Szkoła, a jakże!

6 wrzesień, 2012

Wróć do listy

Stało się. Po okresie laby i względnego lenistwa, trzeba było wrócić do obowiązków. Do szkoły. Dagmara jest w trzeciej klasie gimnazjum. Zadowolona nie była. Adrian z drugiej gimnazjalnej też nie był wulkanem entuzjazmu. Marta i Krystian z piątej klasy podstawówki trochę się cieszyli, trochę grymasili. Gosia – czwarta klasa – była podekscytowana, bo miała poznać nowych nauczycieli. Mela – debiutantka w podstawówce – najbardziej cieszyła się z tego, że będzie miała swój plecak-tornister. Mimo różnych reakcji na rozpoczęcie roku szkolnego, cała szóstka zerwała się rano, nomen omen, o szóstej rano i zaczęła przygotowania do wyjścia. A inauguracja roku miała rozpocząć się dwie godziny później. Nerwowe rozmowy, przygładzanie nieistniejących fałdek w spódnicach i koszulach, niespokojne zerkanie na zegarki.

I poszły nasze pociechy. Wróciły w dobrych nastrojach – była przecież okazja, by spotkać po wakacjach kolegów i koleżanki. A teraz powoli wdrażają się do nowego rytmu dnia, w którym centralnym punktem jest szkolna nauka.
Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Wróć do listy