Grunt to rodzinka

25 Maj, 2013

Wróć do listy


Tuż przed wejściem do jednego z domków SOS w kraśniku słychać okrzyki radości, wrzawę i wesoły śmiech dzieci. Tam właśnie mieszkam ja czyli mama SOS i moja „wesoła gromadka” czyli piątka dzieciaczków, no i jeszcze kot.

Cztery dziewczyny i jeden rodzynek czyli prawie babiniec.

Najstarsza 13-letnia Angela „mądra główka” nauka przychodzi jej z łatwością, ma zmysł artystyczny, chodzi na zajęcia plastyczne.

Daria lat 10 – „śmieszka” idzie przez życie z uśmiechem na twarzy „mimo wszystko”, gra w piłkę nożną w klubie i całkiem nieźle sobie radzi.

Dorota 9 lat „Doris” nasza domowa artystka – pisze bajki, układa wiersze, robi przedstawienia, chodzi do kółka teatralnego no i ładnie śpiewa.

Arek 6 lat – jedyny rodzynek, nasz domowy „majsterkowicz” – wszystko dotknie sprawdzi, rozkręci, czasem zepsuje ale to wszystko dla nauki! Poza tym na wszystko ma czas i nigdzie mu się nie spieszy, a co !

Amelia 4 latka „promyczek” już z samego rana panna roześmiana.

Jak już wspomniałam mamy jeszcze kota który wabi się Kiler – a to dlatego że często na próg domu przynosi nam niespodziankę prosto z polowania, a to myszka, a to ptaszek taki to nasz kotek zaradny.

Mamą wioskową jestem już jedenasty rok. Pamiętam miałam 24 lata kiedy przeczytałam artykuł w jakiejś gazecie o Wiosce Dziecięcej w Biłgoraju, a pod nim ogłoszenie, że poszukują kandydatek na mamy SOS. Pomyślałam, że to może być „TO”, że mogłabym stworzyć jakimś dzieciom dobry, ciepły dom na wzór swojego rodzinnego. I tak to się właśnie zaczęło. Najpierw był Biłgoraj gdzie byłam ciocią SOS przez trzy i pół roku. A teraz jestem w Kraśniku.


Wróć do listy