Rowerowe przygody

23 wrzesień, 2012

Wróć do listy

Pogoda jeszcze letnia, choć jesień pojawia się coraz śmielej – głównei w postaci deszczów i pożółkłych liści. Wykorzystując jednak słoneczne i dosyć ciepłe dni, a także fakt, że w Karlinie powstały ścieżki rowerowe, w miarę możliwości wypuszczamy się na krótsze i dalsze ekspady. Ostatnio zostałem z domu z chłopakami, bo chcieli w tv obejrzeć ze mną mecz polskiej ekstraklasy. Dorota wzięła natomiast wszystkie dziewczyny (no prawie wszystkie, bo Daga była na zbiórce swojej drużyny harcerskiej) i pojechała na rajd. Tempo dyktowały Marta i Gosia, a Mela wraz z Dorotą jechały nieco z tyłu. Bo przecież nie dość, że Mela jest najmłodsza, to ma jeszcze najmniejszy rowerek. I tak sobie jechały w miłych okolicznościach przyrody. Zrobiły sobie też postoje, by zaspokoić głód i pragnienie. Gdy wracały do domu, pojazd Meli miał… mały defekt. Spadł łańcuch. A cała ekipa była jakieś 4-5 kilometrów od domu. Nic to. Marta i Gosia szybko zajęły się usterką. Jakoś udało im się doprowadzić rower do ładu sprzed awarii i ruszyć ponownie. Nie trzeba było wzywać pomocy z zewnątrz, czyli dzwonić po mnie 😉 Dziewczyny, gdy już wróciły do domu, pękały z dumy. Zwłaszcza te, które wykazały się mechanicznymi zdolnościami.
– Teraz możemy jeździć na bardzo długie wycieczki. Umiemy naprawić rower, nic nam sie nie stanie. To kiedy wybieramy się na kolejny rajd? – pytały zadowolone.
Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej

Wróć do listy