Słodkie spółki

15 Kwiecień, 2012

Wróć do listy

Jak już gdzieś pisałem, nasze dzieciaki na Wielkanoc otrzymały sporo słodyczy. W takich sytuacjach scenariusz jest przewidywalny: kilka dni i po słodkościach zostają tylko papierki walające się za łóżkami, ewentualnie we wspomnieniach wraca smak batoników, czekoladek i innych ptasich mleczek. Tym razem Krystian i Gosia zmienili jednak taktykę. Zawiązali bowiem spółkę – nie wiemy, jakiego rodzaju, bo się na tym z Dorotą nie znamy, ale domyśliliśmy się, że każdy z akcjonariuszy wniósł do niej swoją “dawkę” słodyczy. Zostały złożone – słodkie skarby – w depozycie, czyli w zwykłym, ale kryjącym wiele dobrego, kartonie. Nie wiemy też, kto sprawował nadzór i opiekę nad czekoladowymi delicjami, ale wiemy jedno – gdy pozostałe dzieci nie miały już nic, Krystian i Gosia nadal zajadali się słodyczami (ku rozpoczy pozostałych), mając na twarzach wyraz wielkiego zadowolenia. Z tego co wiem, karton nadal nie ukazał swego dna. Pewny to znak, że spółka funkcjonuje sprawnie…
Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Wróć do listy