Zawsze chętnie dzielimy się z naszymi darczyńcami sukcesami naszych dzieci, ich potrzebami i pasjami- wszystkim tym co może być ważne także dla Ciebie.
Zaznaczając obie zgody, będziesz otrzymywać od nas wiadomości o naszych działaniach, inicjatywach oraz ciekawych akcjach. W ten sposób przekonasz się, jak Twoja pomoc zmienia życie dzieci w potrzebie.
Dziękujemy, że wspierasz naszych podopiecznych.
Zawsze chętnie dzielimy się z naszymi darczyńcami sukcesami naszych dzieci, ich potrzebami i pasjami- wszystkim tym co może być ważne także dla Ciebie.
Zaznaczając obie zgody, będziesz otrzymywać od nas wiadomości o naszych działaniach, inicjatywach oraz ciekawych akcjach. W ten sposób przekonasz się, jak Twoja pomoc zmienia życie dzieci w potrzebie.
Według danych polskiej policji w 2025 roku wszczęto 51 606 nowych procedur „Niebieskiej Karty”. To ponad 141 dziennie.
Prawie 25 tysięcy osób zgłoszonych do procedury „Niebieskiej Karty” w 2025 roku, które stosowały przemoc domową, była pod wpływem alkoholu.
W 2025 roku policja odnotowała stosowanie przemocy wobec 29 210 dzieci i młodzieży. 563 z nich w efekcie takiej interwencji umieszczono w pieczy zastępczej.
Obecną kampanię, pod hasłem KIEDY SŁOWA „NA ZDROWIE!” RANIĄ, kierujemy nie tylko do rodziców i opiekunów, ale o wiele szerzej – bo za pielęgnowanie w naszym kraju kultury picia odpowiadamy, często nieświadomie, w pewnej mierze wszyscy.
– Każda reklama alkoholu w telewizji czy na bilbordach, każdy „szampan dla dzieci”, każde „ze mną się nie napijesz?”, sprzedawane na deptakach wczasowych koszulki „piwo to moje paliwo”, korporacyjne „prosecco friday” czy właśnie to okolicznościowe „na zdrowie!” to regularne i wszechobecne podkreślanie, że alkohol jest w porządku, a „picie” równa się „radość” – alarmuje Monika Ochmańska, ekspertka merytoryczna w Stowarzyszeniu SOS Wioski Dziecięce.
Priorytetowym celem aktualnej kampanii jest szczególne uwrażliwianie na temat szkodliwości używania alkoholu w okresie ciąży.
Konsekwencje na całe życie
Alkohol wiąże się nie tylko z przemocą, zaburzonym funkcjonowaniem i rozpadem rodziny – dzieci, których matki piły w ciąży, zmagają się z problemami przez całe życie. O syndromie DDA mówi się w polskich mediach regularnie, ale o syndromie FAS – o wiele mniej. Tymczasem w Polsce rocznie przychodzi na świat około 1000 dzieci z Płodowym Zespołem Alkoholowym (FAS). A gdy statystyki urodzeń w skali kraju spadają, samych dzieci z FAS rodzi się z roku na rok coraz więcej. W pieczy zastępczej przebywa obecnie ponad 3 500 dzieci z diagnozą FAS.
FAS (ang. Fetal Alcohol Syndrome) lub jego lżejsza forma FASD (Fetal Alcohol Spectrum Disorder) to trwałe upośledzenie ośrodkowego układu nerwowego u płodu, powstające na skutek ekspozycji na zawartość alkoholu w krwi matki. Dziecko ma znikome zdolności metabolizowania alkoholu, przez co kontakt z nim prowadzi do nieodwracalnych zmian w bezbronnym organizmie.
– Nie jest znana minimalna dawka alkoholu, która spowoduje wystąpienie u dziecka zaburzeń z grupy FASD. To oznacza, że nawet jeden symboliczny kieliszek wina wypity przez ciężarną może wiązać się dla dziecka i jego opiekunów z konsekwencjami do końca życia.A alkohol jest wszechobecny, zarówno wśród kobiet z grup marginalizowanych, jak i uprzywilejowanych społecznie – ostrzega Aleksandra Sikorska, psycholożka wspierająca rodziców zastępczych w Stowarzyszeniu SOS Wioski Dziecięce.
– Wprawdzie picia alkoholu przez ojca dziecka nie uznaje się za bezpośrednią przyczynę FAS, ale mamy już badania wskazujące, że nie jest to obojętne. Przyszłym ojcom zaleca się abstynencję co najmniej na trzy miesiące przed planowanym poczęciem, a regularne picie alkoholu przez przyszłego ojca może powodować wady genetyczne i zaburzenia rozwojowe u płodu – dodaje ekspertka.
Dodatkowo, tak jak nie istnieje bezpieczna porcja alkoholu w ciąży, tak też nie istnieje bezpieczny czas na picie. To znaczy, że na każdym etapie ciąży wypity alkohol źle wpłynie na rozwój dziecka, a także może spowodować poronienie lub przedwczesny poród.
Diagnostyka
FAS to zaburzenie o podłożu neurologicznym, którego objawy mogą utrudniać funkcjonowanie na każdej płaszczyźnie życia. Pierwszymi symptomami choroby najczęściej są: niska waga urodzeniowa, dysmorfia twarzy (szeroki rozstaw oczu, brak rynienki podnosowej, krótkie szpary powiekowe) i zaburzenia więzi w pierwszych miesiącach życia (dziecko nie lgnie naturalnie do matki, jest apatyczne). Dziecko z FAS później niż rówieśnicy nauczy się chodzić, mówić i czytać. W szkole może skarżyć się na trudności z zapamiętywaniem, koordynacją ruchową, a także nawiązywaniem relacji z rówieśnikami (w związku z zaburzeniami w obszarze regulacji emocji i zdolności adaptacji oraz myślenia abstrakcyjnego czy przewidywania związków przyczynowo-skutkowych). Oprócz problemów behawioralnych, poznawczych i emocjonalnych, FAS powoduje również choroby współwystępujące. Wśród nich najczęstszymi są: wady serca, choroby nerek oraz zaburzenia wzroku i słuchu.
Czynniki ryzyka i profilaktyka
Jedynym bezpośrednim czynnikiem ryzyka wystąpienia FAS jest alkohol spożywany przez matkę w okresie ciąży. Jednak na sam fakt picia alkoholu przez ciężarną może wpływać już szereg czynników takich jak ciągła obecność alkoholu w otoczeniu, brak wsparcia, młody wiek, niewiedza (w tym również brak edukacji seksualnej) i niedostateczna opieka medyczna (niemowlęta z FAS to najczęściej dzieci urodzone z ciąż niemonitorowanych).
– Zatem profilaktyka FAS powinna obejmować zarówno działania edukacyjne jak i propozycje rozwiązań systemowych – podsumowuje Aleksandra Sikorska.
Nadzieja
Na szczęście, wraz ze wzrostem świadomości i narzędzi diagnostycznych, mamy również coraz więcej możliwości pracy z dzieckiem dotkniętym FAS.
– Obecnie form pomocy jest naprawdę wiele: od zapewnienia bezpiecznego i przewidywalnego środowiska domowego, przez poświęcaną im na co dzień uwagę i szybkie reagowanie na bieżące trudności, aż po opiekę specjalistów z obszaru psychologii, neurologopedii, fizjoterapii czy terapii sensorycznej – wymienia Katarzyna Puławska, Dyrektorka Operacyjna Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce.
Regularne wsparcie = codzienna pomoc
Każdy z nas może mieć wpływ. Nie tylko zmieniając sposób myślenia o obecności alkoholu z domu, w życiu codziennym, ale także w bardzo konkretny sposób. Dzięki regularnym, comiesięcznym darowiznom Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce może pomagać dzieciom w niwelowaniu skutków i terapii dzieci z FAS.
Wejdź na stronę www.wsparcie.wioskisos.org i pomóż dzieciom!
Są partnerstwa, których wartość najlepiej mierzy się nie liczbą wspólnie zrealizowanych projektów, ale realnym wpływem na życie ludzi. Takim partnerstwem jest współpraca Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce w Polsce z Dr. Oetker Polska, naszym Partnerem Honorowym od 17 lat.
To właśnie dzięki długofalowemu zaangażowaniu firmy od 2009 roku realizowany jest program „Wspieramy Rodziny SOS”, którego celem jest wyrównywanie szans edukacyjnych dzieci i młodzieży wychowujących się w czterech SOS Wioskach Dziecięcych. W ramach programu dzieci mogą korzystać ze wsparcia psychologicznego, pedagogicznego i edukacyjnego, rozwijać swoje zainteresowania, odkrywać talenty oraz zdobywać kompetencje, które pomagają im z większą pewnością wejść w dorosłe życie.
Przez 17 lat z tego wsparcia skorzystało już blisko 3500 dzieci i młodych ludzi. To tysiące historii o odkrywaniu własnych możliwości, przełamywaniu trudności i budowaniu wiary w siebie.
Dziś jednak możemy powiedzieć, że nasza współpraca z Dr. Oetker Polska to znacznie więcej niż program edukacyjny.
To partnerstwo oparte na wspólnych wartościach, zaufaniu i odpowiedzialności za przyszłość dzieci. To wspólne zabieranie głosu w ważnych społecznie tematach oraz budowanie przestrzeni do dialogu z biznesem i filantropami. Dr. Oetker od lat aktywnie uczestniczy w wydarzeniach organizowanych przez SOS Wioski Dziecięce, takich jak Spotkanie Noworoczne dla Partnerów współtworząc środowisko firm, które chcą angażować się w odpowiedzialne i długofalowe działania społeczne.
Partnerstwo to oznacza również obecność w codziennym życiu naszych podopiecznych. Pracownicy Dr. Oetker angażują się w działania wolontariackie, a firma od lat wspiera organizację ważnych momentów w życiu naszych rodzin SOS. To właśnie dzięki takim relacjom dzieci otrzymują nie tylko konkretne wsparcie, ale również poczucie, że otacza je społeczność ludzi, którym naprawdę na nich zależy.
Ostatnio, dzięki wsparciu Dr. Oetker Polska, Wioska Dziecięca SOS w Karlinie wzbogaciła się o kompensator energii, który pozwoli zoptymalizować pracę instalacji elektrycznej i jeszcze lepiej wykorzystać potencjał zamontowanej wcześniej instalacji fotowoltaicznej. To rozwiązanie, które przełoży się na większą efektywność energetyczną oraz lepsze wykorzystanie dostępnych zasobów.
Dziękujemy Dr. Oetker Polska za 17 lat zaufania, konsekwencji i wspólnego działania. Jesteśmy dumni, że razem tworzymy partnerstwo, które z roku na rok staje się coraz silniejsze i każdego dnia daje dzieciom więcej możliwości, nadziei oraz dobrych perspektyw na przyszłość.
Razem z 84 organizacjami i podmiotami społecznymi apelujemy do Posłanek i Posłów o podjęcie społeczno-eksperckiego projektu ustawy, podpisanie go i złożenie w Sejmie. Projekt dotyczy osób objętych ochroną czasową, w tym uchodźczyń i uchodźców z Ukrainy, osób poszukujących ochrony międzynarodowej oraz dzieci bez opieki.
Projekt odpowiada na najpilniejsze problemy osób objętych ochroną czasową oraz osób poszukujących ochrony międzynarodowej. Chodzi o przywrócenie:
dostępu do leczenia,
bezpiecznego schronienia,
niezbędnego wsparcia,
skutecznych procedur ochrony,
ochrony dzieci bez opieki przed detencją.
Proponowane rozwiązania dotyczą w szczególności osób starszych, przewlekle chorych, osób z niepełnosprawnościami, samotnych rodziców, kobiet w ciąży, osób doświadczających przemocy oraz małoletnich bez opieki. Projekt obejmuje także usunięcie barier w rejestracji ochrony czasowej, możliwość powrotu do statusu UKR po odmowie ochrony międzynarodowej i usprawnienie postępowań pobytowych.
Projekt ma charakter społeczno-ekspercki. Powstał z doświadczenia organizacji pracujących na co dzień z osobami objętymi ochroną oraz wiedzy osób specjalizujących się w prawie migracyjnym, pomocy społecznej i ochronie praw człowieka. Porządkuje przepisy, przywraca rozwiązania, które wcześniej funkcjonowały, i dostosowuje prawo do obowiązujących standardów.
To rozwiązania oparte na prawie, standardach ochrony praw człowieka i odpowiedzialności państwa. Pozostawianie ludzi bez dostępu do opieki zdrowotnej, schronienia i minimalnego wsparcia pogłębia wykluczenie, bezdomność i kryzysy zdrowotne, zwiększa koszty ponoszone przez państwo, samorządy i lokalne społeczności oraz podnosi ryzyko wyzysku, handlu ludźmi i pracy nierejestrowanej.
Działania komunikacyjne i rzecznicze wokół apelu wspiera Sieć Migracje, platforma wymiany informacji i koordynacji działań organizacji społecznych działających na rzecz praw uchodźców i migrantów.
Projekt jest gotowy. Teraz potrzebna jest konkretna decyzja legislacyjna, Posłanki i Posłowie powinni go podjąć, podpisać i złożyć w Sejmie.
Udostępnij apel. Upomnij parlamentarzystki i parlamentarzystów, żeby nadali bieg tej ustawie.
W idealnym świecie każde dziecko wychowuje się w kochającej, zdrowej rodzinie. Niestety ubóstwo, choroby czy brak potrzebnej opieki są codziennością tysięcy dzieci w Polsce. Na terenie województwa śląskiego takim dzieciom na pomoc przychodzą SOS Wioski Dziecięce. Programy w Ustroniu oraz Brennej od wielu lat wsparły już setki dzieci, pomagając im przeżywać dzieciństwo tak, jak powinny – jak dzieci. Z okazji 21 lat działalności Rodzinnego Domu Czasowego Pobytu „Sindbad” w Ustroniu oraz 5 lat Programu „SOS Rodzinie” w Brennej warto przypomnieć o pomocy, jaką oferują.
Podstawą zdrowego rozwoju dziecka jest bezpieczeństwo i bezwarunkowa miłość. Niestety, te nie zawsze zostają zapewnione. W Polsce średnio 1 na 100 dzieci nie wychowuje się ze swoimi biologicznymi rodzicami, z kolei wśród biologicznych rodzin zdarzają się trudne sytuacje, takie jak choroba bliskich, przemoc czy ubóstwo (w województwie śląskim tym ostatnim zagrożone jest ok. 8% gospodarstw).
Dzieci prawnie oddzielone od rodziców bądź wychowujące się w rodzinach, które mierzą się z wieloma trudnościami, mogą liczyć na pomoc SOS Wiosek Dziecięcych.
Celem Programu Umacniania Rodziny „SOS Rodzinie” w Brennej jest niesienie pomocy rodzinom w trudnej sytuacji życiowej, by mogły pokonać kryzys i pozostać razem. To rodziny mierzące się m.in. z ubóstwem, problemami wychowawczymi bądź chorobami (w tym alkoholową). Uczestnictwo w programie jest dobrowolne i bezpłatne. Pomoc kierowana jest do wszystkich członków rodziny ze szczególnym uwzględnieniem dzieci – mogą one skorzystać z dedykowanych im zajęć i działań świetlicowych. Otrzymają tu pomoc w nauce, wsparcie specjalistów, szansę na rozwój zainteresowań. Ważnym elementem wsparcia jest również edukacja rodziców w zakresie wychowania, dostrzegania mocnych stron dzieci oraz uważności na ich problemy. Przez 5 lat działalności Program „SOS Rodzinie” Brenna wsparł swoimi działaniami 44 rodziny. 19 z nich usamodzielniło się, a obecnie pomocą objęte jest 25 rodzin, w których wychowuje się 57 dzieci.
Rodzinny Dom Czasowego Pobytu „Sindbad” powstał z myślą o dzieciach, które z różnych powodów nie mogą pozostać w swoich rodzinach i opuściły je w trybie interwencyjnym. Jest to bezpieczna przystań dla dzieci, które przechodzą przez bardzo trudne chwile w życiu. Podopieczni, którzy przebywają w „Sindbadzie” otoczeni są całodobową opieką i wsparciem, a pracownicy oraz specjaliści pozostają także w stałym kontakcie z ich rodzicami, za wszelką ceną dążąc do poprawy sytuacji i powrotu podopiecznych pod opiekę rodziców. Przez 21 lat działalności „Sindbada”, jego pracownicy otoczyli opieką i wsparciem 311 dzieci z powiatu cieszyńskiego, województwa śląskiego.
Pomoc, którą oferujemy dzieciom w „Sindbadzie” jest niezwykle ważna, jednak należy pamiętać, że dzieci, trafiające pod naszą opiekę, są zdezorientowane, nieufne, często mocno przestraszone nową sytuacją. Opieka nad nimi wymaga ogromnej wiedzy i doświadczenia, dlatego dobrze dbamy o to, oferowana pomoc była mądra i dopasowana do potrzeb. Cieszę się, że od 5 lat nasza pomoc rozszerzyła się o wsparcie rodzin biologicznych w Brennej – dzięki temu możemy działać bardziej kompleksowo i zapobiegać ryzyku rozdzielenia dzieci od rodzin „w zarodku” – tłumaczy Elżbieta Grabowska-Jabłońska, Dyrektorka Programu SOS Wiosek Dziecięcych Ustroń.
Obchody w duchu integracji
Z okazji 5-lecia działalności Programu „SOS Rodzinie” Brenna oraz 21-lecia „Sindbada” SOS Wioski Dziecięce organizują obchody, podczas których pracownicy, podopieczni programów oraz zaprzyjaźnione instytucje będą wspólnie celebrować działania na rzecz dzieci i rodzin. Nie zabraknie gier, zabaw, dmuchańców, konkursów i innych atrakcji dla dzieci. Urodziny Programu „SOS Rodzinie” Brenna odbędą się w formie pikniku rodzinnego 15 czerwca 2026 roku przy ul. Zalesie 3 w Górkach Małych w godzinach 14:00-17:00.
Urodziny Rodzinnego Domu Czasowego Pobytu „Sindbad” odbędą się 17 czerwca 2026 roku przy ul. Bernadka 38 w Ustroniu w godzinach 15:00-18:00.
2 czerwca w Karlinie, na terenie SOS Wioski Dziecięcej, uruchomiono nowoczesne miejsce wsparcia, w którym dzieci i młodzież będą mogły skorzystać z bezpłatnej, kompleksowej pomocy terapeutycznej, psychologicznej i rehabilitacyjnej. Nowe Centrum to odpowiedź na rosnące potrzeby w zakresie ochrony zdrowia psychicznego najmłodszych, a także realne wsparcie dla rodzin, które na co dzień zmagają się z trudnościami wychowawczymi i emocjonalnymi.
Zdrowie psychiczne dzieci to jeden z najważniejszych tematów społecznych ostatnich lat. Coraz więcej dzieci i młodzieży w Polsce mierzy się z kryzysem emocjonalnym, a dostęp do specjalistów jest wciąż ograniczony i obarczony długim czasem oczekiwania. – na wizytę u dziecięcego psychoterapeuty w ramach NFZ należy czekać nawet 8 miesięcy – szacuje Eliza Potomska.
Pomoc w szerokim zakresie
Centrum Specjalistyczne SOS to miejsce, w którym dzieci i młodzież otrzymują kompleksowe, bezpłatne wsparcie dostosowane do ich potrzeb. Oferta obejmie działania od diagnozy, przez różne formy terapii, po wsparcie dla rodzin. Dostępne będą też m.in. psychoterapia, terapia logopedyczna i integracji sensorycznej, zajęcia terapeutyczne metodą Montessori oraz Sala Doświadczania Świata (Snoezelen). W planach jest także możliwość wprowadzenia terapii TRE® dla dzieci z doświadczeniem traumy oraz porad i konsultacji dla rodziców, które pomogą im lepiej rozumieć i wspierać swoje dzieci. „Szybka diagnoza i odpowiednia terapia mogą całkowicie odmienić życie dziecka. Zdarza się, że już po kilku spotkaniach widać poprawę – dziecko zaczyna lepiej radzić sobie z emocjami, a rodzice odzyskują poczucie, że nie są w tym sami. Naszą misją jest to, by żadna rodzina nie musiała czekać miesiącami na pomoc.” – podkreśla Anna Zajler, psycholog z SOS Wioski Dziecięcej w Karlinie.
Zdrowie psychiczne dzieci priorytetem
Otwarcie Centrum w Karlinie jest możliwe dzięki współpracy z Bankiem Pekao S.A., który w ramach kampanii uwrażliwiającej klientów na potrzeby osób z neuroróżnorodnością wsparł powstanie i wyposażenie dwóch ważnych przestrzeni terapeutycznych. Sala terapii integracji sensorycznej powstała z myślą o dzieciach z wyzwaniami rozwojowymi, takimi jak spektrum autyzmu czy ADHD, pomagając im lepiej reagować na bodźce i rozwijać koncentrację. Z kolei Sala Doświadczania Świata (Snoezelen) to bezpieczne miejsce, w którym dzieci mogą w spokojny sposób oswajać bodźce i budować poczucie bezpieczeństwa – szczególnie ważne dla tych po traumach lub z trudnościami emocjonalnymi. – Wolontariat to serce naszej kultury organizacyjnej. Od lat współpracujemy ze Stowarzyszeniem SOS Wioski Dziecięce w Polsce, łącząc energię bankowych wolontariuszy z realnymi potrzebami dzieci i rodzin. W Banku Pekao stawiamy na edukację, wyrównywanie szans i przeciwdziałanie wykluczeniu — dlatego wsparcie tego rodzaju projektów jest dla nas oczywiste.” – mówi Martyna Mauer, Koordynator ds. Wolontariatu w Banku Pekao S.A.
Ty też możesz pomóc
Aby wesprzeć rozbudowę sieci Centrów Specjalistycznych SOS oraz pozostałe działania SOS Wiosek Dziecięcych, przekaż darowiznę na rzecz podopiecznych stowarzyszenia na nr konta 07 1240 6247 1111 0000 4975 0683 lub na stronie www.wioskisos.org. Każda wpłata to realna pomoc dla dzieci, które potrzebują bezpieczeństwa, terapii i nadziei na lepsze jutro.
***
Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce od 1984 roku pomaga dzieciom porzuconym, opuszczonym, zagrożonym utratą opieki rodziców. W Polsce działają 4 Wioski SOS, gdzie dzieci pozbawione opieki rodziców biologicznych znajdują ciepły, kochający dom. Jednocześnie stowarzyszenie rozwija działania profilaktyczne w ramach Programu „SOS Rodzinie”, którego celem jest ochrona przed utratą rodziców i zapewnienie kompleksowego wsparcia rodzinom w kryzysie. W ciągu całego roku 2025 z pomocy Programów SOS Wiosek Dziecięcych skorzystało 2 451 dzieci i dorosłych, w tym 1 663 dzieci i młodzieży, z czego 386 w opiece zastępczej i programach młodzieżowych, a 1 277 w Programach Umacniania Rodziny „SOS Rodzinie”.
Przez cały 2024 rok z pomocy Programów SOS skorzystało 2 489 polskich beneficjentów, w tym 1663 dzieci i młodzieży – 399 w opiece zastępczej oraz 1264 w Programie „SOS Rodzinie”. Oprócz tego, stowarzyszenie pomogło niemal 6 tysiącom osób w Kamerunie i Zimbabwe oraz rozpoczęło pomoc w Tanzanii, a 1436 ukraińskich uchodźców wojennych – głównie dzieci z pieczy zastępczej i ich opiekunowie – otrzymało pomoc terapeutyczną, psychologiczną i wsparcie niezbędne do życia w nowych realiach.
BLIK rozpoczyna kampanię zwracającą uwagę na znaczenie pierwszych, codziennych doświadczeń finansowych w dorastaniu i budowaniu samodzielności, wspierając przy tym działania Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce. W ramach akcji użytkownicy BLIKA będą mogli wspierać podopiecznych organizacji za pomocą przelewu na telefon, a operator zwiększy wartość każdej wpłaty o dodatkową złotówkę. Współpracy towarzyszą działania edukacyjne oraz kampania digitalowa oparta na motywie „kieszonki”.
Pierwsze lekcje samodzielności
Kieszonkowe to dla wielu dzieci pierwszy kontakt z odpowiedzialnością finansową, planowaniem wydatków i samodzielnym podejmowaniem decyzji. Nawet niewielkie kwoty pozwalają stopniowo uczyć się zarządzania budżetem oraz większej niezależności w codziennych sytuacjach. Jak pokazuje badanie Santander Consumer Banku, dodatkowe pieniądze na własne wydatki otrzymują dwie trzecie dzieci w wieku szkolnym. Jednocześnie skala tego zjawiska różni się w zależności od miejsca zamieszkania – w największych miastach kieszonkowe dostaje 74 proc. dzieci, podczas gdy na wsiach 58 proc.
Eksperci zwracają uwagę, że możliwość dysponowania nawet niewielkim budżetem pomaga dzieciom stopniowo budować niezależność i odnajdywać się w relacjach rówieśniczych. Temat samodzielności finansowej ma szczególne znaczenie w przypadku dzieci i młodzieży wychowujących się poza rodziną biologiczną. Wychowankowie pieczy zastępczej często dużo wcześniej niż ich rówieśnicy wchodzą w dorosłość i muszą odnaleźć się w rzeczywistości wymagającej większej samodzielności finansowej.
Dlatego BLIK i Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce, które tylko w 2025 roku wspierało blisko 1700 dzieci i młodzieży, wspólnie zwracają uwagę na to, jak drobne decyzje finansowe wpływają na poczucie samodzielności i relacje z rówieśnikami. W ramach akcji użytkownicy BLIKA będą mogli przekazywać wpłaty na rzecz organizacji za pomocą przelewu na telefon na specjalny numer: 731 403 403. Operator zwiększy wartość każdej wpłaty o złotówkę, a łączna kwota dodatkowego wsparcia może wynieść nawet 1 mln zł.
– Z przelewów na telefon BLIK użytkownicy korzystają dziś bardzo naturalnie – wysyłając pieniądze rodzinie, znajomym czy dzieciom podczas wakacyjnych wyjazdów i codziennych sytuacji. Chcemy wykorzystać ten odruch również do pomagania. Wspólnie z SOS Wioskami Dziecięcymi zwracamy uwagę na to, że nie wszyscy młodzi ludzie mają dziś takie same możliwości zdobywania doświadczeń związanych z finansową niezależnością i funkcjonowaniem w grupie rówieśniczej. Wierzymy, że nawet niewielkie wpłaty, przekazywane przez wielu użytkowników, mogą stworzyć wartościowe wsparcie dla podopiecznych organizacji – mówi Krzysztof Ziewiec, dyrektor departamentu marketingu i PR w Polskim Standardzie Płatności, operatorze BLIKA.
Drobne wydatki, duże znaczenie
Coraz częściej pieniądze przesyłane dzieciom przelewem na telefon zastępują dziś tradycyjne kieszonkowe. Jak pokazuje raport Banku Pekao S.A. – dotyczący finansowych wydatków dzieci – dodatkowe środki są młodym ludziom szczególnie niezbędne podczas szkolnych wycieczek (78 proc.), wyjazdów wakacyjnych (69 proc.) czy zwykłych wydatków związanych ze szkołą i spotkaniami z rówieśnikami.
– Potrzeby dzieci wychowujących się w pieczy zastępczej są dokładnie takie same jak ich rówieśników. One również funkcjonują w świecie spontanicznych spotkań, wyjazdów, wspólnych aktywności i codziennych wydatków, organizowanych często „na szybko”, przez telefon czy komunikatory. Możliwość uczestniczenia w takich sytuacjach na równych zasadach ma dla młodych ludzi bardzo duże znaczenie. Dlatego wspólnie z BLIKIEM chcemy wykorzystać powszechny dziś sposób przekazywania pieniędzy, by zwrócić uwagę jak naturalną częścią dorastania jest dla nastolatków otrzymywanie kieszonkowego i stworzyć przy tym dodatkowe wsparcie dla naszych podopiecznych. – mówi Łukasz Łagód, psycholog i doradca programowy w Stowarzyszeniu SOS Wioski Dziecięce w Polsce.
Kieszonkowe w nowej formie
Akcji towarzyszy kampania marketingowa, prowadzona w kanałach digitalowych i mediach społecznościowych, która potrwa do 23 lipca 2026 r. Jej osią stał się motyw „kieszonki” – miejsca symbolicznie kojarzonego kiedyś z gotówką wkładaną dzieciom do kieszeni czy skarbonki. Dziś coraz częściej zastępują ją szybkie przelewy na telefon. Twarzą kampanii została Danuta Stenka.
Centralnym elementem działań są dwa spoty wideo. Pierwszy pokazuje dziecięcą kieszonkę komentującą zwykłe sytuacje i małe przyjemności związane ze spotkaniami z rówieśnikami czy wspólnymi aktywnościami. Fabuła zwraca uwagę na to, że pozornie zwyczajne doświadczenia nie dla wszystkich młodych ludzi są równie dostępne. Historia z drugiego spotu opiera się na kontraście między dawnym wręczaniem gotówki a współczesnym „kieszonkowym na telefon”, które można wysłać natychmiast za pomocą BLIKA.
W ramach działań przygotowano również krótsze formaty wideo, treści edukacyjne dotyczące pierwszych kontaktów dzieci z pieniędzmi oraz współpracę z influencerami. W mediach społecznościowych pojawią się także materiały z ekspertami i przedstawicielami SOS Wiosek Dziecięcych, poświęcone codziennym wyzwaniom związanym z edukacją finansową najmłodszych.
Za koncepcję kreatywną i scenariusze odpowiada agencja Change Serviceplan, strategię mediową przygotowała Spark Foundry, za współpracę z influencerami odpowiada LiquidThread, a za produkcję dom produkcyjny Easy Hell.
Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce od 1984 roku pomaga dzieciom porzuconym, opuszczonym, zagrożonym utratą opieki rodziców. W Polsce działają 4 Wioski SOS, gdzie dzieci pozbawione opieki rodziców biologicznych znajdują ciepły, kochający dom. Jednocześnie stowarzyszenie rozwija działania profilaktyczne w ramach Programu „SOS Rodzinie”, którego celem jest ochrona przed utratą rodziców i zapewnienie kompleksowego wsparcia rodzinom w kryzysie. W ciągu całego roku 2025 z pomocy Programów SOS Wiosek Dziecięcych skorzystało 2 451 dzieci i dorosłych, w tym 1 663 dzieci i młodzieży, z czego 386 w opiece zastępczej i programach młodzieżowych, a 1 277 w Programach Umacniania Rodziny „SOS Rodzinie”.
BLIK to powszechny standard płatności mobilnych. Możliwość skorzystania z BLIKA w aplikacjach bankowości mobilnej ma obecnie praktycznie każdy z klientów krajowych instytucji płatniczych oferujących aplikację mobilną. Za rozwój systemu odpowiada spółka Polski Standard Płatności (PSP). PSP stale rozwija możliwości BLIKA tak, aby system był jak najbardziej funkcjonalny dla jego użytkowników. Udziałowcami spółki PSP są: Alior Bank, Bank Millennium, Erste Bank Polska, ING Bank Śląski, mBank, PKO Bank Polski oraz Mastercard.
Basia to energiczna blondynka, która zaraża uśmiechem, jeździ motocyklem, ma dwóch fajnych dorosłych synów i psa wielkości małego kucyka.
W jej domku SOS zawsze jest dużo śmiechu. Poza Basią i terierem rosyjskim mieszka tam pięcioro dzieci (jedno się w międzyczasie usamodzielniło), dwa koty, dwie papugi, dwa króliki oraz rybki.
Decyzję o zawodowej zmianie podjęła w pięćdziesiątym roku życia, w SOS Wioskach Dziecięcych jest od 2025 roku.
Jako mała dziewczynka przez lata twierdziła, że będzie przedszkolanką, gdy trochę podrosła, w jej planach pojawiła się także piątka własnych dzieci. Ostatecznie urodziła i wychowała dwóch synów, którzy wyrośli na wspaniałych mężczyzn i, jak sama mówi ze śmiechem, są dowodem jej kompetencji wychowawczych.
Całe życie mieszkała w Poznaniu, gdzie wraz z mężem prowadziła rodzinną firmę zajmującą się wyposażeniem wnętrz. Szło im bardzo dobrze, działalność się rozrastała, mieli duże zagraniczne kontrakty, których realizację Basia nadzorowała. Z czasem jednak praca, której duża część wiązała się z siedzeniem przed komputerem, przestała jej dawać satysfakcję. Basia postanowiła poszukać czegoś, w czym będzie się lepiej spełniać, zyskując poczucie sensu i przyjemność z zawodowych obowiązków.
Nadal pracowała w firmie rodzinnej, ale zaczęła się zastanawiać, co innego mogłaby robić. Rozmawiała z bliskimi, znajomymi i rodziną na temat tego, gdzie oni by ją widzieli i wszyscy byli zgodni – Basia powinna pracować z ludźmi. Miała doświadczenie w opiece nad chorymi i starszymi, bo zajmowała się bliskimi z demencją i alzheimerem, uznała jednak, że na co dzień patrzenie na przemijanie w takiej postaci może być przygnębiające. Praca z dziećmi wydała jej się pomysłem optymalnym. Wówczas jeszcze nie wiedziała gdzie chce pracować ani jak.
Aż przyszła wigilia roku 2024 i rodzinne słuchanie radia przy lepieniu pierogów. W audycji zaś odbywała się rozmowa o setkach dzieci czekających na rodziców zastępczych i o rekrutacji w SOS Wioskach Dziecięcych. Basia słuchała i – jak mówi – poczuła, że to właśnie chce robić. Mąż także uznał, że to jest miejsce dla niej. Decyzję, że się zgłosi, podjęła błyskawicznie.
Co ciekawe, to nie był pierwszy raz, gdy usłyszała o SOS Wioskach Dziecięcych. Wielu jej znajomych wspierało Stowarzyszenie. Pamięta nawet, że oglądała nagranie z otwierania z jednej z wiosek SOS, gdy jej dzieci były małe. Wydaje się, że audycja radiowa pojawiła się w idealnym momencie na podjęcie decyzji o zmianie.
Gdy mówiła o swoim pomyśle bliskim, widziała ich wzruszenie. Wspierali Basię i mówili, że to wymarzona rola dla niej. Między Nowym Rokiem a świętem Trzech Króli napisała i wysłała CV. Bardzo szybko zadzwonił telefon z działu kadr z zaproszeniem na rozmowę. Dalej rekrutacja przebiegała normalnym torem, a Basia zarówno podczas wolontariatu jak i stażu coraz bardziej czuła, że jest na swoim miejscu.
Staż i pomaganie innym Mamom SOS to jedno, ale prawdziwe zderzenie z realiami ma miejsce w momencie objęcia własnego domku i przejęcia opieki nad dziećmi. Basia dostała pod opiekę od razu sześcioro – w tym czwórkę nastolatków. To był prawdziwy skok na głęboką wodę.
Doskonale się w nowej roli sprawdziła. Nie wiadomo co na początku zadziałało bardziej – jej pogodne usposobienie, kolorowa osobowość czy motor, którym przyjechała, ale szybko znalazła z dziećmi wspólny język. Od początku starała się spędzać trochę czasu z każdym dzieckiem z osobna, by dać im całą swoją uwagę i lepiej je poznać. Dzieci są z różnych domów, z różnymi problemami, traumami, potrzebami, jest hałas i dużo bodźców. Basia stara się raz na dwa-trzy tygodnie robić sobie krótkie wolne, odwiedzać bliskich w Poznaniu, łapać dystans. Człowiek zmęczony i przebodźcowany może być drażliwy, a ona chce być jak najfajniejszą mamą dla swojej piątki, a właściwie szóstki, bo najstarsza usamodzielniona dziewczynka nadal chętnie wpada na obiad lub rozmowę.
Dziś Basia mówi, że wszystko zależy od tego kim się jest, jakie się ma podejście do dzieci, kogo się widzi w drugim człowieku. Nie ma uniwersalnego podejścia, które da się zastosować do wszystkich. Ważne, żeby rodzice czy wychowawcy grali do jednej bramki. Basia może się w czymś nie zgadzać z asystentką, ale uzgadniają domowe zasady czy podejście do sytuacji, które się wydarzają. Basia mówi, że ona prędzej kogoś przytuli niż zgani, szanuje prawo dzieci do własnego zdania, ale stara się też nauczyć je, że czasem warto pójść na ustępstwa, nie stawiać spraw na ostrzu noża. Skupia się na talentach dzieci i motywuje je do rozwijania pasji, by w przyszłości robili to, co kochają. Jest dobrym obserwatorem i dużo słucha, starając się nie udzielać rad, zwłaszcza nastolatkom.
Choć rzeczywistość zawsze się nieco różni od wyobrażeń, Basia spełnia się w swojej pracy i mówi, że dużo z niej czerpie na co dzień. Nie bez znaczenia jest piękno okolicy i brak korków na drogach, ale najważniejsze są dzieci. To, że może im pomagać i to, że ma wsparcie specjalistów.
Osobom, które myślą o zostaniu Rodzicem SOS, ale mają wątpliwości, powiedziałaby, że warto spróbować. Nikttu nie podpisuje cyrografu, w każdej chwili można się wycofać. Warto się sprawdzić, bo bez konfrontacji żyjemy wyobrażeniami – tego, co się może wydarzyć albo tego jacy jesteśmy – i tym, co by było gdyby. Fajnie jest, gdy możemy komuś coś dać od siebie i to przynosi efekty. Każdy może coś zmienić w swoim życiu, więc próbujmy, bo warto.
„Gdybym czekała na idealny moment, to… wiele bym straciła”.
Chcesz zostać Rodzicem SOS?
Wejdź na stronę, sprawdź szczegóły i zacznij swoją historię
Dwa lata temu, w połowie dystansu między czterdziestką a pięćdziesiątką, Ewa kompletnie zmieniła swoją ścieżkę zawodową i rozpoczęła pracę jako mama SOS.
Wspominając dzieciństwo, mówi: „byłam tak zwanym bezproblemowym dzieckiem. Może dlatego, że byłam trzecia”. Urodziła się w Gdyni, mieszkała w Gdańsku, miała dwóch starszych braci i liczną rodzinę poszerzoną, która była i jest dla Ewy bardzo ważna. Siedmioro rodzeństwa mamy, czworo taty, samego kuzynostwa od strony mamy było ponad dwadzieścioro. Co roku czekała na wakacje i wyjazd do babci, gdzie zjeżdżały się także pozostałe dzieci. Spędzali czas gromadą, panował harmider, ale i budowały się bardzo ważne relacje. Aktywna i zaangażowana Ewa włączała się w obowiązki i opiekę nad najmłodszymi.
Wiele doświadczeń i słów bliskich osób po czasie w niej rezonowało. Stara się pamiętać o tym, że czasem usłyszane od kogoś zdanie zostaje z nami na długo. Wie, że samą postawą i zachowaniem możemy mieć wpływ, zwłaszcza na młodsze pokolenia, często nie mając świadomości, że w ten sposób młodych modelujemy.
Bardzo ważną postacią była dla Ewy babcia Halinka, prosta wiejska kobieta, oaza spokoju, której wspomnienie rozgrzewa serce. Zawsze znajdowała czas dla wnuków i każde z nich czuło się przy babci chciane i kochane. Nie mówiła dużo, miłość okazywała często przez przygotowywanie smakołyków dla dzieci, była bezpiecznym portem, do którego chciało się wracać.
Jako trzynastolatka Ewa pojechała z tatą do Turcji, co obudziło w niej ciekawość świata i chęć do odwiedzania nowych ciekawych miejsc. Umiłowanie podróży towarzyszy jej do dziś.
Mówi, że zawsze miała szczęście do spotykania dorosłych, którzy mieli pasje. Ludzi, którzy mimo trudności i ciężkich doświadczeń, mieli w sobie iskrę, działali i byli szczęśliwi.
Na początku Ewa wcale nie myślała o pracy z dziećmi. Było dla niej jasne, że tak jak mama, będzie pracować w biurze. W liceum przez chwilę myślała o studiach medycznych, ale ostatecznie wybrała ekonomię. Zawsze istotna była dla niej niezależność. Już w szkole średniej zapraszana przez ciocię do USA, dorabiała sobie w wakacje.
Do trzydziestki skupiała się na budowaniu kariery. Pracowała w bankowości, awansowała, miała stabilną sytuację zawodową, ale coraz częściej czytała o samorozwoju, analizowała swoje uzdolnienia i talenty, myśląc o zmianie i doświadczeniu pracy bliżej ludzi. W wieku 30 lat zmieniła pracę. W nowym miejscu powierzono jej zadanie zbudowania zespołu. W tworzeniu czegoś od zera był dynamizm i ekscytacja, których wówczas potrzebowała.
Po kilku latach pojawiła się myśl „czy to wszystko, na co mnie stać? Czy chcę, aby to była moja spuścizna?”. Przez chwilę Ewa myślała o samodzielnym zostaniu rodzicem zastępczym, obawiała się jednak braku wystarczającego wsparcia. Szkoliła się w gdańskim hospicjum, myśląc o pracy z chorymi. Wreszcie trafiła na spot SOS Wiosek Dziecięcych o poszukiwaniu mamy, która nie musi być idealna. Nie wywołał natychmiastowej reakcji, ale sprawił, że myśl o pracy w SOS zaczęła kiełkować. W międzyczasie Ewa została darczyńcą stowarzyszenia, dostawała listy opisujące, co słychać u dzieci, które wspiera, przypominał jej o nich magnes SOS na lodówce.
Myśli o tym, co się po sobie zostawi, często pojawiają się koło hipotetycznej połowy życia, a u Ewy dodatkowy wpływ wywarła także sytuacja rodzinna. Tata Ewy zachorował na alzheimera, a ona wraz z mamą podjęły się opieki nad nim. Opieka nad chorym tracącym pamięć, a z nią sprawność, jest ciężka zarówno dla chorującego jak i dla opiekunów – fizycznie i emocjonalnie; ale Ewa poczuła, że nareszcie robi coś ważnego. Opieka nad tatą dawała jej satysfakcję i przynosiła spokój. Dobrze się w tym zajęciu odnajdywała, szukała rozwiązań, które mogłyby pomóc obojgu rodzicom i widziała, że jej obecność dobrze wpływa na tatę, uspokajając go.
W ówczesnej pracy nie czuła się źle, miała dobre warunki, fajnych ludzi, ale zaczęła czuć wypalenie. Myśl o potrzebie zmiany wracała. Ewa szukając odpowiedzi sięgnęła po test talentów Gallupa i książki takie jak „Człowiek w poszukiwaniu sensu” Viktora E. Frankla.
Równocześnie słyszała od ludzi, że dobrze i swobodnie czują się w jej towarzystwie. Często się przed nią otwierali, mówili że umie patrzeć z ich perspektywy i nie ocenia. Lubiła się opiekować i bardzo motywowało ją wspieranie innych w rozwoju – najlepszym wyborem wydawała się w tym wypadku praca z dziećmi.
Od czasu zobaczenia spotu SOS Wiosek Dziecięcych minęło prawie 8 lat, gdy Ewa zdecydowała się zgłosić. Uznała, że bycie rodzicem SOS umożliwi jej wykorzystanie talentów. Jako osoba lubiąca wyzwania, chciała pracy wymagającej ciągłego rozwoju. Wiedziała, że będzie musiała przejść szkolenia, a codzienny kontakt z dziećmi będzie wymagał szukania rozwiązań i różnych sposobów dotarcia do drugiego człowieka.
Najbliżsi nie byli zaskoczeni. Wiedzieli, że to była dobrze przemyślana decyzja, wspierali i zachęcali Ewę do wzięcia udziału w rekrutacji. Po rekrutacji były szkolenia, kurs dla rodziców zastępczych, staż i wreszcie przeprowadzka do wioski SOS. Na początku Ewa objęła opieką piątkę dzieci, z których najmłodsze miało 12 lat. Dwoje z nich po roku się usamodzielniło, a pod opiekę Ewy trafiła dwójka w wieku dwa i pół oraz pół roku – rodzeństwo dzieci, które wychowywała już wcześniej. Mówi o nich z czułością i uśmiechem.
Początki bywały ciężkie. Z dużymi dziećmi trudniej jest szybko zbudować dobry kontakt, mają za sobą dużo doświadczeń, są zdystansowane i nieufne. Z kolei opieka nad maluchami to spory wysiłek fizyczny i niedosypianie. Bez pomocy asystentki byłoby naprawdę trudno. Ewa bardzo zaangażowała się w opiekę nad swoją gromadką i trochę zapomniała o sobie. „Wiedziałam, że dobry opiekun to wypoczęty opiekun, ale po roku okazało się, że moja energia się wyczerpuje. Zrozumiałam, że to nie tylko hasło. Dzieci są na pierwszym miejscu, ale wszystko zaczyna się ode mnie. Jeśli będę w złej kondycji, to nie ruszymy. Muszę dbać o siebie, o wypoczynek, kondycję fizyczną. Gdy mam wolne, dbam o to, by porozmawiać z dorosłymi, odreagować”.
Gdy pytam, co mogłaby przekazać ludziom, którzy myślą o zostaniu rodzicem SOS, zachęca do porozmawiania z osobami ze stowarzyszenia. Jeśli myśl o opiece nad dziećmi wraca, warto spróbować. To naprawdę tylko rozmowa, nie jakiś duży wysiłek, a może się okazać, że to właśnie wasza droga.
„To jak w tym starym spocie SOS, jeśli boisz się, że nie dasz rady, to dobrze, bo to znaczy, że sobie dasz. Jeśli masz obawy, to świetnie, to oznacza że jesteś odpowiedzialny, masz wyobraźnię, rozsądek i wiesz, że mogą być wyzwania. Ale nie będziesz tu sam” – mówi Ewa.
Bardzo ważne jest dla niej to, że w wiosce SOS ma wsparcie. Ma prawo do urlopu, asystentkę, a gdy wyjeżdża, dzieci są z osobą, którą znają. W skrajnych sytuacjach, np. gdyby sama wymagała leczenia szpitalnego, stowarzyszenie organizuje opiekę nad dziećmi. Ma do pomocy sztab ludzi – psychologa, pedagogów, dyrekcję, nawet konserwatora. Tak prozaicznie, jak się zepsuje kran, nie musi z dzieckiem na ręku szukać specjalisty, tylko dzwoni do biura i ktoś się tym zajmuje.
Gdy pytam o plany zawodowe, mówi że chciałaby zostać w SOS chociaż do usamodzielnienia najmłodszego chłopca. Pytana o emeryturę, śmieje się: „Na pewno coś jeszcze wymyślę. Lubię jak coś się dzieje”.
„Gdybym czekała na idealny moment, to…
… nie przyjdzie. Zawsze są jakieś sprawy do załatwienia. Mamy jedno życie, a jeśli będziemy je odkładać, obudzimy się na emeryturze. Jeśli mamy jakieś marzenie, intuicję, kierunek, sprawdźmy to. Najwyżej zrezygnujemy. Nie odkładajmy rzeczy na później, bo one mogą się nigdy nie wydarzyć”.
Chcesz zostać Rodzicem SOS?
Wejdź na stronę,sprawdź szczegóły i zacznij swoją historię
Wioska SOS w Siedlcach prowadzona przez Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce otrzymała wsparcie finansowe od Miasta Siedlce na dalszą opiekę i wychowanie dzieci przebywających w pieczy zastępczej. Dzięki przyznanym środkom możliwe będzie dalsze zapewnianie opieki i wychowania dzieciom, które z różnych powodów nie mogą dorastać w swoich rodzinach biologicznych.
Wioski SOS to miejsce, w którym dzieci i młodzież mogą dorastać w warunkach możliwie najbardziej zbliżonych do rodzinnych. Pod opieką wychowawców i specjalistów mają zapewnione stabilne środowisko, pomoc w nauce, wsparcie psychologiczne oraz możliwość rozwijania swoich pasji i zainteresowań. Domy SOS działające w ramach Wioski zapewniają również wsparcie w budowaniu relacji i przygotowaniu młodych ludzi do samodzielnego życia.
„Dzieci, które trafiają do pieczy zastępczej, bardzo często mają za sobą trudne doświadczenia. Naszym zadaniem jest stworzenie im bezpiecznego domu i zapewnienie wsparcia, które pomoże im odbudować poczucie stabilności i wiary w siebie. Dzięki współpracy z samorządem możemy każdego dnia zapewniać dzieciom opiekę i warunki do zdrowego rozwoju” – mówi Jarosław Świerczewski, Dyrektor Programu SOS Wioski Dziecięce Siedlce.
Miasto Siedlce dofinansowały opiekę nad dziećmi w Wiosce SOS
Środki przekazane przez Miasto Siedlce pozwalają realizować zadanie publiczne pod nazwą „Zapewnienie opieki i wychowania dzieciom w placówkach opiekuńczo–wychowawczych z zapewnieniem wspólnej obsługi ekonomiczno–administracyjnej i organizacyjnej placówek”. Zadanie realizowane jest na podstawie dwóch umów zawartych z Miastem Siedlce: nr 8/2026 z dnia 27 lutego 2026 r. (obejmującej okres od 1 stycznia do 31 stycznia 2026 r.) oraz nr 3/2026 z dnia 25 lutego 2026 r. (obejmującej okres od 1 lutego do 31 grudnia 2026 r.).
Wsparcie przekazywane jest przez Miasto Siedlce przy współpracy z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie w Siedlcach, który odpowiada za realizację działań z zakresu pieczy zastępczej na poziomie lokalnym.
Realizacja wyżej wspomnianego zadania publicznego, współfinansowana jest z dotacji otrzymanej od Miasta Siedlce.
Każdy może pomóc
Trwa okres rozliczeń podatkowych, dlatego każdy może w prosty sposób wesprzeć działania na rzecz dzieci. Przekazując 1,5% podatku na rzecz SOS Wioski Dziecięce w Polsce, można pomóc w zapewnianiu opieki dzieciom pozbawionym wsparcia rodziny, finansowaniu pomocy psychologicznej, zajęć rozwojowych oraz programów przygotowujących młodzież do samodzielnego życia.
***
Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce od 1984 roku pomaga dzieciom porzuconym, opuszczonym, zagrożonym utratą opieki rodziców. W Polsce działają 4 Wioski SOS, gdzie dzieci pozbawione opieki rodziców biologicznych znajdują ciepły, kochający dom. Jednocześnie stowarzyszenie rozwija działania profilaktyczne w ramach Programu „SOS Rodzinie”, którego celem jest ochrona przed utratą rodziców i zapewnienie kompleksowego wsparcia rodzinom w kryzysie.
Przez cały 2024 rok z pomocy Programów SOS skorzystało 2 489 polskich beneficjentów, w tym 1663 dzieci i młodzieży – 399 w opiece zastępczej oraz 1264 w Programie „SOS Rodzinie”. Oprócz tego, stowarzyszenie pomogło niemal 6 tysiącom osób w Kamerunie i Zimbabwe oraz rozpoczęło pomoc w Tanzanii, a 1436 ukraińskich uchodźców wojennych – głównie dzieci z pieczy zastępczej i ich opiekunowie – otrzymało pomoc terapeutyczną, psychologiczną i wsparcie niezbędne do życia w nowych realiach.
Jak to jest z naszą świadomością na temat kryzysów i zaburzeń psychicznych? Co się dzieje z dziecięcą opieką psychiatryczną? Czy zapewniamy młodym wystarczające wsparcie? Co najbardziej obciąża psychicznie polską młodzież? Czy ciebie to nie dotyczy? I co w ogóle mamy z tym wszystkim zrobić
Ustanowiony ćwierć wieku temu Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją ma upowszechniać wiedzę na temat tej choroby i przekonywać cierpiących na nią do podjęcia leczenia. 23 lutego w portalach społecznościowych z roku na rok pojawia się coraz więcej postów będących świadectwem osobistych zmagań z depresją. Liczba tych wpisów czy nagrań nie wydaje się tak duża, gdy sprawdzimy statystyki – raport NFZ o zdrowiu[1] mówi o 1,285 mln, a inne dane o przynajmniej 4 milionach osóbchorujących w Polsce na depresję [2].
Tego dnia pojawia się także wiele apeli, by depresję leczyć, z adresami i telefonami instytucji, do których można się zgłosić w kryzysie psychicznym. Wygląda na to, że Polacy są coraz bardziej świadomi istnienia zaburzeń psychicznych, rozumieją że zachorować może każdy, nawet osoby publiczne, pozornie mające wszystko, czego do szczęścia potrzeba. Wiedzą też, do jakich specjalistów należy się zgłosić.
Męczy mnie już ta twoja depresja
Chciałoby się zapytać, dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze? Może dlatego, nasza świadomość jest pozorna – treści o depresji udostępniamy ze względu na szczególną datę, podobne działania innych w internecie albo bo tak wypada. Nie wynika to z naszych wewnętrznych przekonań. Bardzo trudno jest bowiem wewnętrzne przekonania zmienić, zwłaszcza jeśli samemu się na depresję nigdy nie chorowało.
Publikujemy więc grafiki o tym, że depresja to choroba, równocześnie irytując się na koleżankę, że znów nie ma siły na spotkanie: „Agata i jej wieczna depresja, naprawdę to już męczące”. Piszemy, że depresję trzeba leczyć, ale drażni nas brat, który co prawda znajduje siłę na chodzenie do biura, ale na nic więcej. Patrzymy, jak leży na kanapie w bałaganie i denerwujemy się, że „depresja depresją, ale przecież mógłby się w końcu ogarnąć. Chociaż trochę”. To wszystko widzą dzieci. Czy przyjdą do nas po pomoc, gdy będą w kryzysie psychicznym?
Maciek, Kasia, Agata i ponad dwa tysiące innych
Według danych Komendy Głównej Policji w roku 2025 odnotowano 1925 prób samobójczych dzieci i młodzieży i 161 samobójstw zakończonych zgonem.
Te liczby mogą wydawać się abstrakcyjne, ale proszę sobie wyobrazić przeciętną trzydziestoosobową klasę liceum. 1925 osób to ponad 64 takie klasy. W każdej trzydziestu uczniów, konkretna Marysia, Ania, Nikola, Krzysiek i Antek. Klasa A, B, C, D… i gdy skończy się alfabet, zaczynamy od początku. 64 klasy dzieci, które nie chcą żyć tak bardzo, że postanawiają zakończyć własne życie. A to tylko odnotowane przypadki. Są jeszcze nieodnotowane. Jest jeszcze grupa dzieci z myślami rezygnacyjnymi, które oznaczają brak chęci życia, pragnienie śmierci, ale nie wiążą się bezpośrednio z podejmowaniem prób samobójczych.
W tym samym czasie 161 dzieci podjęło próby zakończone zgonem. Wracając do naszej szkolnej analogii – to prawie 5,5 klasy. Ustawcie je na wyobrażonej sali gimnastycznej: klasa A, B, C, D, E i prawie połowa F. Proszę sobie przypomnieć z czasów szkolnych własnych lub potomstwa, ile to będzie dzieci. Wszystkie nie żyją.
Liczba prób samobójczych spadła o 6 procent w stosunku do roku 2024, z czego można wnioskować, że wprowadzono efektywne działania profilaktyczne lub powiększyła się liczba prób odebrania sobie życia, które nie zostały zgłoszone i oficjalnie odnotowane. O ponad jedną czwartą wzrosła liczba prób samobójczych dzieci i młodzieży zakończonych zgonem. To może być sygnał, że dzieci w bardzo złym stanie, w poważnym kryzysie psychicznym, nie otrzymują adekwatnej pomocy na czas.
Co z tą dziecięcą opieką psychiatryczną?
Od lat słyszymy, że psychiatria dziecięca w Polsce jest w zapaści. Poruszające wystąpienia Rzecznika Praw Dziecka i Rzecznika Praw Pacjenta, które miały miejsce w 2018 roku, skłoniły Ministerstwo Zdrowia do powołania Parlamentarnego Zespołu do spraw Zdrowia Psychicznego Dzieci i Młodzieży, który miał pracować nad poprawą sytuacji. Plan Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego, który obowiązywał do 2022 roku, zakładał wzrost dostępności do opieki ambulatoryjnej i dziennej – w szczególności dla dzieci i młodzieży. W nowym modelu ochrony zdrowia psychicznego miały funkcjonować placówki na trzech poziomach referencyjności, w tym Centra Zdrowia Psychicznego dla dzieci wymagających leczenia farmakologicznego (poradnie zdrowia psychicznego i oddziały dzienne). Jak to realnie wygląda?
W Informacji o wynikach kontroli NIK z 2024[3] roku czytamy: „Wdrażane przez Ministra Zdrowia, od ponad czterech lat, nowe rozwiązania w systemie opieki psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży w dalszym ciągu nie zapewniły właściwej opieki.” – i dalej – „nie zapewniono dzieciom i młodzieży równego dostępu do niezbędnych świadczeń opieki psychiatrycznej w poszczególnych rejonach kraju[4]”.
Reforma skupiła się dotąd głównie na poprawie dostępu do świadczeń udzielanych przez psychologów, psychoterapeutów i terapeutów zajęciowych. Pomimo zwiększenia dostępności do tych specjalistów, nie spadła liczba hospitalizacji, a dzieci często umieszczano na oddziałach dla dorosłych pacjentów.
Nagłaśniać, protestować, wspierać
Co możemy z tym zrobić? Nagłaśniać sytuację, zabierać głos w debacie publicznej, wspierać inicjatywy na rzecz poprawy systemu opieki psychiatrycznej i domagać się realnych zmian – jak miało to miejsce w październiku 2025 roku w czasie Nadzwyczajnego Kongresu Zdrowia Psychicznego, w którym jako Stowarzyszenie „SOS Wioski Dziecięce w Polsce” braliśmy udział. Wraz z innymi organizacjami domagaliśmy się wówczas kontynuowania reformy systemu ochrony zdrowia psychicznego, z której ministerstwo chciało się wycofać.
Można też wesprzeć nasze Stowarzyszenie. Dzieci, które trafiają pod opiekę SOS Wiosek Dziecięcych, na początkowym etapie życia doświadczyły zbyt wiele. One nie mogą czekać na pomoc. Nasi podopieczni muszą być (i są) wspierani przez psychologów, terapeutów, psychiatrów, Rodziców SOS i ludzi takich jak czytelnicy tego tekstu.
Dręczenie i obrażanie mogą zabić
Raport z badań Fundacji Dbam o Mój Zasięg wskazuje[5] , że około 21 procent osób badanych ze szkół średnich i 15 procent osób ze szkół podstawowych mierzy się z myślami samobójczymi lub doświadczeniem przebytej próby samobójczej.
17 procent badanych uczniów dokonywało w ciągu ostatniego roku samookaleczeń. Co trzeci uczeń twierdził, że w ciągu ostatniego roku był dręczony przez innych. 39 procent uczniów klas siódmych, mających za sobą próbę samobójczą, było regularnie obrażanych przez osoby znane ze szkoły. W przypadku szkół średnich było to 53 procent.
Przemoc rówieśnicza, dręczenie i wykluczanie wpływają negatywnie na zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży. Wiemy z doświadczenia, jak ważna jest profilaktyka i wczesna interwencja. Stowarzyszenie „SOS Wioski Dziecięce w Polsce” od lat edukuje dzieci ze szkół podstawowych, prowadząc bezpłatne warsztaty o tolerancji, empatii i przeciwdziałaniu cyberprzemocy.
Przedstawicielki Stowarzyszenia w lutym 2026 uczestniczyły w posiedzeniu sejmowej Komisji Dzieci i Młodzieży, na którym poruszano temat przemocy rówieśniczej. Znalazły się tam, by przedstawić zagadnienie z perspektywy osób pracujących bezpośrednio z dziećmi i rodzinami. Przemoc rówieśnicza to kolejny nasilający się problem społeczny, mający bezpośredni związek ze zdrowiem psychicznym dzieci, wymagający przemyślanych rozwiązań profilaktycznych i stworzenia systemu wsparcia dla ofiar.
Dane szokują, ale ciebie to nie dotyczy?
Dane dotyczące zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży są alarmujące. Czy nasze reakcje na te informacje nie są jednak nieco powierzchowne? Dopóki zagadnienie nie dotyczy nas osobiście – bo nie mamy dzieci albo nasze dzieci pozornie nie mają takich problemów – kiwamy głowami ze smutkiem nad stanem rzeczy i zajmujemy się innymi sprawami. To zupełnie naturalny mechanizm, w końcu nie możemy przejmować się wszystkim, ale problemy i kryzysy psychiczne to zagadnienie, które może stać się nam bliskie szybciej niż się wydaje.
Kiedy w 2024 roku analizowałam stan psychiczny polskich nastolatków w latach 2010-2023 na podstawie dostępnych badań i raportów[6], zaskoczyło mnie, że to nie zdarzenia nagłe i nadzwyczajne miały długofalowo największy negatywny wpływ na zdrowie psychiczne polskich nastolatków. Świat, który stworzyli dorośli – pogoń za sukcesami, rywalizacja, szybko zmieniające się realia, codzienna niepewność, a także przemoc rówieśnicza, stres związany z korzystaniem z internetu ibrak zaufania do dorosłych najbardziej obciążały młodzież.
„Mimo długiego okresu epidemii i wybuchu wojny na Ukrainie obawy uczniów dotyczące zdrowia, zagrożenia wojną, przybycia uchodźców i problemów ekonomicznych pozostają na bardzo niskim poziomie. Dominujące obawy dotyczą problemów ze szkołą, egzaminów i ogólnej niepewności co do przyszłości. Także podstawowe uciążliwości w życiu uczniów są związane z nauką i przeciążeniem materiałem szkolnym, a stres z nimi związany jest czynnikiem najsilniej korelującym ze słabą kondycją psychiczną[7]”. Kiedy weźmiemy pod uwagę wnioski zawarte w raporcie Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej, przekonanie że nas i naszych dzieci ten problem nie będzie dotyczył może się nieco zachwiać.
Zobaczyć problemy dzieci
Co możemy zrobić? Bądźmy uważni i słuchajmy swoich dzieci (ponad połowa nastolatków w trudnych chwilach szuka wsparcia u rodziców[8]). Nie zakładajmy, że dziecko przesadza lub próbuje coś na nas wymusić, wspominając o myślach samobójczych. Piszę o tym, bo jako matka, która była zmuszona do zapoznania się z działaniem polskiego systemu dziecięcej opieki psychiatrycznej, na korytarzach słyszałam podobne teksty o udawaniu i graniu na emocjach.
Jako rodzic i osoba pracująca w stowarzyszeniu opiekującym się dziećmi, z których wiele boryka się z traumami, lękami, zaburzeniami i problemami ze zdrowiem psychicznym, bardzo liczę na to, że polski system ochrony zdrowia zacznie być właściwie finansowany i zarządzany, co przełoży się na zapewnienie właściwej opieki (także psychiatrycznej) wszystkim dzieciom.
Nim się tego doczekamy, działajmy z tym, co mamy, w warunkach, które są. Wiem, że bycie rodzicem dorastającego dziecka jest trudne nawet bez dodatkowych wyzwań, a polscy rodzice według badań[9] są ogromnie wypaleni. Nie mam jednak dobrych wiadomości – nawet pomimo wypalenia i zmęczenia musimy problemy naszych dzieci i nastolatków udźwignąć. Szukajmy pomocy dla dzieci i siebie, szkolmy się, podnośmy kompetencje rodzicielskie, budujmy w dzieciach poczucie sprawczości i zdrowe poczucie własnej wartości, twórzmy sieci wsparcia.
W przypadku kryzysu psychicznego, myśli samobójczych lub silnego stresu, natychmiastową, bezpłatną i całodobową pomoc uzyskasz dzwoniąc na: 800 70 22 22 (Centrum Wsparcia dla Dorosłych), 116 123 (Kryzysowy Telefon Zaufania), lub 116 111 (dla dzieci i młodzieży). W sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń pod numer alarmowy 112.
[5] Dębski M., Pyżalski J. Borchet J., & Witkowska H. Dobre i złe wiadomości – życie online i offline a zdrowie psychiczne polskich nastolatków. Raport z badań. Fundacja Dbam o Mój Zasięg. Gdańsk 2025.
[6] Skupiłam się przede wszystkim na analizie Narodowych Programów Zdrowia, Narodowych Programów Ochrony Zdrowia Psychicznego, statystyk Komendy Głównej Policji, danych Narodowego Funduszu Zdrowia, badań przeprowadzonych na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka, a także na informacjach zawartych w raportach takich jak: raport przygotowany przez Sieć Obywatelską Watchdog Polska (2019), raport Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę (2022), raport Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej (2023), raport przygotowany na zlecenie fundacji Unaweza (2023), raport regulacyjny przygotowany we współpracy z UNICEF Polska (2024).
[7] S. Grzelak, D. Żyro, Jak wspierać młodzież w niestabilnym świecie? Wyzwania i rekomendacje dla wychowania, profilaktyki i ochrony zdrowia psychicznego po trudnych latach 2020-2022, Instytut Profilaktyki Zintegrowanej, Warszawa 2023 r.
[8] M. Dębski, J. Flis, MŁODE GŁOWY. Otwarcie o zdrowiu psychicznym. Raport z badania dotyczącego zdrowia psychicznego, poczucia własnej wartości i sprawczości wśród młodych ludzi w Polsce, Fundacja UNAWEZA, Warszawa 2023, s. 22.
[9] Według badań prowadzonych w latach 2018-2020 na rodzicach z 42 krajów, średni poziom wypalenia rodzicielskiego był w Polsce najwyższy(!). Zobacz: Roskam, I., Aguiar, J., Akgun, E. et al. Parental Burnout Around the Globe: a 42-Country Study. Affec Sci2, 58–79 (2021). https://doi.org/10.1007/s42761-020-00028-4
Elżbieta Zdanowska
Absolwentka Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji w IPSiR Uniwersytetu Warszawskiego, w trakcie studiów psychologicznych (Psychologia kliniczna i zdrowia), pracująca w Stowarzyszeniu „SOS Wioski Dziecięce w Polsce” od 2023 r.