Wykorzystaliśmy dobrodziejstwo zatrudnienia w SOS Wiosce Dziecięcej i… wybraliśmy się na jednodniowy urlop. Z naszymi pociechami została ciocia Edyta ? oficjalnie: asystentka wychowawcy. My natomiast pojechaliśmy do Koszalina, by w tamtejszym centrum handlowym – jak przeciętna polska rodzina ? wydawać ciężko zarobione pieniądze. Dorota kupiła sobie jakieś letnie trzewiki, podobno pasują do jednej z jej sukienek. Nie wiem, nie sprawdzałem 😉

Sobie też chciałem sprawić jakieś buty, ale żadne nie odpowiadały żonie, więc pocieszyłem się dżinsami. Acha, no i kupiliśmy (wspólnie) ?Inteligencję emocjonalną? D. Golemana, co by empatycznie podchodzić do naszych dzieciaków. Siedząc przy kawie postanowiliśmy ruszyć nad Bałtyk, choć pogoda była mocno sztormowa. W Mielnie, Gąskach i Łazach pustki. Tego nam było trzeba ? nikt nic nie chciał, nikt nic nie mówił, nic nie trzeba było robić. Jednym słowem ? odpoczęliśmy.

Fot. Wojtek Neumann

Gdy wróciliśmy wieczorkiem do domu, nasze dzieciaki nie dały nam dojść do głosu 🙂

 

Wróć do listy