
Niewysoka, energiczna blondynka w średnim wieku – patrząc na nią nie powiedziałbyś, że wychowała 19 dzieci. Kilkoro z nich nadal wychowuje.
Można pomyśleć, że Jola trafiła do Stowarzyszenia, bo tak ułożyły się okoliczności, ale być może myśl o pracy z dziećmi od zawsze miała gdzieś z tyłu głowy.
Mieszkała na Pomorzu, miała dwoje rodzeństwa, a gdy pojawiła się możliwość nauki w liceum o profilu pedagogicznym, od razu z niej skorzystała. Oznaczało to konieczność zamieszkania w internacie i powrotów do domu tylko na weekendy, ale Jola czuła, że to kierunek dla niej.
Po skończeniu szkoły pracowała w różnych miejscach, jako opiekunka środowiskowa, na recepcji, przez jakiś czas nawet dorywczo nad morzem. W 2003 roku bezrobocie w Polsce osiągnęło poziom 20,7 procent, najwyższy w III RP. W tym samym roku siostra Joli przyniosła z Urzędu Pracy informację, że SOS Wioski Dziecięce w Polsce poszukują asystenta wychowawcy do pracy w Wiosce SOS.
Asystent to osoba, która wspiera wychowawców i Rodziców SOS w codziennych obowiązkach – pomaga przygotowywać posiłki, zaprowadzać dzieci do szkoły, prowadzić dom. Asystent przejmuje także opiekę nad dziećmi w czasie, gdy Rodzic SOS jest na urlopie lub poza Wioską.
Jola nie zastanawiała się długo przed kontaktem ze Stowarzyszeniem. Nie przerażała jej przeprowadzka w inną część Polski, ale nie myślała też, że kiedyś zostanie Mamą SOS. Jechała do pracy, której potrzebowała i gdzie potrzebowano jej. Jak sama mówi, po prostu taka jest. Jest osobą, która nawet się nie zastanawia, gdy trzeba komuś pomóc.
Przez kilka lat pracowała jako asystentka, na początku dość często jeździła na Pomorze, ale z czasem poznawała coraz więcej ludzi na miejscu, przyzwyczajała się i zapuszczała korzenie. Lubiła swoją pracę i doskonale się w niej sprawdzała, więc gdy jedna z Mam SOS opuszczała wioskę, dyrekcja zaproponowała Joli przejęcie tej roli.
Mimo zdobytego doświadczenia nieco się obawiała nowej roli, stałej opieki nad konkretnymi dziećmi, ale miała świadomość, że nie będzie musiała radzić sobie sama. Bardzo docenia wsparcie innych Mam SOS, administracji, pedagoga i psychologów.
Od 2007 roku Jola pełni rolę Mamy SOS. W tym czasie zawsze miała co najmniej piątkę dzieci pod opieką, a zdarzało się więcej. Jedno z dzieci zostało adoptowane, jedno wróciło do rodziny pochodzenia, część się już usamodzielniła i ciągle przychodziły nowe.
Opieka nad piątką czy siódemką dzieci nie przeszkodziła Joli w skończeniu pięcioletnich studiów w systemie zaocznym, a potem jeszcze studiów podyplomowych. Jest człowiekiem czynu, trochę niespokojnym duchem, dużo podróżuje, a z wypraw przywozi magnesy, które w domku SOS kolekcjonują. Często wraz z dziećmi zajmują się rękodziełem – malują, lepią z gipsu, modeliny, gliny, wycinają z papieru, przygotowują okolicznościowe ozdoby. Na początku tworzyła sama, ale z czasem dołączało do niej coraz więcej dzieci.
Osobom rozważającym pracę jako Rodzic SOS chciałaby przekazać, że to musi być przemyślana decyzja. Dzieci trafiające do wioski zostały już co najmniej raz zawiedzione, więc przed podpisaniem ostatecznej umowy warto mieć pewność. W tej pracy są momenty trudne, ale bywają też naprawdę piękne chwile. Dzieci są różne, z problemami, traumami, ale każde ma potencjał, choć czasem wymaga dużo pracy.
„Gdybym czekała na idealny moment, nie byłoby mnie tutaj. W trakcie tych lat poznałam dużo fajnych osób, znalazłam prawdziwą przyjaciółkę. Cieszę się, że tu trafiłam. Myślę, że to jest to” – mówi Jola na koniec naszej rozmowy. My też się cieszymy, że trafiła do SOS.
Chcesz zostać Rodzicem SOS? Wejdź na stronę, sprawdź szczegóły i zacznij swoją historię https://wioskisos.org/rodzic-sos2/
