Już za nami ważne święto ? Wielkanoc. Uroczyście było także w naszym domu. I nie chodzi tylko o wystrój pomieszczeń. Było ciszej i spokojniej, jakoś inaczej. Było też rodzinnie, bo przyjechali do nas rodzice Doroty. Świąteczne śniadania i wspólny czas ? tego nam było trzeba.

Staraliśmy się, jak zwykle zresztą, dość aktywnie odpoczywać. Pogoda była letnio-wakacyjna. Książki i zeszyty poszły w kąt, a dzieciaki wyfrunęły na podwórko. Drzwi od przybudówki nie zamykały się ? a to rower, a to piłki, a to rolki, a to jeszcze jakiś dodatkowy sprzęt sportowy. Zagraliśmy też w sobotę wspólny mecz piłkarski z dzieciakami z innych domków. Obyło się bez poważnych kontuzji, choć wola walki była ogromna.

W świąteczny poniedziałek ? też zgodnie z naszą krótką tradycją ? wybraliśmy się popołudniem do Kołobrzegu. W kurorcie tłok, na molo i na promenadzie człowiek przy człowieku. Powdychaliśmy trochę jodu, zjedliśmy pizzę popijając colą (dzieciaki czekały głównie na to) i wróciliśmy w spokojniejsze strony…

 

Fot. Adam Nowaczyk

Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

 

Wróć do listy