Życie w wiosce dziecięcej nie oznacza braku kontaktów z tzw. światem zewnętrznym. Wręcz przeciwnie ? chcąc prowadzić prawdziwy, normalny dom, powinno się od czasu do czasu wyjść z wioski, spotkać się ze znajomymi spoza ?branży?, pobawić się, zrelaksować. Po pierwsze, by zachować ?psyche? w dobrym zdrowiu, po drugie, by pokazać dzieciakom, że zwyczajne życie to także znajomi i spotkania z nimi.

I taka okazja ostatnio nas trafiła. Nasi znajomi z Bydgoszczy (jeden bydgoszczanin chwilowo mieszka i żyje w Londynie) odwiedzają nas w miarę możliwości. Teraz pojawiło się 10 osób, a więc całkiem spora ekipa, w tym kilkoro dzieci. Dla nas i naszych pociech to świetna okazja, by trochę się oderwać od codzienności, posłuchać co słychać w świecie i tym podobne.

Kilka dni minęło nie wiadomo jak. Było dużo śmiechu, mnóstwo dobrego jedzenia i dłuuugaśne rozmowy do białego rana. Ale były też i obowiązki, które nie ominęły naszych gości ? wspólne sprzątanie, prasowanie czy opieka nad dziećmi i zabawy z nimi. W końcu jesteśmy w Wiosce Dziecięcej…

Fot. Adam Nowaczyk

Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Wróć do listy