Ostatnie ciepłe dni

17 Październik, 2012

Wróć do listy

Jedną z codziennych czynności w naszej pracy jest ustalenie menu. Czasami jest z tym spory kłopot. Bo o ile ze śniadaniami i kolacjami nie ma problemu, to już z obiadami sprawa nie jest taka oczywista. Nasze dzieci najchętniej jadłyby schabowe, ewentualnie drób (koniecznie smażony), prawie zawsze frytki, chętnie pizzę. Z zup w grę wchodzą tylko rosół i pomidorowa, od wielkiego dzwonu też barszcz czerwony. A już Krystian zup w ogóle nie zwykł jadać. Zupy go brzydzą i czuje do nich organiczną niechęć.
Dorota, bawiąc się ostatnio w zaopatrzeniowca, pojechała na pobliski bazarek i kupiła ostatnie być może w tym roku maliny. Aromat był w domu niesamowity. Szybko rozgrzaliśmy trzy patelnie i zaczęliśmy przygotowywać naleśniki. Całą górę naleśników z malinami i śmietaną (do wybory również z jogurtem owocowym). I okazało się, że był to kulinarny strzał w dziesiątkę. Naleśniki znikały w niesamowitym tempie. dzieciaki poprosiły o powtórkę z rozrywki. Cóż, jeśli tylko uda się jeszcze zdobyć świeże maliny…
Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Wróć do listy