Podobno cała Polska biega(ła). Nie inaczej było też w Karlinie. W ostatnią sobotę, choć było zimno jak diabli (no może trochę przesadzam) i siąpił lekki deszczyk, postanowiliśmy wziąć udział w tej ogólnokrajowej akcji. Trasa okazała się łatwiutka jak zjedzenie pizzerki po dwudniowym poście. Trzy kilometry po leśnych duktach to czysta przyjemność. Dzieciaki poczuły moc rywalizacji i wyrwały do przodu jak samochody z turbodoładowaniem. Tyleśmy je widzieli. Zobaczyliśmy się dopiero na mecie. A tam dyplomy, kiełbaski, picie. Jednym słowem ? wypas. Szkoda tylko, że tak mało osób zdecydowało się wyjść z domów i potruchtać. No, ale może następnym razem będzie lepiej.

 

Fot. Adam Nowaczyk

Nasze dzieciaki były bardzo zadowolone. Przyszły do domu dumne z dyplomów i wyróżnień. W nagrodę od nas ? za wielki wysiłek i poświęcenie ? dostały po paczce chipsów. A co, nie samym sportem żyje człowiek 😉

 

Wróć do listy