Przy śniadaniu ni z tego, ni z owego zrobiła się nerwowa atmosfera. Dzieciaki wstały widocznie lewą nogą i od samego rana kłóciły się o jakieś drobiazgi. Nie było miło. Próbowaliśmy z Dorotą dojść do sedna sprawy, ale żadne z nich nie potrafiło podać powodu sprzeczek. Jedliśmy więc w ponurym nastroju, bo już nikomu nie było do śmiechu. Jednak w pewnym momencie jedno z dzieciaków rzuciło do drugiego:
– Najpierw się zastanów, a później dopiero pomyśl!

Nie powiem, całkiem ładnie powiedziane;-) Najważniejsze jednak, że to błyskotliwe hasło błyskawicznie rozładowało atmosferę. Wszyscy ze śmiechu niemalże pospadali z krzeseł. Mogliśmy zacząć normalnie funkcjonować:-)

 

Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Wróć do listy