Nie mogło być inaczej. W wielkanocny poniedziałek trzeba było wylać kilka litrów wody, by tradycji stało się zadość. Upalny dzionek prowokował do obfitego dyngusa. Dzieciaki kręciły się wokół domu, czekając na jakieś atrakcje. Pod pretekstem konieczności podlewania roślinek rosnących wokół obejścia, podłączyliśmy więc wąż i zaczęła się zabawa. Dzieciaki uciekały i prychały, gdy spadały na nie krople wody ? zimnej, brrrr. Oczywiście wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Podkreślam zdrowego, bo dzieciaki nawet nie mają kataru. Teraz wracamy już na normalne tory. W ruch poszły podręczniki i książki. No cóż, koniec roku szkolnego zbliża się wielkimi krokami i trzeba się ?podciągać?.

 

Fot. Adam Nowaczyk

 

Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Wróć do listy