31 sierpnia 2021

Wywiad z Krystianem Furgałem – pedagogiem i terapeutą w programie SOS Wiosek Dziecięcych w Kraśniku

← Powrót do aktualności

Krystian porzucił zawód tokarza i szlifierza, by iść za głosem serca. Od dwóch lat pracuje w Stowarzyszeniu SOS Wioski Dziecięce, gdzie spełnia się jako pedagog i terapeuta. Na co dzień pomaga najbardziej potrzebującym dzieciom, porzuconym i osieroconym. W swoim doświadczeniu ma również pracę z przedszkolakami ze spektrum autyzmu i jak podkreśla – każdy człowiek zasługuje na szacunek, a wspólne funkcjonowanie, mimo wszelkich różnić jest jak najbardziej możliwe.

Przyznasz, że nie często widuje się mężczyzn w zawodzie pedagoga, tym goręcej gratuluję Ci, że poszedłeś właśnie tą ścieżką. Gdy spojrzy się na Twoją historię, to dokonałeś wręcz kinowego zwrotu akcji. Stanowisko tokarza i szlifierza zamieniłeś na bezpośrednią pracę z dziećmi i to z dziećmi, które przeżyły w swoim życiu nie jedną traumę. Jak się z tym czujesz?

Krystian Furgał: W naszym społeczeństwie na pewno istnieje stygmatyzacja mężczyzn, szczególnie w takich zawodach jak pedagog czy ogólnie na stanowiskach związanych z opieką nad dziećmi. Należy jednak podkreślić, że mężczyzna jest niewątpliwie potrzebny w wychowaniu dziecka. Jeśli zabraknie męskiego pierwiastka, to w życiu dziecka mogą wystąpić różne dysfunkcje, a w przyszłości może mieć trudności chociażby w kontaktach damsko-męskich. Więc jeśli są mężczyźni, którzy zastanawiają się czy wybierać tzw. „kobiece” zawody – to apeluję byście po prostu to wybrali. Bo jeśli ktoś się w czymś realizuje, czuje to i jest z tego zadowolony, to powinien to robić. I zgadza się. Na początku moja ścieżka zawodowa wyglądała bardziej fizycznie. Zaczynałem jako tokarz i szlifierz.

W trakcie studiów musiałem się po prostu z czegoś utrzymać, więc był to wątek typowo materialny. Z perspektywy czasu widzę, że doświadczenie to również było dla mnie jak najbardziej przydatne. Nauczyło mnie pokory i tego, że trudnych sytuacji nie trzeba się bać, tylko krok po kroku, systematycznie je naprawiać.

A skąd pomysł, by pracować jako pedagog?

Myślę, że od zawsze chciałem pracować z ludźmi, bo po prostu dawało mi to radość. Liceum było momentem, w którym najbardziej zastanawiałem się co chcę w życiu robić. Czułem, że musi to być praca z ludźmi w takim czy innym wymiarze. Więc kierowałem się właśnie ku takim zawodom.

W Twoim głosie wyczuwam dużo optymizmu i chyba takiej życiowej satysfakcji. Czujesz się spełniony jako pedagog?

Największą satysfakcję i radość czuję wtedy, kiedy widzę, że dzieci z którymi pracuję robią postępy oraz to że ich własny rozwój również daje im radość. A kiedy słyszę „dziękuję Panie Krystianie za zajęcia”, to jest to bardzo miłe uczucie. Jednak trzeba przyznać, że wiele satysfakcjonujących mnie rzeczy wychodzi dopiero po czasie. Gdy prowadzę terapię, to nie od razu widzi się jej efekty. Ale jeśli widzę, że dziecko przychodzi, pracuje i robi to sumiennie, to tym bardziej się cieszę. Zawsze staram się dostosować zajęcia pod każde dziecko, aby zajęcia były dla niego przyjemne, sprawiały mu radość i żeby chętnie na nie przychodziło. Bo nie sztuką jest zrobić jakieś zadania i powtórzyć to co było w szkole, ale sztuką jest, by zaciekawić dziecko i zainspirować je do przyszłego działania i zachęcić do pracy.

Zanim zacząłeś pracować w SOS Wioskach Dziecięcych zdobywałeś, m.in. doświadczenie pracy w przedszkolu, a mówiąc ściślej – z dziećmi ze spektrum autyzmu. Jak to wspominasz? Przypuszczam, że dla osoby, która dopiero co skończyła studia mogło to być dużym wyzwaniem.

Zanim zostałem pedagogiem, to skoczyłem na głęboką wodę. Moją pierwszą pracą z dziećmi, nie wliczając w to kolonijnych wyjazdów i mojej pracy jako wychowawca, byłem nauczycielem wspomagającym w grupie autystyków. To całkowicie zmieniło mój pogląd na ich temat z takiego typowo teoretycznego, książkowego na typowo behawioralny. Pamiętam, że wiele rzeczy mnie wtedy bardzo zaskoczyło. Ponadto, czymś niesamowitym była praca z dziećmi z autyzmem w jednym budynku z dziećmi bez orzeczenia autyzmu. To świetna lekcja. Pokazuje, że powinniśmy mieć szacunek do każdego człowieka, bo wspólne funkcjonowanie jest jak najbardziej możliwe. A niestety wmawia się nam czasem, że niektóre choroby całkowicie wykluczają ludzi z bycia w społeczeństwie, że powinni być poza nim, albo powinni szukać jakiś innych, podobnych sobie grup. Z mojego doświadczenia wiem, że wiele barier jesteśmy w stanie pokonać. Trzeba być tylko cierpliwym i poświęcić na to dużo pracy. Ale jest nadzieja.

Krystian, a jak wygląda Twój dzień pracy w SOS Wiosce Dziecięcej w Kraśniku? Czym dokładnie się zajmujesz?

Prowadzę terapie indywidualne oraz zajmuję się organizowaniem dzieciom czasu wolnego. I tak na przykład, sobota w naszym grafiku wygląda zupełnie inaczej niż reszta tygodnia. Skupiamy się głównie na zajęciach wolnoczasowych, by dzieci mogły odpocząć po ciężkim tygodniu. I zazwyczaj, w sobotę rano jedziemy do stadniny koni, gdzie realizowane są zajęcia z hipoterapii. Dzieci mają wtedy okazję oswoić się ze zwierzętami, nauczyć się jak się na nich jeździ, jak się je oporządza i przygotowuje do jazdy. Warto podkreślić, że zajęcia z hipoterapii mają wpływ już na najmłodsze dzieci, nawet z drugiej, czy nawet pierwszej klasy szkoły podstawowej. Kontakt ze zwierzętami pomaga im przełamywać bariery – najpierw właśnie w kontakcie ze zwierzęciem, a później w kontakcie z innymi osobami. Bo ze zwierzęciem jest dużo łatwiej nawiązać kontakt. Dziecko, które jest po ciężkich przeżyciach ma pewność, że zwierzę go nie zrani w taki sposób, w jaki potrafi zranić człowiek. 

Oprócz hipoterapii realizuję zajęcia plastyczne dla najmłodszych. Często dodaję do tego też zajęcia ruchowe, by dzieci mogły wyładować swój potencjał energetyczny. Z kolei dla starszych dzieci prowadzę zajęcia techniczne oraz zajęcia kulinarne. Jeśli chodzi o indywidulane zajęcia terapeutyczne, to realizuję, m.in. zajęcia w tzw. Sali Doświadczania Świata. Jest to nowo wyposażona sala na terenie SOS Wioski Dziecięcej w Kraśniku, gdzie prowadzimy zajęcia metodą Snoezelen. Polegają one na pracy z dzieckiem przy użyciu jak największej liczby bodźców i by dziecko je odbierało. Są to bodźce wzrokowe, słuchowe, węchowe, ale też smakowe.

A z jakimi problemami zdrowotnymi najczęściej borykają się Twoi mali podopieczni?

Problemów z jakimi trafiają do nas dzieci jest tak naprawdę tyle ile mamy dzieci. Często są to problemy mieszane i ciężko je rozdzielić. O niektórych rzeczach nawet nie wiemy, ponieważ dzieci trafiają do nas z rodzin, w których przeżyły traumatyczne sytuacje. Niektóre z nich mają wady rozwojowe, których niestety nigdy nie wyleczą.

Kiedy myślimy o naszych własnych dzieciach, to opieka nad nimi od początku ich życia jest dla nas po prostu normą. Ale w przypadku dzieci w pieczy zastępczej, o wszystko trzeba zadbać od nowa. Dlatego tak ważna jest systematyczność. Realizujemy m.in. program psychologiczno-pedagogiczny i dbamy o to, by etapy rozwojowe nie były drastyczne. Ważne, by zostały dostosowane do dziecka i jego możliwości. Mamy też wiele specjalistycznych narzędzi, sprzętów i sale, które pomagają nam w naszej pracy. Z naszej strony robimy wszystko, by dzieci wróciły do normy. A jeśli nie byłoby tej pracy, a dzieci pozostałyby w swoich biologicznych rodzinach, to prawdopodobnie żyłyby tak, jak ich rodzice.

Praca z dziećmi, szczególnie po traumie, jest bardzo wymagająca i często trudna. Czy zdarzają Ci się kryzysy?

Kryzysy zdarzają się jak w każdej pracy. Głównym charakterem tych kryzysów jest natłok pracy. Jeśli jest dużo do zrobienia, a mamy mało czasu, to pojawia się przeświadczenie, że jak coś się robi szybko, to na pewno robi się źle, że można było zrobić lepiej. Ale cóż… trzeba się z tym po prostu pogodzić.

Wydaje się, żeczas i spokojne podejście to właśnie jedna z podstaw, by nawiązać z dziećmi dobrą relację.

W toku mojej pracy nawiązuję z dzieciakami różne relacje, niezależnie czy są to dzieci starsze czy młodsze. Z maluchami bardzo fajnie wychodzi mi się na zajęcia sportowe, a ze starszymi robimy super zajęcia techniczne. Oni się czegoś uczą, a ja mogę ich pokierować w tym procesie krok po kroku, np. co muszą zrobić, by powstał stolik czy krzesło, które sobie gdzieś upatrzyli. W efekcie są często zaskoczeni, że sami potrafią coś wytworzyć przy użyciu narzędzi, mimo tego, że wcześniej z nich nie korzystali. I jeśli pokaże się im co do czego służy i przypilnuje się bezpieczeństwa, to dzieci mogą stworzyć naprawdę piękne rzeczy, z których później korzystają. Np. jeżdżą na gokartach, które sami zrobili, albo robią doniczki, którymi chwalą się w domu, a potem w ogródkach eksponują w nich kwiaty. Wygląda to naprawdę pięknie. Jest to praca, jest to rękodzieło, więc ma to dużą wartość.

Czyli dzieje się dużo, kreatywnie i intensywnie.

Tak! SOS Wioska Dziecięce na pewno nie jest miejscem, w którym nie ma energii. Jest jej tu mnóstwo (śmiech)!

A propos energii i zadowolenia – czego życzyłbyś swoim małym podopiecznym?

Swoim podopiecznym życzę, aby jak najlepiej udało im się w życiu. Żeby przepracowali wszystkie trudne problemy i żeby w pewnym momencie doszli do wniosku, że to co się stało nigdy nie było ich winą, że bywają takie sytuacje, że coś wynika z decyzji innej osoby i my nie mamy na to wpływu. Dzieciom ciężko jest się z tym pogodzić, ale jest to do zrobienia. I jeśli już naprawdę pokonają te trudne problemy, z którymi borykają się od najmłodszych lat, to życzę im, by w przyszłości byli po prostu zadowoleni ze swojego życia. Żeby czuli, że zrealizowali to co chcieli, chociaż nawet jakąś cząstkę. To na pewno da im poczucie bezpieczeństwa, którego w dzieciństwie nie mieli. A jeśli w przyszłości będą już mieli tę bazę bezpieczeństwa, to myślę, że będą mogli spokojnie zakładać rodziny, pracować, kończyć szkoły i co tylko sobie zamarzą. Wiec taką najważniejszą umiejętnością, którą chciałbym, aby moi podopieczni mieli w przyszłości to to, by byli samodzielni. Żeby te wszystkie umiejętności, które zdobędą pozwoliły im na samodzielne życie i funkcjonowanie.

Z Krystianem Furgałem rozmawiała Paulina Górska ze Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce w Polsce

Udostępnij

Czy chcesz otrzymywać informacje
o naszej działalności?

Kontakt dla mediów

Anna Choszcz-Sendrowska Tel. 22 460 92 38
Tel. komórkowy: +48 600 942 306
mail: anna.choszcz-sendrowska[at]sos-wd.org

Rekrutacja rodziców SOS

Aleksandra Sikorska Tel. +48 22 460 92 51
Tel. komórkowy: +48 600 727 466
mail: rodzice[at]sos-wd.org

Kontakt z naszymi placówkami

  • Program SOS Wiosek Dziecięcych w Biłgoraju

  • Program SOS Wiosek Dziecięcych w Karlinie

  • Program SOS Wiosek Dziecięcych w Kraśniku

  • Program SOS Wiosek Dziecięcych w Siedlcach

  • Program SOS Wiosek Dziecięcych w Lublinie

  • Dom Czasowego Pobytu "SINDBAD"

  • Biuro Krajowe

Kontakt dla darczyńców

Tomasz Rybicki
Tel. +22 843 73 76 lub +22 460 92 46

Wyślij wiadomość