Nasza droga do SOS Wioski Dziecięcej

24 Marzec, 2017

Wróć do listy

Wszyscy pytają nas o to, dlaczego zdecydowaliśmy się zostać Rodzicami SOS. Pytanie to wraca bardzo często. Odpowiedź jest jedna. – Zawsze chcieliśmy stworzyć ciepły dom dla dzieci, które tego potrzebują. Tylko tyle i aż tyle – mówimy.

Kasia i Tomek

Mam na imię Tomek, razem z Kasią, moją żoną będziemy Rodzicami SOS. Nasza droga do SOS Wioski Dziecięcej rozpoczęła się przed rokiem. Kasia zadzwoniła do biura w Warszawie gdzie dowiedziała się o tym jak przebiega rekrutacja. Wysłaliśmy maila z naszym CV i listem motywacyjnym i się zaczęło. Kilka spotkań w Warszawie, mnóstwo rozmów, testów psychologicznych. Wiedzieliśmy, że jest to niezbędne, choć ja miałem wątpliwości, czy przejdziemy do kolejnych etapów. W końcu jesteśmy młodzi, nie mamy swoich dzieci. Wydawałoby się, że co my możemy wiedzieć o wychowywaniu dzieci.

Mamy po 30 lat, a nasze życie niczym nie przypominało tego, na co się porywaliśmy. Mieliśmy jednak nadzieję, że się nadajemy do tej roli, ale przecież mogliśmy mieć inne wyobrażenie o tej „pracy”. Okazało się, że spełniamy warunki i zostaliśmy zaproszeni do SOS Wioski Dziecięcej w Biłgoraju. Tam po raz pierwszy zobaczyliśmy na własne oczy jak faktycznie wygląda Wioska od środka. Kręta alejka, przy której stoją duże domy. Wokół mnóstwo zieleni. Dzieci jeżdżące na rolkach, rowerach. Uśmiechnięte i zaciekawione. Rozmawialiśmy z wychowawcami, dyrekcją i mamą SOS – Panią Danutą. Wizyta ta, choć jednodniowa utwierdziła nas w przekonaniu, że chcemy kontynuować nasze starania.

Po wakacjach przyjechaliśmy na tygodniowy wolontariat. Więcej spotkań, rozmów. Później staż, który w naszym przypadku trwał blisko 4 miesiące. Wydaje się, że to dużo, ale właśnie podczas tego czasu mogliśmy poznać większość pozytywów jak i negatywów tej pracy. W międzyczasie mieliśmy mnóstwo szkoleń, kursów. Tym sposobem doszliśmy do końca „okresu adaptacyjnego”. Od kwietnia zaczynamy pracę jako Rodzina SOS. My i szóstka wspaniałych dzieci. Dzieciaki już wiedzą, że będą z nami mieszkać. Ich reakcja przeszła nasze najśmielsze oczekiwania i dała nam pozytywnego „kopa” do działania. Jak będzie wyglądała nasza dalsza podróż? To się okaże, tymczasem śledźcie bloga.

Tomek.

Wróć do listy