafia bowiem do SOS Wioski Dziecięcej w Kraśniku, która przeznacza te środki na organizację wyjazdów wakacyjnych dla swoich podopiecznych. Łączna kwota dotychczasowego wsparcia przekroczyła już 400 tysięcy złotych.

Jak podkreśla Katarzyna Puławska, dyrektorka operacyjna w SOS Wioskach Dziecięcych w Polsce – Ogromnie się cieszymy, że już po raz kolejny możemy wziąć udział w tej wspaniałej akcji. Sport w życiu dzieci, które zostały pozbawione opieki biologicznych rodziców, odgrywa bardzo ważną rolę. Nie tylko daje ujście emocjom, ale też inspiruje oraz uczy, że warto być wytrwałym i stawiać sobie coraz to nowsze wyzwania.

Więcej informacji o tegorocznym biegu, w tym link do ogólnodostępnej rejestracji online oraz szczegóły dotyczące zapisów dla grup firmowych, można znaleźć na oficjalnej stronie internetowej www.biegnaszczyt.pl.

***

Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce od 1984 roku pomaga dzieciom porzuconym, opuszczonym, zagrożonym utratą opieki rodziców. Jest częścią organizacji SOS Children’s Villages, obecnej w ponad 130 krajach świata. W Polsce działają 4 Wioski SOS, gdzie dzieci pozbawione opieki rodziców biologicznych znajdują ciepły, kochający dom. Jednocześnie stowarzyszenie rozwija działania profilaktyczne w ramach Programu „SOS Rodzinie”, którego celem jest ochrona przed utratą rodziców i zapewnienie kompleksowego wsparcia rodzinom w kryzysie.

***

RONDO 1 to jeden z najnowocześniejszych i najbardziej ekologicznych budynków wysokościowych klasy A+ w Europie Środkowo-Wschodniej. 40-piętrowa wieża oddana do użytku w 2006 roku, znajduje się w centrum warszawskiej dzielnicy biznesowej, przy Rondzie ONZ, w pobliżu stacji metra RONDO ONZ oraz dworca Warszawa Centralna. W skład kompleksu wchodzi także sąsiadujący, 10-kondygnacyjny budynek, w którym mieści się m.in. parking oraz szerokie zaplecze handlowo-usługowe. Rondo 1 oferuje łącznie 66 tys. mkw. powierzchni najmu oraz blisko 500 miejsc parkingowych. Jako pierwszy w Europie wieżowiec, kompleks otrzymał certyfikat ekologiczny LEED Gold w kategorii „Budynki istniejące”. W 2016 roku budynek otrzymał najwyższą w systemie LEED ocenę Platinum. RONDO 1 jest również zdobywcą prestiżowej nagrody Real Green CEE Real Estate Quality Awards 2012 w kategorii „Budynek Roku 2011” oraz CEE Real Estate Quality Awards 2013 w kategorii „Budynek Dekady”. Projekt Rondo 1 opracowała przy współpracy polskich pracowni AZO oraz Epstein renomowana amerykańska firma architektoniczna Skidmore, Owings & Merill.

Jak SOS Wioski Dziecięce w Polsce chronią bezpieczeństwo dzieci?

Każde dziecko zasługuje na dorastanie w środowisku pełnym szacunku, troski, zaufania i poczucia bezpieczeństwa.

W naszym stowarzyszeniu bezpieczeństwo nie jest jednym z wielu zadań – to fundament wszystkiego, co robimy. Od ponad 40 lat tworzymy miejsca, gdzie dzieci mogą dorastać bez lęku, są słuchane, wspierane i szanowane, a nasze systemy ochrony są stale rozwijane i wzmacniane, aby odpowiadać na ich potrzeby.

Bezpieczeństwo na pierwszym miejscu

Od początku naszej działalności kierujemy się prostą, ale niezwykle ważną zasadą: każde dziecko ma prawo czuć się bezpiecznie. To przekonanie towarzyszy nam niezależnie od czasu, miejsca i okoliczności. Tworzymy środowiska, w których dzieci mogą budować relacje oparte na zaufaniu, rozwijać się i odbudowywać poczucie własnej wartości. Bezpieczeństwo jest dla nas nie tylko wartością, ale również sposobem działania.

Świat, w którym dorastają dzieci, zmienia się nieustannie, a wraz z nim zmieniają się potrzeby i wyzwania. Dlatego nasza praca nad ochroną dzieci również nigdy się nie kończy. Każdy rok, każde doświadczenie, rozmowa, spotkanie, sytuacja, która wymagała reakcji – wszystko to uczy nas, jak być jeszcze bardziej uważnymi, skutecznymi i obecnymi. Czerpiemy z najlepszych doświadczeń innych organizacji, uczymy się od ekspertów i przede wszystkim – słuchamy dzieci.

System ochrony jako część codzienności

W 2011 roku wprowadziliśmy Politykę Ochrony Dziecka. To dokument, który określa zasady zapobiegania krzywdzeniu dzieci oraz działania w sytuacjach, w których ich bezpieczeństwo może być zagrożone. To zbiór zasad, którymi kierujemy się na co dzień. Każdy pracownik i każdy współpracownik, który pracuje z dziećmi zna te zasady i ma obowiązek je stosować.  

Systematycznie podnosimy świadomość oraz kompetencje osób pracujących z dziećmi. Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat ponad dwieście osób wzięło udział w dwudniowych szkoleniach prowadzonych przez doświadczonych ekspertów zewnętrznych z zakresu ochrony dzieci. Rozmawiamy również z samymi dziećmi o ich prawach, emocjach, granicach oraz tym, jak ważne jest proszenie o pomoc.

Działamy razem z dziećmi

W każdej jednostce programowej SOS działa trzyosobowy Zespół ds. Ochrony Dziecka. Co ważne, jednego z członków tego zespołu wybierają same dzieci. To niezwykle istotne, ponieważ bezpieczeństwa nie da się zapewniać wyłącznie „dla” dzieci. Trzeba je budować razem z nimi, pozwalając im mówić własnym głosem i brać udział w decyzjach dotyczących ich samych. Nad całością systemu czuwa Krajowy Zespół ds. Ochrony Dziecka, który dba o jakość, spójność i ciągłość wprowadzanych rozwiązań.

Analiza, monitoring i reforma

Regularnie przeprowadzamy pogłębioną analizę sytuacji prawnej, społecznej i wewnętrznej, aby identyfikować nowe zagrożenia i odpowiednio dostosowywać nasze działania.

W praktyce oznacza to, że stale monitorujemy, jak zmienia się rzeczywistość, w której dorastają dzieci — zarówno offline, jak i online. Analizujemy nowe zjawiska, takie jak cyberprzemoc, nadużycia w mediach społecznościowych, uzależnienia cyfrowe czy niebezpieczne treści w Internecie. Wspólnie z dziećmi rozmawiamy o tym, co budzi ich niepokój, aby jak najwcześniej reagować na sygnały zagrożeń. Dzięki temu możemy tworzyć skuteczne procedury, materiały edukacyjne i działania profilaktyczne, które realnie zwiększają ich bezpieczeństwo.

Przejrzystość i odpowiedzialność

Jako organizacja, która realizuje zadania publiczne w obszarze opieki nad dziećmi, podlegamy regularnym kontrolom władz rządowych i samorządowych. Kontrole te dotyczą zarówno standardów opiekuńczo-wychowawczych, przestrzegania praw dziecka, jak i gospodarowania środkami finansowymi. To ważna część odpowiedzialności, którą przyjmujemy świadomie.

Pracujemy także z osobami bliskimi i otoczeniem. Prowadzimy działania edukacyjne skierowane zarówno do naszych podopiecznych, jak i do społeczności zewnętrznej – szkół, rodziców i opiekunów. Mówimy o zdrowiu psychicznym, o wrażliwości na traumę, o tym, jak wspierać dzieci w przeżywaniu emocji i budowaniu relacji. Chcemy, aby świadomość dotycząca bezpieczeństwa i dobrostanu dzieci była obecna nie tylko w naszych Programach, lecz wszędzie tam, gdzie dzieci dorastają.

Reagujemy, gdy dochodzi do naruszeń

Pomimo wdrożenia wielu procedur, szkoleń i zasad bezpieczeństwa wiemy, że mogą zdarzyć się sytuacje, w których dochodzi do naruszenia standardów ochrony dzieci – zachowań niewłaściwych lub krzywdzących. Takie sytuacje nigdy nie są przez nas akceptowane. Gdy tylko pojawi się sygnał o możliwym naruszeniu, reagujemy natychmiast: uruchamiamy odpowiednie procedury, zapewniamy wsparcie dziecku i osobom zaangażowanym, a sprawę dokładnie wyjaśniamy. W razie potrzeby współpracujemy z odpowiednimi instytucjami zewnętrznymi.

Każde takie zdarzenie traktujemy poważnie – analizujemy jego przyczyny i wprowadzamy zmiany, które pomagają zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości. Wierzymy, że  odpowiedzialność to nie tylko zapobieganie zagrożeniom, ale również umiejętność szybkiego i zdecydowanego działania w sytuacjach, gdy zawodzi system ochrony.

Zgłaszanie nieprawidłowości

Zależy nam na uczciwości i przejrzystości. Dlatego uruchomiliśmy system zgłaszania wszelkich nieprawidłowości. Każdy może je zgłosić w sposób bezpieczny i anonimowy za pośrednictwem platformy Sygnanet app.sygnanet.pl/sos-wd lub jawnie za pośrednictwem e-maila zgloszenia@sos-wd.org

POZNAJ NASZYCH FUNDRAISERÓW

fundraiser
  • możemy zapukać do Twoich drzwi lub możesz nas spotkać na ulicy
  • zachęcamy do dołączenia do Klubu SOS i tym samym regularnej pomocy potrzebującym dzieciom
  • nie zbieramy pieniędzy w gotówce
Paulina Górska

Kontakt dla mediów

Paulina Górska Tel. komórkowy: +48 888 933 964 mail: paulina.gorska@sos-wd.org

Paulina Cygler

Rekrutacja rodziców SOS

Paulina Cygler Tel. komórkowy: +48 734 425 108 mail: rodzice@sos-wd.org

Aleksandra Piekarczyk

Dary rzeczowe

Aleksandra Piekarczyk Tel. komórkowy: +48 734 425 116 mail: aleksandra.piekarczyk@sos-wd.org



Łukasz Łagód

Kontakt dla studentów

Łukasz Łagód Tel. komórkowy: +48 734 420 482 mail: lukasz.lagod@sos-wd.org

Aleksandra Rysiewska

Kontakt dla firm

Aleksandra Rysiewska +48 513 403 652 mail: aleksandra.rysiewska@sos-wd.org

Kontakt dla darczyńców

zdjęcie

Aleksander Rudziński
Tel. +22 843 73 76

Wyślij wiadomość

    Administratorem Twoich danych osobowych podanych w formularzu kontaktowym jest Stowarzyszenie „SOS Wioski Dziecięce w Polsce” . Będziemy przetwarzać Twoje dane osobowe w celu udzielenia odpowiedzi na Twoje zapytanie. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.