Ulubiony obiad

14 Październik, 2011

Wróć do listy

I znowu dałem się wrobić. Było tak. W sobotni poranek, przy śniadaniu, rozmawialiśmy o tym i owym. I jak zwykle zeszło na kulinaria, czyli rozmowa zakończyła się sakramentalnym pytaniem ?co dzisiaj robimy na obiad??.
– Frytki ? gromadnie odkrzyknęły dzieci, a Mela najgłośniej.
– Dobra, ale obieracie ziemniaki. Ja będę smażył ? odpowiedziałem szybko, bo i tak wiedziałem, że nie ma innego wyjścia.
Chłopcy wsparci Martą i Gosią sprawnie obrali… sześć kilogramów ziemniaków. Sterta frytek była naprawdę imponująca. Trzeba było to tylko przygotować. Ponieważ dysponujemy jedną frytkownicą, więc sobotni obiad trwał prawie dwie godziny (a jak smakował!). W żartach tłumaczyliśmy, że tak długi czas trwania posiłku wynika z tradycji śródziemnomorskiej, gdzie jedzenie się celebruje, choć przecież znacznie bliżej nam do zimnego Bałtyku.

Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Wróć do listy