Nadmorskie klimaty

6 maj, 2012

Wróć do listy

Dość długo milczeliśmy nie udzielając się na blogu, ale jesteśmy chyba usprawiedliwieni. Też świętowaliśmy i odpoczywaliśmy. Zaczęło się od przyjazdu naszej niemieckiej koleżanki. Anna, jak już wspominałem wcześniej, studiuje medycynę (aktualnie w Gdańsku) i w miarę możliwiości stara się nas odwiedzać. Potem skład uzupełnili znajomi z Bydgoszczy.
Tradycyjnie już postanowiliśmy udać się w jeden ze świątecznych dni do Kołobrzegu – pogoda była OK, więc nic nie stało na przeszkodzie, by łyknąć nieco jodu. Wybraliśmy też – po długiej dyskusji – podróż koleją, samochody zostawiając na inna okazję. Na dworcu okazało się, że pociąg jest zapchany do granic możliwości. W małym przedziale przeznaczonym do transportu rowerów było chyba z 60 osób, a zatem dość ciasno i duszno. No, ale co to dla twardego Polaka pół godziny mało komfortowej jazdy….
W Kołobrzegu, a jakże, tłumy ludzi i zimny, przenikliwy wiatr (od razu nas orzeźwił i postawił na nogi). Zdecydowaliśmy się jednak na długi spacer. Dzieciaki pogoniły trochę po plaży, do kolan zanurzyły się w lodowatej wodzie. Kawa po takiej przechadzce smakowała jak nigdy. A nasze pociechy zobaczyły przed lokalem jakieś stoły do gry, co poważnie uszczupliło nasze zasoby. Ale przecież święto jest od święta.
Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Wróć do listy