Powrót z Caldonazzo

15 Sierpień, 2012

Wróć do listy

Nasze dzieci – całe, szczęśliwe, zadowolone i trochę zmęczone (podróżą) – wróciły do domu z bazy naszego stowarzyszenia we włoskim Caldonazzo. Każdy z nas już trochę tęsknił… Po powrocie pierwsza rzecz – pranie. Dorota musiała w końcu doprowadzić do użytku kilka plecaków ciuchów. I dzień jakoś zszedł; pranie, suszenie, pranie, suszenie.
Potem, zgodnie z tradycją, przygotowaliśmy dla dzieci… spaghetti. Nie wiem czemu po powrocie z Włoch upodobały sobie akurat to danie. Może w Italii karmią je tylko schabowymi z kapustą kiszoną 😉
Po obiedzie najtwardsi, czyli Krystian i Marta, poszli bawić się z kolegami. Adrian i Daga natomiast poszli spać. Gdy już w końcu cała ekipa doszła do siebie, czyli nazajutrz rano, to padła kolejna kulinarna prośba.
– Wujek, frytki to byłoby coś – powiedziały.
Tak więc dalej zgodnie z naszymi zwyczajami, dzieciaki, a konkretnie Krystian i Marta (z pomocą Meli), obrały i pokroiły ziemniaki. Smażeniem musiałem zająć się sam. W każdym bądź razie obiad szybko został spałaszowany. A nasze pociechy stwierdziły, że nie ma jak domowe jedzenie.
Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Wróć do listy