Pan z brodą

20 Grudzień, 2011

Wróć do listy

Mogę liczyć na Państwa dyskrecję? Jeśli tak to powiem coś, ale w wielkiej tajemnicy. Chodzi o Melę i jej rówieśników z zerówki. Przed świętami odbyło się w szkole spotkanie wigilijne. Dzieciaki przygotowały przedstawienie, rodzice wraz z panią nauczycielką przystroili salę, a na stołach pojawiły się ciastka, owoce, soki i wszystkie specjały nieodzowne przy tego typu spotkaniach. Problem był jeden. Nie było św. Mikołaja. Cóż było więc robić. Ponieważ ta rola nie jest mi zupełnie obca ? w latach poprzednich pojawiałem się już w przedszkolu jako jegomość z brodą i prezentami ? szybko się zgodziłem. Przed wejściem do sali wbiłem się w tradycyjne czerwone wdzianko, przykleiłem brodę, pod koszulę ? na wysokości brzucha – włożyłem kilka poduszek, bo czy ktoś widział szczupłego Mikołaja?
Rola chyba wypadła przyzwoicie. Mela przez moment nie domyśliła się, kto wcielił się w postać św. Mikołaja. Nawet w domu na natarczywe pytania pozostałych dzieciaków, sugerujące jasno kto stał za tym wszystkim, odpowiadała, że Mikołaj był jak najbardziej prawdziwy. I o to chodzi…

Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Wróć do listy