Morze nauki

13 Sierpień, 2012

Wróć do listy

Wakacje w pełni, ale powoli gdzieś tam w perspektywie majaczy szkoła. Nasza najmniejsza pociecha – Mela – pójdzie do pierwszej klasy. Trzeba więc wyposażyć ją we wszystkie niezbędne atrybuty umożliwiające naukę. Pewnego przepięknego przedpołudnia Dorota zabrała więc Melę do Kołobrzegu – głównie po to, by wybrać jakiś fajny tormister (choć teraz to chyba robi się torby i plecaki). Po odwiedzeniu wielu sklepów w końcu wybrały – jak to dziewczyny były dosyś wybredne i kupno zajęło im sporo czasu. Zabrało też sporo energii. Szybko ją jednak odzyskały – najpierw poszły na gorącą czekoladę, bo w tak zwanym miedzyczasie zrobiło się chłodno. A potem, obowiązkowo, nad morze. O kąpieli nie mogło być mowy – czerwona flaga była aż nadto widoczna – jednak nogi można było zamoczyć.
Po powrocie do domu Mela nie rozstawała się z plecakiem (stał obok jej łóżka, gdy poszła spać). I już zapowiedziała, że sama będzie nosić wszystkie zeszyty i książki, i co tam jeszcze potrzebne. Nawet jeśli nauka będzie dużo ważyła 😉
Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Wróć do listy