Dużo dzieci w rodzinie oznacza dla ich opiekunów dużo obowiązków szkolnych, bo przecież ogólnie wiadomo, że z reguły ?starzy? bardziej martwią się szkołą niż ich pociechy. Świadomi rodzice ? a do takich chcemy się zaliczać ? muszą więc w domu trochę swoje dzieciaki ?popiłować? pod względem edukacyjnym.

?Ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz. A jak będziesz miał dużo kluczy, to zostaniesz stróżem?. Takim niewybrednym żarcikiem częstujemy nasze pociechy, ale prawdę powiedziawszy mamy czasami już trochę dość ? w naszym wieku (pamiętacie serial ?Czterdziestolatek?) kolejny raz przerabiać podstawówkę??? A mamy dzieci w pierwszej, drugiej, piątej i szóstej klasie…

 

Fot. Adam Nowaczyk

 

I tak jedno z nich wykazywało ostatnio zupełny brak zainteresowania nauką na lekcjach. A to dłubało w nosie, a to się kładło na ławce, a to zamiast czytać, pisać czy liczyć cięło słomkę od mleka w kartoniku. Nauczycielce opadły ręce… Nam też, bo lekcyjne nieróbstwo trzeba było odrobić ? a jakże! ? w domu. A kto miał nad tym czuwać? A ciocia Dorota przecież (razem z naszą asystentką, ciocią Edytą). Pewnym pocieszeniem jest dla nas fakt, że wiemy, że to akurat dziecko pracuje pewnymi fazami:
…zaskoczy od początku i jest dobrze,
…zaskoczy, ale szybko mu się znudzi,
…nie zaskoczy i nie jest dobrze.

Innych możliwości nie zaobserwowaliśmy, choć niewykluczone, że życie napisze nowe scenariusze. Inne nasze dziecko z kolei miało fatalny start w drugim półroczu ? mnóstwo jedynek, nieprzygotowań i tak ogólnie prezentowało olewający stosunek do nauki. Próbowaliśmy i nagród, i kar, i inszych rozwiązań ? bez skutku. Coś jednak drgnęło. Powolutku wychodzimy na prostą ? pojawiają się dobre oceny, bo chłopak ma spory potencjał. Wykonujemy jednak podwójną robotę, bo trzeba znowu uczyć się tego, co było (plus bieżący materiał).

Wszyscy w naszym domu są już trochę zmęczeni tym całym edukacyjnym cyrkiem. Z utęsknieniem wypatrujemy wakacji. A po nich… witaj gimnazjum 🙂

 

Wróć do listy