Zrozumieć FASD

Czego dowiesz się z tego artykułu:

  • Światowy Dzień FAS i FASD;
  • Różnice między FAS a FASD;
  • W jaki sposób pity przez matkę alkohol wpływa na płód?;
  • Skala zjawiska:
  • Życie dziecka z FASD;
  • Życie dorosłego z FASD;
  • Terapia i potrzeby osób z FASD

Światowy Dzień FAS i FASD

Pierwsze obchody odbyły się 9 września 1999 roku z inicjatywy trojga rodziców zastępczych z Kanady i Stanów Zjednoczonych – Bonnie Buxton, Briana Philcoxa oraz Teresy Kellerman. Borykając się na co dzień z wyzwaniami wychowywania dzieci z uszkodzeniami poalkoholowymi, postanowili połączyć siły, by zwrócić uwagę świata na ten problem.

Wybrali dziewiąty dzień dziewiątego miesiąca roku, a pierwszą oficjalną akcję zaplanowali dokładnie na godzinę 9:09. Chodziło o stworzenie czytelnej analogii do dziewięciu miesięcy ciąży, podczas których dziecko potrzebuje całkowitej wolności od alkoholu.

To czas, gdy przypominamy, że zaburzeniom z tego spektrum można w stu procentach zapobiec, pod warunkiem całkowitej abstynencji w okresie ciąży, natomiast osoby już żyjące z uszkodzeniami układu nerwowego zasługują na pełne zaakceptowanie i kompleksową opiekę terapeutyczną.

Różnice między FAS a FASD

Istotne jest precyzyjne odróżnienie pojęcia FAS od pojemniejszego terminu FASD. Płodowe Zaburzenie Alkoholowe (FASD – Fetal Alcohol Spectrum Disorders) nie stanowi jednostki chorobowej, lecz obejmuje całe spektrum różnorodnych zachowań i zaburzeń fizycznych i neurologicznych wynikających z ekspozycji płodu na etanol.

Płodowy Zespół Alkoholowy (FAS – Fetal Alcohol Syndrome) jest natomiast najbardziej wyrazistą, pełnoobjawową postacią kliniczną w obrębie tego spektrum. Do jego diagnozy wymagane jest stwierdzenie specyficznej dysmorfii twarzy, do której zalicza się m.in. spłaszczenie rynienki podnosowej, wąską czerwień wargi górnej i zwężenie szpar powiekowych, a także opóźnienie wzrostu. Wiele osób z FASD nie posiada jednak żadnych widocznych cech w wyglądzie zewnętrznym, przez co ich głębokie trudności z regulacją emocji czy pamięcią bywają błędnie interpretowane jako złe wychowanie, brak dyscypliny lub złośliwość.

W jaki sposób pity przez matkę alkohol wpływa na płód?

Proces prowadzący do powstania FASD rozpoczyna się w momencie, gdy alkohol spożyty przez matkę przedostaje się do jej układu pokarmowego, skąd szybko przenika do krwiobiegu, a następnie bez problemu pokonuje barierę łożyskową. Krążący w organizmie płodu etanol osiąga stężenie zbliżone do stężenia we krwi matki, jednak rozwijający się mały organizm nie posiada jeszcze wykształconych enzymów wątrobowych zdolnych do sprawnego metabolizowania tej substancji. Etanol działa bezpośrednio teratogennie i neurotoksycznie, uszkadzając dzielące się komórki, zaburzając proces ich migracji w mózgowiu oraz wywołując skurcz naczyń pępowinowych, co prowadzi do chronicznego niedotlenienia. Wynikiem tego procesu są trwałe, nieodwracalne ubytki w strukturze mózgu, obejmujące m.in. ciało modzelowate, móżdżek oraz płaty czołowe, które odpowiadają za myślenie abstrakcyjne, kontrolę impulsów, elastyczność poznawczą oraz wyciąganie wniosków z własnych

Skala zjawiska

Tu sprawa robi się dość skomplikowana. Główny problem polega na tym, że bardzo wiele przypadków wciąż pozostaje niezdiagnozowanych, a w oficjalnych rejestrach po prostu brakuje pełnych danych. Rozpowszechnienie FASD w populacji ogólnej dzieci i młodzieży na świecie oszacowano na 7,7 przypadków na 1000, z największym wskaźnikiem w regionie europejskim[1].  W Polsce natomiast częstość FASD wynosi ≥20 przypadków na 1000[2].

Jeszcze bardziej niepokojące są wyniki badań dotyczących samych zachowań w ciąży.  Według badań kwestionariuszowych alkohol w ciąży spożywa 7,1% kobiet[3], a według badań biochemicznych (stężenia etyloglukuronidu we włosach matki) nawet 50% kobiet, w tym 10% w dużej ilości[4].

Przez długie lata oficjalna medycyna niemal wcale nie prowadziła statystyk dotyczących szkód poalkoholowych u noworodków. Dopiero po publikacji przełomowych badań „Recognition of the fetal alcohol syndrome in early infancy” dr. Kennetha Jonesa i dr. Davida Smitha w 1973 roku naukowcy na całym świecie zaczęli systematycznie szacować skalę zjawiska. W pierwszych latach badań szacunki były mocno zaniżone, ponieważ skupiano się wyłącznie na ciężkiej postaci (FAS) z widocznymi wadami twarzy. Dopiero wprowadzenie szerokiego pojęcia FASD pokazało prawdziwy, ogromny rozmiar tego problemu.

Życie dziecka z FASD

Codzienność dziecka z FASD przypomina stałą próbę odnalezienia się w świecie, którego zasady są dla niego trudno uchwytne. Wszystko to z powodu specyfiki pracy jego mózgu. Dzieci te zmagają się z nadwrażliwością lub podwrażliwością sensoryczną, zaburzeniami uwagi, a także dużą chwiejnością emocjonalną i trudnościami ze rozumieniem abstrakcyjnych pojęć, takich jak czas czy wartość pieniądza. W środowisku szkolnym napotykają na bariery w uczeniu się matematyki i czytania ze zrozumieniem, a deficyty pamięci roboczej sprawiają, że wykonanie polecenia składającego się z kilku kroków staje się wyzwaniem ponad ich siły. W relacjach rówieśniczych dzieci z FASD bywają naiwne, łatwo dają się wykorzystywać i często reagują wybuchami złości wynikającymi z przeciążenia bodźcami lub frustracji spowodowanej własną bezradnością, co bez właściwego wsparcia prowadzi do ich izolacji społecznej.

Życie dorosłego z FASD

Wkraczanie w dorosłość przez osobę z FASD wiąże się ze zmianą oczekiwań otoczenia, które zaczyna wymagać pełnej samodzielności, podejmowania dojrzałych decyzji i odpowiedzialności ekonomicznej. Dorosły, mimo iż fizycznie dojrzały, w wymiarze wykonawczym i emocjonalnym często funkcjonuje na poziomie znacznie młodszej osoby. Trudności w gospodarowaniu domowym budżetem, problemy z dotrzymywaniem terminów w pracy czy trudności w przewidywaniu konsekwencji własnych zachowań sprawiają, że osoby te mają trudności z utrzymaniem stałego zatrudnienia i niezależnego mieszkania. Bez wczesnej diagnozy i odpowiedniej opieki u dorosłych wykształcają się tzw. zaburzenia wtórne, do których należą depresja, stany lękowe, uzależnienia od środków psychoaktywnych, a także problemy z prawem wynikające z podatności na manipulację i trudności z oceną ryzyka.

Terapia i potrzeby osób z FASD

Terapia osób z FASD nie zmierza do wyleczenia ponieważ zmiany, które zaszły w mózgu dziecka są nieodwracalne. Można natomiast pomóc takiej osobie poprzez terapię. Podstawą wsparcia jest wczesna diagnoza. W planie terapeutycznym kluczową rolę odgrywa integracja sensoryczna (terapia SI), trening umiejętności społecznych (TUS), psychoterapia wspierająca oraz psychoedukacja rodziców i opiekunów, którzy muszą nauczyć się dostosowywać wymagania do realnych możliwości dziecka. Kluczowe jest stworzenie przewidywalnego, rutynowego i bezpiecznego otoczenia, zmniejszającego poziom lęku u pacjenta. Dorosłym osobom z FASD niezbędne jest natomiast tzw. wsparcie asystenckie, pomagające w sprawach urzędowych, zarządzaniu finansami oraz w codziennym funkcjonowaniu społecznym, co pozwala im żyć godnie i bezpiecznie.

Dziś wiemy o neurobiologii znacznie więcej niż kiedykolwiek, dlatego czas wreszcie przestać oceniać i szukać winnych, a zacząć po prostu rozumieć. Zamiast rozkładać ręce, warto postawić na mądre, dopasowane do potrzeb wsparcie.

Julia Gomółka

Absolwentka dziennikarstwa Uniwersytety Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Studentka pedagogiki z logopedią na Uczelni Społeczno Medycznej w Warszawie. W Stowarzyszeniu SOS Wioski Dziecięce w Polsce pracuje od 2024 roku.


[1] Lange S., Probst C., Gmel G. i wsp.: Global prevalence of fetal alcohol spectrum disorder among children and youth: a systematic review and meta‑analysis. JAMA Pediatr., 2017; 171 (10): 948–956

[2] Okulicz‑Kozaryn K., Borkowska M., Brzózka K.: FASD prevalence among Schoolchildren in Poland. JARID, 2017; 30 (1): 61–70

[3] Okulicz‑Kozaryn K., Marchei E., Helwich E. i wsp.: The prevalence and changes of alcohol consumption across three trimesters of pregnancy assessed by ethyl glucuronide concentration in maternal hair and self‑reports: a cross‑sectional study. Eur. Addict. Res., 2024; 30 (6): 378–389

[4] Rowicka M., Postek S., Zin‑Sędek M.: Wzory konsumpcji alkoholu w Polsce. Raport z badań kwestionariuszowych 2020 r. Warszawa, PARPA, 2021

Pozostałe źródła:
Rozpoznawanie spektrum płodowych zaburzeń alkoholowych, Wytyczne opracowane przez interdyscyplinarny zespół polskich ekspertów, wydanie specjalne 1/2025, efaidnbmnnnibpcajpcglclefindmkaj/https://kcpu.gov.pl/wp-content/uploads/2025/11/nowe-kryteria-diagnostyczne.pdf

Wzory konsumpcji alkoholu w Polsce Raport z badań kwestionariuszowych 2020 r., dr Magdalena Rowicka, dr Sławomir Postek, Marta Zin-Sędek, efaidnbmnnnibpcajpcglclefindmkaj/https://kcpu.gov.pl/wp-content/uploads/2022/11/wzory-konsumpcji-alkoholu-w-polsce.pdf

Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, https://kcpu.gov.pl/fasd/

Portal „Ciąża bez alkoholu” https://ciazabezalkoholu.pl/ciaza/czym-jest-fasd/

Fetal Alcohol Syndrome – Alkoholowy Zespół Płodowy. Poalkoholowe dzieci ze złożoną niepełnosprawnością, Małgorzata Klecka Stowarzyszenie Zastępczego Rodzicielstwa Centrum Opieki Zastępczej w Lędzinach, efaidnbmnnnibpcajpcglclefindmkaj/https://testdzieckokrzywdzone.fdds.pl/index.php/DK/article/viewFile/178/135

Uśmiech na mecie od 30 lat! Jubileuszowa XXX edycja Biegu Po Uśmiech w Kraśniku

To będzie wyjątkowe święto sportu, solidarności i lokalnej wspólnoty. Już po raz 30. mieszkańcy Kraśnika i okolic spotkają się na starcie „Biegu po uśmiech”, który jest jedną z najstarszych i najbardziej rozpoznawalnych inicjatyw biegowych w regionie, organizowanej przez Program SOS Wiosek Dziecięcych w Kraśniku. Jubileuszowa edycja wydarzenia odbędzie się tradycyjnie na terenie Wioski SOS i, jak co roku, połączy sportową rywalizację z ideą niesienia dobra.

Tradycja, która biegnie dalej

Od 1994 roku „Bieg po uśmiech” niezmiennie udowadnia, że aktywność fizyczna może być czymś więcej niż tylko rywalizacją. Może stać się przestrzenią spotkania, integracji i realnego wsparcia dla potrzebujących. 30. edycja biegu będzie symbolicznym podsumowaniem trzech dekad wspólnych emocji, tysięcy uczestników i setek historii, które zaczynały się właśnie na linii startu.

– Jubileuszowa edycja „Biegu po uśmiech” to dla nas ogromny powód do dumy. Przez minione lata, wydarzenie rosło razem z lokalną społecznością, nie tracąc swojego najważniejszego celu, jakim jest promocja rodzinnych aktywności na świeżym powietrzu oraz zdrowego stylu życia. To nie tylko bieg, to tradycja, która łączy pokolenia. Bo w wydarzeniu mogą wziąć udział wszyscy – od maluchów po osoby dorosłe. – podkreśla Monika Drozdowska, dyrektorka Programu SOS Wioski Dziecięce w Kraśniku.

Do biegu, gotowi, start!

W programie wydarzenia znajdzie się bieg główny im. Andrzeja Kandzierskiego na dystansie 5 km, biegi integracyjne oraz konkurencje dla dzieci i młodzieży. Jubileuszowa odsłona wydarzenia zachowa swoją rodzinną, otwartą formułę, wzbogaconą o dodatkowe atrakcje i symboliczne akcenty nawiązujące do 30-letniej historii biegu. Jak co roku, uczestnikom i gościom towarzyszyć będą liczne atrakcje pozasportowe: występy artystyczne, pokazy służb ratowniczych, animacje dla najmłodszych, konkursy oraz strefy edukacyjne. Całość stworzy przestrzeń do wspólnego spędzenia czasu – bez względu na wiek czy sportowe doświadczenie. – mówi Barbara Michota, Zastępca Dyrektora Programu ds. Pedagogicznych.

Poznaj działalność SOS Wiosek Dziecięcych

Jubileuszowy „Bieg po uśmiech” będzie również okazją do bliższego poznania misji SOS Wiosek Dziecięcych oraz aktualnych działań organizacji, w tym prowadzonej rekrutacji na Rodziców SOS. Skala potrzeb w obszarze pieczy zastępczej w Polsce nieustannie rośnie, a każda forma zaangażowania społecznego ma realne znaczenie. – Bez zaangażowanych dorosłych nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na wszystkie potrzeby dzieci, które wymagają natychmiastowej opieki. Takie wydarzenia jak „Bieg po uśmiech” pozwalają nam nie tylko mówić o problemach, ale też budować świadomość i zachęcać do działania. – mówi Monika Drozdowska.

Zapraszamy wszystkich!

XXX edycja „Biegu po uśmiech” to dowód na to, że budowanie lokalnych społeczności ma sens i wciąż się rozwija. Organizatorzy zapraszają biegaczy, kibiców, rodziny i wszystkich chętnych, żeby razem świętować i dopisać kolejny rozdział tej historii. Do zobaczenia na starcie!

*****

Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce od 1984 roku pomaga dzieciom porzuconym, opuszczonym, zagrożonym utratą opieki rodziców. W Polsce działają 4 Wioski SOS, gdzie dzieci pozbawione opieki rodziców biologicznych znajdują ciepły, kochający dom. Jednocześnie stowarzyszenie rozwija działania profilaktyczne w ramach Programu „SOS Rodzinie”, którego celem jest ochrona przed utratą rodziców i zapewnienie kompleksowego wsparcia rodzinom w kryzysie. W ciągu całego roku 2025 z pomocy Programów SOS Wiosek Dziecięcych skorzystało 2 451 dzieci i dorosłych, w tym 1 663 dzieci i młodzieży, z czego 386 w opiece zastępczej i programach młodzieżowych, a 1 277 w Programach Umacniania Rodziny „SOS Rodzinie”.

Seminarium „Stop detencji – prawo dziecka do wolności” w Biurze Rzecznika Praw Dziecka w Warszawie.

Uczestniczyliśmy w seminarium „Stop detencji – prawo dziecka do wolności”, organizowanym przez Biuro Rzecznika Praw Dziecka w Warszawie. Wydarzenie było poświęcone ochronie praw dzieci cudzoziemskich oraz konsekwencjom umieszczania małoletnich bez opieki w strzeżonych ośrodkach.

W panelu dotyczącym psychologicznych aspektów detencji dzieci cudzoziemskich wystąpiła Justyna Biernacka, koordynatorka placówki interwencyjnej Programu SOS Wiosek Dziecięcych w Biłgoraju. Opowiedziała o doświadczeniach pracy z dziećmi z doświadczeniem migracji oraz o dobrych praktykach w zakresie opieki nad małoletnimi cudzoziemcami w pieczy zastępczej. Był to ważny głos w debacie o rozwiązaniach, które powinny opierać się na ochronie, opiece i poszanowaniu godności dziecka, a nie na środkach izolacyjnych i detencyjnych.

Nasze doświadczenia pokazują, że dzieci z doświadczeniem wojny, lęku i rozłąki potrzebują przede wszystkim bezpieczeństwa, stabilności oraz profesjonalnego wsparcia specjalistów.

W związku z wejściem w życie przepisów umożliwiających umieszczanie małoletnich cudzoziemców bez opieki w strzeżonych ośrodkach, opublikowaliśmy również stanowisko Stowarzyszenia „SOS Wioski Dziecięce w Polsce”, w którym apelujemy o ponowne przeanalizowanie tych rozwiązań i rozwijanie systemu wsparcia opartego na ochronie praw dziecka.

Wierzymy, że tworzenie skutecznych rozwiązań wymaga współpracy i korzystania z praktycznej wiedzy organizacji, które na co dzień pracują z dziećmi i rodzinami. Seminarium odbyło się przy współpracy z: Biurem Rzecznika Praw Dziecka, IOM Poland, Helsińską Fundacją Praw Człowieka, FDDS, Stowarzyszeniem Interwencji Prawnej oraz UNHCR Polska.

📺 Zapraszamy do obejrzenia nagranie z wystąpieniem Justyny Biernackiej na YouTube:
https://youtu.be/hco8H41pXho?si=aI3FAPwRsvd_mGqN

Komunikat o nowelizacji ustawy o wspieraniu rodziny i systemu pieczy zastępczej.

W zeszłym tygodniu zakończyły się konsultacje społeczne projektu nowelizacji Ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Proces jest prowadzony przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Wspólnie z sojuszniczymi organizacjami szczegółowo analizowałyśmy treść proponowanych zmian i przygotowaliśmy uwagi do nowelizacji, które zostały przekazane do ministerstwa. Nowelizowana ustawa jest kluczowa dla naszej działalności, jednocześnie jej zapisy są bardzo złożone i w znacznym stopniu hermetyczne, dlatego do zapoznania się ze wszystkimi naszymi uwagami odsyłamy głównie osoby zainteresowane i cierpliwe 😊

W skrócie, z wieloletniego doświadczenia pracy z dziećmi pozbawionymi opieki rodzicielskiej oraz rodzinami w kryzysie, a także młodymi dorosłymi wchodzącymi w samodzielne życie wynikają postulaty, o które SOS Wioski Dziecięce w Polsce zabiega od lat:

– rozwój systemu wsparcia rodzin, zanim dojdzie do rozdzielenia dziecka z rodziną,

– wzmacnianie rodzinnych form pieczy zastępczej,

– większą rolę organizacji społecznych w realizacji usług na rzecz dzieci i rodzin,

– kompleksowe wsparcie procesu usamodzielniania – także po opuszczeniu pieczy

odejście od dużych form instytucjonalnych na rzecz rozwiązań bliższych dziecku

Dlatego z uznaniem odnotowujemy, że projekt nowelizacji podejmuje kompleksowo te kwestie i wiążemy szczególne nadzieje z pracą nad realizacją ustawowych planów w zakresie:

– większego nacisku na uporządkowaną, planową pracę z rodziną,

– wzmocnienia roli asystentek rodziny – także poprzez poprawę warunków ich pracy,

– wyraźnej ambicji wcześniejszego wsparcia rodzin, zanim dojdzie do eskalacji kryzysu,

Te planowane zmiany mogą realnie poprawić jakość pracy z rodziną. Z naszej praktyki wynika jedno – o efektywności systemu nie zdecydują same przepisy, ale sposób ich wdrożenia. Kluczowe będzie, czy wraz ze zwiększeniem dostępności wsparcia zadbamy też o jego jakość – czy plan pracy będzie realnym narzędziem zmiany, czy współpraca instytucji stanie się codzienną praktyką i czy asystenci będą mieli warunki do skutecznej pracy. Oraz czy w systemie publicznych usług wspierania rodziny na poziomie krajowym i lokalnym znajdą się środki na ich jakościową realizację.

Będziemy śledzić dalsze losy nowelizowanej ustawy i pracować w parlamencie na rzecz

systemowych rozwiązań służących rozwojowi systemu zabezpieczenia i ochrony praw dzieci i wspierania rodzin.

Tutaj możecie przeczytać naszą tabelę uwag

https://wioskisos.org/wp-content/uploads/2026/05/tabela-uwag-ud354-sos-wd.pdf

Do biegu, gotowi, start! W Siedlcach odbędzie się kolejny triathlon młodzieżowy „Niebanalni bez granic”

Już 21 maja Siedlce ponownie będą gospodarzem młodzieżowego triathlonu, który od lat łączy sport z czymś więcej niż tylko rywalizacją. Tegoroczna edycja odbędzie się w nieco zmienionej formule. Po raz pierwszy wydarzenie zostanie zorganizowane we współpracy ze Specjalnym Ośrodkiem Szkolno-Wychowawczym w Siedlcach oraz z udziałem uczniów integracyjnych szkół podstawowych z regionu, które będą brały udział w zawodach sportowych toczących się równolegle z triathlonem. Imprezę objął patronatem Prezydent Miasta Siedlce.

Wydarzenie opiera się na ruchu, współpracy i dobrej energii – liczy się nie tylko wynik, ale przede wszystkim udział, zaangażowanie i wspólne doświadczenie. „W SOS Wioskach Dziecięcych wierzymy, że sport to znacznie więcej niż aktywność fizyczna czy dobra zabawa. To ważne narzędzie wychowawcze, które uczy dzieci i młodzież współpracy, odpowiedzialności oraz konsekwencji w działaniu. Dzięki sportowi młodzi ludzie budują także wiarę we własne możliwości, uczą się radzić sobie z wyzwaniami i czerpać siłę z pracy zespołowej” – podkreśla Tomasz Wrzosek zastępca dyrektora ds. pieczy interwencyjno-socjalizacyjnej w Programie SOS Wiosek Dziecięcych Siedlce.

Ruch, współpraca i trochę główkowania

Uczestnicy ponownie zmierzą się z trzema klasycznymi elementami triathlonu, które od lat tworzą charakter tego wydarzenia: wysiłkiem fizycznym, współpracą w drużynie oraz zadaniem wymagającym logicznego myślenia.  Osoby, biorące udział w imprezie wystartują w trzyosobowych drużynach – wśród nich znajdą się podopieczni stowarzyszenia z całej Polski, a także partnerzy, darczyńcy, wolontariusze i przyjaciele SOS. Na trasie czeka ich 5 kilometrów biegu, 5 kilometrów jazdy rowerem oraz zadanie wymagające logicznego myślenia. Całość odbędzie się w leśnym otoczeniu uroczyska Sekuła, oddalonego o kilkanaście minut od centrum Siedlce.

Nie tylko zawody

Triathlon to okazja do integracji, zarówno dla uczestników, jak i całej społeczności zaangażowanej w wydarzenie: uczniów, nauczycieli, wychowawców i wolontariuszy.

Patronat Prezydenta Miasta Siedlce podkreśla znaczenie inicjatywy dla lokalnej społeczności. Wydarzenie od lat przyciąga osoby związane z SOS Wioskami Dziecięcymi w Polsce i wszystkich, którzy chcą spędzić czas aktywnie i w dobrej atmosferze.

***

Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce od 1984 roku pomaga dzieciom porzuconym, opuszczonym, zagrożonym utratą opieki rodziców. W Polsce działają 4 Wioski SOS, gdzie dzieci pozbawione opieki rodziców biologicznych znajdują ciepły, kochający dom. Jednocześnie stowarzyszenie rozwija działania profilaktyczne w ramach Programu „SOS Rodzinie”, którego celem jest ochrona przed utratą rodziców i zapewnienie kompleksowego wsparcia rodzinom w kryzysie. W ciągu całego roku 2025 z pomocy Programów SOS Wiosek Dziecięcych skorzystało 2 451 dzieci i dorosłych, w tym 1 663 dzieci i młodzieży, z czego 386 w opiece zastępczej i programach młodzieżowych, a 1 277 w Programach Umacniania Rodziny „SOS Rodzinie”.

Mama SOS historia Renaty

Przez lata jej światem były rzędy cyfr w Excelu, bankowe procedury i korytarze warszawskich korporacji. Jako ambitna ekonomistka, Renata była całkowicie nastawiona na niezależność, rozwój zawodowy i odpowiedzialność za samą siebie. Choć w dzieciństwie, jak chyba każda mała dziewczynka, „bawiła się w szkołę”, jej dorosłe plany w ogóle nie zakładały posiadania dużej rodziny. Wydawało się, że jej ścieżka jest już wyznaczona.

Wszystko zmieniło się w jednej chwili, gdy Renata obejrzała wywiad z jedną z Mam SOS. Miałą wtedy 40 lat. Ułożoną ścieżkę zawodową. Konkretne doświadczenie i umiejętności. Jednak w tym misternym planie pojawiło się pęknięcie, przez które zaczęło wpadać nowe światło. Wcześniej nie wiedziała o istnieniu Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce, ale ta jedna rozmowa sprawiła, że w jej głowie zakiełkowała myśl, której nie dało się już uciszyć. Rozpoczął się trwający pół roku proces rekrutacji i przygotowań, który był dla niej, jak wspomina, intensywnym czasem. Musiała przekonać samą siebie, że jest gotowa zostawić stabilne życie pod Warszawą i ruszyć do Wioski SOS. Wybór akurat tej Wioski miał w sobie coś z przeznaczenia. Mimo, że w jej przypadku, lokalizacja została przydzielona przypadkowo to właśnie stamtąd pochodzili jej dziadkowie.

Decyzja o tak drastycznej zmianie życia wywołała spore poruszenie wśród jej najbliższych. Mama Renaty była przerażona wizją córki rzucającej bezpieczną pracę dla przyszłości jako zawodowa mama. Znajomi z korporacji patrzyli na nią z niedowierzaniem, a ich reakcje wahały się od podziwu po pukanie się w czoło. Renata jednak czuła, że to jest jej czas. „Strach przed zmianą jest naturalny. Jeśli nas nie paraliżuje, to może być motywujący” – wspomina po latach. Mimo obaw i pytań „po co ci to?”, spakowała swoje dotychczasowe życie i ruszyła w drogę, by sprawdzić, czy to, co poczuła przy oglądaniu spotu, było prawdą.

Początki w Wiosce SOS były, jak wspomina Renata, skokiem na głęboką wodę. Po półrocznym stażu trafiła do domu, który właśnie opuściła poprzednia mama. Od razu zamieszkała z czwórką rodzeństwa, które potrzebowało miłości i bezpieczeństwa. Z dnia na dzień „korporacyjną dyscyplinę” którą znała do tej pory, musiała zamienić na elastyczność, której wymaga codzienne życie z dziećmi. Przez dekadę jej dom stał się bezpieczną przystanią dla łącznie ośmiorga dzieci. Obserwowała ich sukcesy, ocierała łzy po porażkach i towarzyszyła im w najważniejszych chwilach. Niektóre z nich zdążyły się już usamodzielnić, inne znalazły rodziny adopcyjne, a obecnie Renata przelewa całą swoją uwagę na troje dzieci, z niecierpliwością wyczekując kolejnych, które mogą do nich dołączyć.

Dziś, z perspektywy dziesięciu lat, Renata mówi o sobie, że odnalazła swoje „pierwsze miejsce na ziemi”. To, co początkowo postrzegała jako nowe wyzwanie zawodowe, stało się jej życiem, a dom w Wiosce tym prawdziwym domem. Podkreśla, że w byciu Mamą SOS najważniejsza jest autentyczność i budowanie relacji opartej na wartościach, na których samemu się wyrosło, a nie na sztywnych zasadach. Przyznaje, że ta praca dała też wiele dobrego dla niej. Nauczyła się odpuszczać własne przyzwyczajenia, szukać w sobie pokładów cierpliwości, o które wcześniej by się nie podejrzewała.

Spytałyśmy Renatę o radę dla osób, które czują, że chcą spróbować drogi Rodzica SOS, ale boją się zrobić pierwszy krok. Jej odpowiedź jest prosta: „Idź za myślą”. Uważa, że jeśli w kimś zakiełkuje choćby cień chęci pomocy dzieciom, nie wolno tego zignorować. Według niej nic nie zastąpi osobistego doświadczenia – zamiast polegać na opowieściach innych, warto po prostu przyjechać do Wioski, wejść do domu i poczuć tę atmosferę. Tylko wtedy można poczuć, czy serce podpowiada nam właściwy kierunek. Ważne jest, by dać sobie prawo do błędów i ciągłej nauki, bo praca z drugim człowiekiem to proces, który nigdy się nie kończy.

„Gdybym czekała na idealny moment, to dużo by mnie ominęło, nie miałabym możliwości doświadczyć tych rzeczy, których tutaj doświadczyłam. Nie miałabym możliwości też poznać siebie z trochę innej strony, na pewno byłaby to jakaś strata”. Dla niej ten „idealny moment” nigdy by nie nadszedł, gdyby nie zaryzykowała dla tej jednej, kiełkującej w głowie myśli. Jej historia to dowód na to, że najważniejsza odwaga to ta, która pozwala nam podzielić się miłością z tymi, którzy potrzebują jej najbardziej.

Chcesz zostać Rodzicem SOS? 

Wejdź na stronę, sprawdź szczegóły i zacznij swoją historię 

Kropla drąży skałę, a pomoc zaczyna się od jednej decyzji. Oddaj krew w Lublinie już w maju!

Akcja honorowego oddawania krwi ponownie zaprasza mieszkańców Lublina do wspólnego działania na rzecz ratowania zdrowia i życia. W poniedziałek 11 maja 2026 roku na terenie Program SOS Wiosek Dziecięcych Lublin przy ul. Jutrzenki 1 będzie można oddać krew w specjalnym autobusie-ambulansie RCKiK Lublin. Rejestracja krwiodawców prowadzona będzie w godzinach 9:00–13:00, a cała procedura potrwa jedynie około godziny.

Wydarzenie ma charakter cykliczny i na stałe wpisało się w kalendarz inicjatyw społecznych organizowanych przez Program SOS Wiosek Dziecięcych w Lublinie. Zainicjowana kilka lat temu przez podopiecznych i pracowników akcja co roku przyciąga mieszkańców miasta, którzy wspólnie z młodzieżą, wychowawcami i przyjaciółmi SOS decydują się na realną pomoc osobom potrzebującym krwi w nagłych wypadkach oraz podczas skomplikowanych zabiegów medycznych.

Oddanie krwi to gest, który nie wymaga wiele, a może mieć ogromne znaczenie. To konkretna forma solidarności, pokazująca, że odpowiedzialność społeczna zaczyna się od prostych decyzji. Każdego roku obserwujemy, jak do akcji dołączają zarówno stali dawcy, jak i osoby, które oddają krew po raz pierwszy. To dla nas sygnał, że ta inicjatywa naprawdę ma sens – mówi Andrzej Moroz z Programu SOS Wiosek Dziecięcych w Lublinie.

Kto i jak może oddać?

Krew mogą oddawać osoby w wieku od 18 do 65 lat, ważące minimum 50 kilogramów i nieprzyjmujące na stałe leków wykluczających donację. Na akcję należy zgłosić się wypoczętym, po lekkim posiłku, odpowiednio nawodnionym oraz z dokumentem tożsamości. Osoby oddające krew po raz pierwszy powinny mieć przy sobie dowód osobisty, natomiast honorowi dawcy proszeni są o zabranie legitymacji HDK.

Procedura oddania krwi obejmuje wypełnienie ankiety, rozmowę z personelem medycznym, podstawowe badania oraz samo pobranie krwi i trwa około 60 minut. Każdemu dawcy przysługują dwa dni wolne od pracy – w dniu oddania krwi oraz w dniu następnym. Uczestnicy akcji otrzymają także symboliczne upominki przygotowane przez wychowawców i podopiecznych Programu SOS Wiosek Dziecięcych w Lublinie.

***

Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce od 1984 roku pomaga dzieciom porzuconym, opuszczonym, zagrożonym utratą opieki rodziców. W Polsce działają 4 Wioski SOS, gdzie dzieci pozbawione opieki rodziców biologicznych znajdują ciepły, kochający dom. Jednocześnie stowarzyszenie rozwija działania profilaktyczne w ramach Programu „SOS Rodzinie”, którego celem jest ochrona przed utratą rodziców i zapewnienie kompleksowego wsparcia rodzinom w kryzysie. W ciągu całego roku 2025 z pomocy Programów SOS Wiosek Dziecięcych skorzystało 2 451 dzieci i dorosłych, w tym 1 663 dzieci i młodzieży, z czego 386 w opiece zastępczej i programach młodzieżowych, a 1 277 w Programach Umacniania Rodziny „SOS Rodzinie”.

Rodzice SOS historia Małgosi 

Małgosia obecnie mieszka w domku SOS z czwórką dorastających dzieci i czarnym labradorem. Majowy weekend spędzają razem na wędrówce w Bieszczadach. 

Była późnym dzieckiem w rodzinie i nieco brakowało jej towarzystwa rówieśników. Miała starszego o 8 lat brata i tylko jedną kuzynkę w zbliżonym wieku, reszta kuzynostwa była dużo starsza. Może dlatego już jako nastolatka pomagała w domu małego dziecka. I cały czas ciągnęło ją do dzieci – ich towarzystwo dawało jej dużo radości i pobudzało kreatywność. 

Miała wspaniałych rodziców, takich, którzy oddaliby przysłowiową ostatnią koszulę komuś, kto potrzebuje. Taki sam był (i jest) jej brat. Bycie dla kogoś to naturalny sposób bycia jej rodziny – nie mogła więc być inna. 

Pochodzi z Rzeszowa, studiowała w Krakowie, Lublinie i Wrocławiu. To w Lublinie dowiedziała się, że siostra koleżanki pracowała w SOS Wioskach Dziecięcych i bardzo to sobie chwaliła. 

Małgosia miała przygotowanie, skończyła m.in. pedagogikę resocjalizacyjną i socjoterapię. Wcześniej miała praktyki w więzieniu, pracowała w szkołach (podstawowej i gimnazjum) i w domu dziecka. To właśnie w domu dziecka czuła, że spełnia swoje zawodowe powołanie, jednak i tam czegoś jej brakowało – większego wpływu i ciągłości wychowawczej. 

Nie zdecydowała się na zostanie rodziną zastępczą poza strukturą Stowarzyszenia SOS, bo chciała być częścią wspólnoty złączonej jedną ideą i celem, chciała też mieć gwarancję pomocy w sytuacjach trudnych (a zespoły wsparcia bardzo się w takich chwilach przydają). Poza tym problemem mogły być warunki mieszkaniowe. Małgosia mieszkała co prawda wraz z rodzicami w domu z ogrodem, ale jej mama już wtedy była przewlekle chora i wprowadzenie tam dzieci byłoby trudne i niekomfortowe zarówno dla nich, jak i dla chorej. 

Kiedy już bardzo poważnie rozważała pracę w SOS Wioskach Dziecięcych, Małgosia postanowiła się jeszcze zmierzyć z dużym dla niej wyzwaniem – przedszkolakami. Przez lata studiów i pracy opiekowała się dziećmi starszymi i nie znała specyfiki opieki nad kilkulatkami. Zatrudniła się jako niania dwóch małych dziewczynek, by zobaczyć czy się sprawdzi w tej roli. Chciała poznać swoje możliwości i potrzeby małych dzieci na wypadek, gdyby w Wiosce SOS przydzielono jej przedszkolaki.   

Dopiero z taką wiedzą i praktyką wzięła udział w rekrutacji. Małgosia zaczęła pracę jako mama SOS w wieku 36 lat i na początku objęła opieką piątkę dzieci w wieku od 5 do 12 lat. Bardzo jej zależało na stworzeniu stabilnych warunków, spędzaniu razem codzienności, dzieleniu zwykłego życia. I tak w ciągu 15 lat pracy dzieliła i dom, i serce z jedenaściorgiem dzieci – jak jedne dzieci dorastały i odchodziły (usamodzielniały się, przechodziły do wspólnot dedykowanych dla młodzieży lub wracały do rodzin biologicznych), to przychodziły kolejne dzieci. Za moment, po skończeniu szkoły średniej kolejny młody człowiek się usamodzielni i znów w SOS-owej rodzinie Małgorzaty pojawią się nowe dzieci. 

Gdy pytam o ewentualne obawy, Małgosia wspomina o epilepsji. Bała się, że powierzone jej dzieci będą chore właśnie na tę chorobę (zetknęła się z nią będąc nauczycielką i nie była pewna, czy podoła opiece nad dziećmi z tą chorobą). Czasem jest tak, że życie konfrontuje nas z tym, czego się najbardziej obawiamy i Małgosia rzeczywiście musiała się z tą chorobą u dzieci zmierzyć i to nie w jednym, a w kilku przypadkach. Mówi, że życie bywa przewrotne, ale wierzy, że wszystko – również to – dzieje się po coś. 

Gdy pytam o psa w domu pełnym dzieci, dowiaduję się, że zrównoważony, łagodny pies ze sprawdzonej hodowli okazał się wspaniałym kompanem. Dziś ma już ponad 11 lat, siwy pysk i jest wiernym przyjacielem dzieci –  jak powiedziała usamodzielniona już wychowanka Małgosi: „ciocia wie o nas dużo, ale Lucky wie o nas wszystko”. To on jest powiernikiem pierwszych miłości, pierwszych rozstań, sukcesów szkolnych i perypetii, o których ciocia nie powinna wiedzieć.  

Osobom, które rozważają zostanie rodzicem SOS Małgosia powiedziałaby, że obawy zawsze będą. Nie ma sensu czekać, ale też nie trzeba od razu podejmować decyzji. Najpierw są rozmowy, tydzień wolontariatu w wiosce SOS, potem staż – jest czas na sprawdzenie, czy to praca dla was. 

„Gdybym czekała na idealny moment, to… 

… nie zrobiłabym nic w życiu. I to nie tylko pracowniczym, ale też osobistym. Bo nie ma idealnego momentu. Nie ruszyłabym z miejsca, nie zrealizowałabym żadnego pragnienia, żadnego marzenia”. 

Chcesz zostać Rodzicem SOS? 

Wejdź na stronę, sprawdź szczegóły i zacznij swoją historię 

Rodzice SOS historia Joli

Niewysoka, energiczna blondynka w średnim wieku – patrząc na nią nie powiedziałbyś, że wychowała 19 dzieci. Kilkoro z nich nadal wychowuje.

Można pomyśleć, że Jola trafiła do Stowarzyszenia, bo tak ułożyły się okoliczności, ale być może myśl o pracy z dziećmi od zawsze miała gdzieś z tyłu głowy.

Mieszkała na Pomorzu, miała dwoje rodzeństwa, a gdy pojawiła się możliwość nauki w liceum o profilu pedagogicznym, od razu z niej skorzystała. Oznaczało to konieczność zamieszkania w internacie i powrotów do domu tylko na weekendy, ale Jola czuła, że to kierunek dla niej.

Po skończeniu szkoły pracowała w różnych miejscach, jako opiekunka środowiskowa, na recepcji, przez jakiś czas nawet dorywczo nad morzem. W 2003 roku bezrobocie w Polsce osiągnęło poziom 20,7 procent, najwyższy w III RP. W tym samym roku siostra Joli przyniosła z Urzędu Pracy informację, że SOS Wioski Dziecięce w Polsce poszukują asystenta wychowawcy do pracy w Wiosce SOS.

Asystent to osoba, która wspiera wychowawców i Rodziców SOS w codziennych obowiązkach – pomaga przygotowywać posiłki, zaprowadzać dzieci do szkoły, prowadzić dom. Asystent przejmuje także opiekę nad dziećmi w czasie, gdy Rodzic SOS jest na urlopie lub poza Wioską.

Jola nie zastanawiała się długo przed kontaktem ze Stowarzyszeniem. Nie przerażała jej przeprowadzka w inną część Polski, ale nie myślała też, że kiedyś zostanie Mamą SOS. Jechała do pracy, której potrzebowała i gdzie potrzebowano jej. Jak sama mówi, po prostu taka jest. Jest osobą, która nawet się nie zastanawia, gdy trzeba komuś pomóc.

Przez kilka lat pracowała jako asystentka, na początku dość często jeździła na Pomorze, ale z czasem poznawała coraz więcej ludzi na miejscu, przyzwyczajała się i zapuszczała korzenie. Lubiła swoją pracę i doskonale się w niej sprawdzała, więc gdy jedna z Mam SOS opuszczała wioskę, dyrekcja zaproponowała Joli przejęcie tej roli.

Mimo zdobytego doświadczenia nieco się obawiała nowej roli, stałej opieki nad konkretnymi dziećmi, ale miała świadomość, że nie będzie musiała radzić sobie sama. Bardzo docenia wsparcie innych Mam SOS, administracji, pedagoga i psychologów.

Od 2007 roku Jola pełni rolę Mamy SOS. W tym czasie zawsze miała co najmniej piątkę dzieci pod opieką, a zdarzało się więcej. Jedno z dzieci zostało adoptowane, jedno wróciło do rodziny pochodzenia, część się już usamodzielniła i ciągle przychodziły nowe.

Opieka nad piątką czy siódemką dzieci nie przeszkodziła Joli w skończeniu pięcioletnich studiów w systemie zaocznym, a potem jeszcze studiów podyplomowych. Jest człowiekiem czynu, trochę niespokojnym duchem, dużo podróżuje, a z wypraw przywozi magnesy, które w domku SOS kolekcjonują. Często wraz z dziećmi zajmują się rękodziełem – malują, lepią z gipsu, modeliny, gliny, wycinają z papieru, przygotowują okolicznościowe ozdoby. Na początku tworzyła sama, ale z czasem dołączało do niej coraz więcej dzieci.

Osobom rozważającym pracę jako Rodzic SOS chciałaby przekazać, że to musi być przemyślana decyzja. Dzieci trafiające do wioski zostały już co najmniej raz zawiedzione, więc przed podpisaniem ostatecznej umowy warto mieć pewność. W tej pracy są momenty trudne, ale bywają też naprawdę piękne chwile. Dzieci są różne, z problemami, traumami, ale każde ma potencjał, choć czasem wymaga dużo pracy.

„Gdybym czekała na idealny moment, nie byłoby mnie tutaj. W trakcie tych lat poznałam dużo fajnych osób, znalazłam prawdziwą przyjaciółkę. Cieszę się, że tu trafiłam. Myślę, że to jest to” – mówi Jola na koniec naszej rozmowy. My też się cieszymy, że trafiła do SOS.

Chcesz zostać Rodzicem SOS?

Wejdź na stronę, sprawdź szczegóły i zacznij swoją historię

Rodzice SOS historia Wioli 

Energiczna, ciemnowłosa, w średnim wieku, mówi, że jest w swojej wiosce SOS pierwszą osobą, która zdecydowała się na bycie mamą SOS mając swoje dziecko. Pochodzi z Bydgoszczy, w SOS Wioskach Dziecięcych zaczęła pracować 15 lat temu. 

Wioletta, dla znajomych Wiolcia, od dziecka była przyzwyczajona do przebywania w licznym gronie – jej tata miał czternaścioro rodzeństwa, ona była starszą siostrą dwóch braci. Wzrusza się, opowiadając o cieple, które wyniosła z domu, przedwczesnym odejściu babci i ogromnej miłości mamy. 

Córka Wioletty, choć nie miała rodzeństwa, nie była wychowywana jak typowa jedynaczka, po lekcjach szła do świetlicy, skąd na zmianę z mamą odbierali ją dziadkowie. Wiola pracowała, studiowała i zajmowała się dzieckiem. „Nie chciałam, by córka była tylko głaskana. Ważne, żeby potem umiała poradzić sobie w życiu” – mówi. 

To kolega z pracy podsunął jej ulotkę o poszukiwaniu Rodziców SOS, mówiąc że idealnie by pasowała. Na ulotce była mapa z czterema lokalizacjami (Karlino, Siedlce, Biłgoraj, Kraśnik) i adres strony internetowej. Wioletta weszła na stronę stowarzyszenia, poczytała, posprawdzała i zaczęła się zastanawiać czy to dobra droga dla niej. 

Sytuację nieco ułatwiał fakt, że córka Wioletty niedługo miała kończyć szkołę podstawową i wybierać gimnazjum – mogłaby poszukać szkoły blisko Wioski SOS, w której pracowałaby Wiola. Przeanalizowały pod tym kątem położenie każdej z wiosek. Córka Wioli potrzebowała chwili, by przemyśleć ten pomysł. Bardzo ważne było dla niej, by mogły zabrać ze sobą kotkę Tolkę, dachowca który z nimi mieszkał. To było pierwsze pytanie, które później zadała dyrektorowi wioski. 

Był początek maja, wszystko się zieleniło i kwitło, Wioletta pojechała pierwszy raz do wioski i zakochała się w tamtym miejscu. Później przyjechała z córką. Ustalono, że kot też mógłby się wprowadzić, Wiola przeszła rekrutację, poznała pracowników i mieszkańców wioski. Nim zaczęła staż, nadszedł czas wyboru szkoły dla córki. Wybrały taką w okolicy wioski SOS i przeniosły całe swoje życie jeszcze przed podpisaniem umowy o zatrudnienie. To była odważna decyzja, ale Wioletta już wtedy czuła, że to miejsce dla niej. Do dziś uwielbia swoją pracę, realizuje się w niej i sumiennie spełnia rolę mamy SOS. 

Na początku wzięła pod opiekę czwórkę małych dzieci. Rok później jeszcze troje. Spora różnica wieku między nimi, a biologiczną córką Wioli pozwoliła uniknąć zazdrości wśród dzieci. Do dziś, mimo usamodzielnienia najstarszych, mają ze sobą dobry kontakt, a ciocia Wiola jest zawsze gotowa wesprzeć dobrym słowem. 

Zresztą, w tym domu chyba nie da się inaczej. Wioletta bardzo dba o domową, przyjazną i ciepłą atmosferę, dobrze gotuje – bigos z przepisu jej mamy nie ma sobie równych – stara się, by dzieciom, które wychowuje, dom kojarzył się z zapachem świeżego prania i gorącej szarlotki własnego wypieku. Przypuszcza, ze jest jedyną Mamą SOS, która przez 15 lat (od samego początku) pracuje z tą samą asystentką, ciocią Agatą. 

Wykształcenie pedagogiczne, doświadczenie pracy z niepełnosprawnymi dziećmi w domu pomocy społecznej i staż dały Wioli umiejętności, które wykorzystuje obecnie. Pracując z dziećmi w DPS musiała zwracać uwagę na szczegóły, czytać z mowy ciała. W Wiosce SOS to się bardzo przydaje – dzieci przychodzą nieufne, z bagażem doświadczeń, lękiem i traumami. Zaczyna się od cierpliwości, obecności, obserwacji. Dzieci na początku są wycofane, ostrożne i czujne. 

Wioletta jest entuzjastką ruchu i jazdy na rowerze. Teraz, gdy dzieci podrosły, robią razem nawet 20 kilometrów dziennie na rowerach. Aktywność fizyczna pozwala Wioli na „przewietrzenie głowy”, złapanie dystansu i relaks. 

Gdy pytam, co mogłaby przekazać osobom rozważającym zostanie Rodzicem SOS, mówi, że jeśli ma się empatię i lubi dzieci, warto spróbować, sprawdzić. Czasami trzeba jakiegoś bodźca, momentu, by uwierzyć w siebie. Jej zdaniem najważniejsze jest otwarcie na drugiego człowieka. To, czy się nadajesz, sprawdzisz w rekrutacji. Są rozmowy, jest staż, jeden dzień lepszy, drugi gorszy. Praca z człowiekiem, z dzieckiem jest nieprzewidywalna. „Nie ma szablonu, który można by przyłożyć. Każde dziecko jest taką kłódką, do której trzeba znaleźć odpowiedni kluczyk”. Ważny jest zespół wsparcia, asystent i specjaliści– to ogromnie ułatwia pracę. Staż to świetny czas na sprawdzenie się, poznanie warunków, zasad. Nikt nie jest rzucany od razu na głęboką wodę. W opiece nad dziećmi ważne jest opanowanie, empatia, budowanie zaufania, umiejętność słuchania, stałość, przewidywalność. Chaos niczemu nie służy. Jak mawiał jej dziadek, podejmujmy decyzje w dzień, bo dzień jest mądrzejszy od nocy. 

„Gdybym czekała na idealny moment, to… 

On by nigdy nie nastąpił. Zawsze byłby nie ten czas i nie ta pora”.

Chcesz zostać Rodzicem SOS?

Wejdź na stronę, sprawdź szczegóły i zacznij swoją historię

POZNAJ NASZYCH FUNDRAISERÓW

fundraiser
  • możemy zapukać do Twoich drzwi lub możesz nas spotkać na ulicy
  • zachęcamy do dołączenia do Klubu SOS i tym samym regularnej pomocy potrzebującym dzieciom
  • nie zbieramy pieniędzy w gotówce

Sprawdź naszego
przedstawiciela, wprowadzając jego ID

Każdy przedstawiciel ma swój identyfikator, na którym widoczny jest numer ID.

Paulina Górska

Kontakt dla mediów

Paulina Górska Tel. komórkowy: +48 888 933 964 mail: paulina.gorska@sos-wd.org

Paulina Cygler

Rekrutacja rodziców SOS

Paulina Cygler Tel. komórkowy: +48 734 425 108 mail: rodzice@sos-wd.org

Aleksandra Piekarczyk

Dary rzeczowe

Aleksandra Piekarczyk Tel. komórkowy: +48 734 425 116 mail: aleksandra.piekarczyk@sos-wd.org



Łukasz Łagód

Kontakt dla studentów

Łukasz Łagód Tel. komórkowy: +48 734 420 482 mail: lukasz.lagod@sos-wd.org

Aleksandra Rysiewska

Kontakt dla firm

Aleksandra Rysiewska +48 513 403 652 mail: aleksandra.rysiewska@sos-wd.org

Kontakt dla darczyńców

zdjęcie

Aleksander Rudziński
Tel. +48 22 843 73 76

Wyślij wiadomość

    Administratorem Twoich danych osobowych podanych w formularzu kontaktowym jest Stowarzyszenie „SOS Wioski Dziecięce w Polsce” . Będziemy przetwarzać Twoje dane osobowe w celu udzielenia odpowiedzi na Twoje zapytanie. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.