Wypady nadmorskie

6 Sierpień, 2012

Wróć do listy

Pisałem już, że nasze dzieciaki pojchały na obóz do Włoch, co Caldonazzo, gdzie mieści się wakacyjna baza Stowarzyszenia. My zostaliśmy tylko z Melą, naszą 6-latką. Mela trochę czasu spędziła w “delegacji” u cioci Edyty (była bardzo zadowolona z tego faktu), po czym wróciła do domu. A my wykorzystując ładna pogodę i wakacyjny okres, parę razy wybraliśmy się nad Bałtyk. W końcu trzeba wykorzystać bliskość morza. Mela w wodzie czuje się jak syrena. Najlepiej w ogóle nie wychodziłaby z niej, to znaczy z wody. 😉
A po zabawie ma niesamowity apetyt. No i szybko chodzi spać. Poza tym razem oglądamy igrzyska olimpijskie, emocjonując się występami naszych sportowców. Muszę dodać, że cała nasza – teraz okrojona rodzina – ciężko zniosła porażkę siatkarzy z Australią. No, ale nikt nie ma recept na zwycięstwa (poza oczywiście Phelpsem i Boltem)…
Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Wróć do listy